GIANLUCA ZAMBROTTA DLA FORZA MILAN!

 

Jak oceniasz nowe środowisko, w którym się znalazłeś?
Miałem możliwość poznania go już wcześniej, rozmawiając z kolegami z reprezentacji narodowej. W Milanello odbyliśmy też kilka zgrupowań Squadra Azzurra, znałem więc już wcześniej dobrą organizację i piękno tego ośrodka. Teraz, gdy znajduje się już po drugiej stronie barykady, nie wypada mi nic innego, jak potwierdzić wszystko to, o czym mi opowiadano i co widziałem w trakcie zgrupowań kadry.

A pierwsze wrażenia związane z samym klubem?
Potwierdza się, iż to znakomicie zorganizowana organizacja. Wszystko jest tu dopieszczone w najmniejszym detalu. Nie miałem też żadnych problemów ze znalezieniem wspólnego języka z kolegami z zespołu.

Jaki duch unosi się nad zespołem?
Panuje ogromna chęć odzyskania scudetto. To nasz podstawowy cel, choć również i Puchar UEFA jest dla nas ważny, gdyż jego zdobycie stwarza możliwość walki o kolejne fascynujące trofeum, jakim jest Superpuchar Europy rozgrywany w Monte Carlo.

W zespole spotykasz swojego kolegę z Barcelony, Ronaldinho. Jaka była twoja reakcja po przyjęciu, jakie kibice zgotowali mu na San Siro?
Fani chcieli wielkiego hitu transferowego, władze klubu odpowiedziały na ich oczekiwania. To piłkarz potrafiący w pojedynkę przesądzać o losach meczu, kibice szybko to pojęli, sprawiając mu iście brazylijską fetę.

Przez dwa lata pracowałeś u jego boku, jak go oceniasz?
Jest osobą lubiącą żartować. Przychodząc do Milanu chce jak najszybciej zapomnieć o ostatnim słabym sezonie spędzonym w Barcelonie.

Co wpłynęło na twoją decyzję o powrocie do Włoch po dwóch latach spędzonych za granicą? Nostalgia, chęć ponownego pokazania się w rozgrywkach krajowych?
Przez dwa lata zdobywałem doświadczenie grając za granicą w wielkim klubie, jakim jest Barcelona. Wszystko było tam odmienne w stosunku do tego, do czego przywykłem w trakcie siedmiu lat spędzonych w Juventusie. To zupełnie inne rozgrywki, inna piłka, inna mentalność, odmienne podejście do pracy. Dwa lata wystarczyły mi, by zrozumieć, że na nowo chcę zagrać we Włoszech, najlepiej w jednym z wielkich klubów. Milan jest idealnym wyborem.

Już w 1999 roku mogłeś zasilić jego szeregi
...
Tak, świetnie to pamiętam, zresztą przypomniał mi o tym Galliani, gdy finalizowaliśmy rozmowy transferowe. Kiedy wszystko wydawało się już przesądzone, Juventus zaproponował Bari większe pieniądze i przeniosłem się do Turynu. Kolejna możliwość pojawiła się po mundialu w 2006 roku. Wówczas jednak kluby oczekiwały na wyroki w aferze calciopoli, nie było wiadomo, co spotka Milan. W tym samym czasie przyszła oferta z Barcelony, ostatecznie na nią przystałem.

Jak nasze rozgrywki postrzegane są za granicą?
Zdobycie mistrzostwa świata pozwoliło złagodzić negatywny odbiór po wspomnianym skandalu. Jestem przekonany, że włoskie rozgrywki zawsze były postrzegane za granicą za najlepsze obok angielskich i hiszpańskich. Pokazuje to choćby ostatni sezon, gdy wiele rozstrzygnięć zapadało w ostatniej kolejce.

Masz jakiś ulubiony sposób spędzania czasu wolnego? Wiemy chociażby, że jesteś nieprzeciętnym kucharzem
...
Jeśli mam taką możliwość uwielbiam gotować, ale niezbyt często. Poza tym nie mam jakiegoś ulubionego sposobu spędzania wolnego czasu. Rodzina absorbuje cały czas, jaki mam do dyspozycji.

Żadnej szczególnej kolekcji?
Nie. Może poza tym, że jakiś czas temu zacząłem kolekcjonować pamiątki z mojej kariery.

Co konkretnego?
Kilka par butów zawodników, z którymi miałem przyjemność grać, koszulki meczowe kolegów z zespołu oraz rywali, trochę fotografii.

Które zdjęcie jest ci najbliższe?
Może wydać się to banalne, ale pierwsze, które przychodzi mi na myśl to te z kadrą z mundialu 2006. Do tego dochodzą zdjęcia drużyn, w których grałem, począwszy od Como i Bari, poprzez Juve i Barcelonę, mam już też przygotowane miejsce na Milan.

Koszulka najbliższa twojemu sercu?
Zawsze ceniłem, zarówno jako piłkarza, jak i człowieka, Roberto Baggio. Jestem szczęśliwym posiadaczem jego koszulki z czasów gry w Brescii. To wspaniałe wspomnienie, które zawsze będzie mi bliskie.

Obrońcy nieczęsto trafiają do siatki rywali. Którą swoją bramkę uważasz za najpiękniejszą?
Pod względem technicznym bez wątpienia tę zdobytą w Barcelonie w meczu z Atletico Madryt, gdy wygraliśmy 6:0. Otrzymałem piłkę od Liliana [Thurama – przyp. dez], zatrzymałem ją, a następnie uderzyłem z półwoleja obok lewego słupka.

Najlepszy twoim zdaniem piłkarz spośród wciąż grających?
Zawodnikiem, który może przesądzić o losach meczu w każdym jego momencie jest bez wątpienia Leo Messi.

Jest zarazem najlepszym piłkarzem z jakim grałeś?
Obok niego wskazałbym na pewno na Zidane’a. Miałem również szczęście grać z Ibrahimovicem i innymi znakomitymi zawodnikami, jak choćby Ronaldinho, czy Eto’o.

Najtrudniejszy rywal?
Było ich wielu, w tym jeden niezbyt znany, który jednak 90 minut gry zamienił mi w prawdziwe piekło. W sumie wychodzi na to, że nie było ich tak wielu (śmiech).

Największym sukcesem pozostaje zdobycie mistrzostwa świata?
Na pewno był to turniej, który w największym stopniu pozostał w mojej pamięci. Nasze poczynania śledził cały naród, powrót do Włoch był niesamowitym przeżyciem. Jeśli dodamy do tego ogromne emocje, trudno zapomnieć takie wydarzenie. Do tego mistrzostwo świata to największe możliwe osiągnięcie piłkarza.

Najboleśniejsza porażka? Scudetto przegrane z Juventusem w Perugii?
Wspomniałbym również o finałowej porażce z Francją na mistrzostwach Europy w 2000 roku i porażkę w finale Ligi Mistrzów w 2003 roku z Milanem.

Jeden z najbardziej poważanych piłkarzy, Ryan Giggs, stwierdził niedawno, iż największym złem współczesnej piłki są agenci, gdyż większą uwagę zwracają na swój interes, niż dobro piłkarzy. Jakie jest twoje zdanie na ten temat?
Mogę wypowiedzieć się tylko w oparciu o własne doświadczenia. Od kiedy zacząłem grać w piłkę zawsze współpracuję z Marcello i Beppe Bonetto. Przez te wszystkie lata zawsze wykazywali pełny profesjonalizm, koncentrowali się na człowieku, zawodniku, a nie na własnych interesach. O co tylko nie poprosiłem, robili co w ich mocy, by ułatwić mi życie. Być może miałem szczęście, na pewno jednak nie mogę podpisać się pod słowami Giggsa. Jak w każdym środowisku zdarzają się czarne owce. Trzeba nauczyć się je rozróżniać, posiąść umiejętność oceniania ludzi.

Z jakim celem wkraczasz w nowy sezon?
W ostatnich latach zawsze reprezentowałem barwy wielkiego klubu, który mierzył wysoko. Liczę na to, iż także w Milanie będzie walczyć o najwyższą stawkę.


tłumaczenie: dezali
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone