Jon Dahl Tomasson dla ‘Forza Milan!’


Północna fizjonomia, południowe przyzwyczajenia: po sześciu miesiącach pobytu w Milanie duński napastnik komunikuje się po włosku i pozostaje zafascynowany włoskimi obyczajami.

W tym kraju czuję się świetnie, podobają mi się ludzie, obyczaje, włoska kuchnia. Ach, kuchnia jest fantastyczna, od przekąsek po mięso, od ryb po wino. Wino jest wspaniałe, mieszkając tu można odkryć wspaniałości, jakich nie uświadczysz mieszkając w innych krajach.

Powiedz coś o ludziach.
Sympatyczni, uprzejmi, gorący. Wydaję się to banalne, ale czasami ktoś mówi, że natarczywi. W głębi ich mentalność nie jest aż tak odmienna, być może różnic można się doszukać w drobnostkach. W Mediolanie tak nie jest, także kibice są zawsze powściągliwi.

W meczu z Lokomotivem wygwizdali cię.
Słusznie, może się zdarzyć, nie ma problemu. Wiesz, wszyscy wymagają samych najlepszych rzeczy od Milanu, od zespołu, jak i piłkarzy. Jeśli rzeczy nie zaskoczą, ktoś może stracić cierpliwość. Byłoby źle, gdyby szło nam dobrze, a oni źle się o nas wyrażali. Ale nie, to jest niemożliwe tutaj, zawsze trzeba dać z siebie wszystko.

Pierwszy rok jest trudny?
Tak, oczywiście, to ten kiedy napotykasz największe problemy. Znajdujesz się w nowym mieście, zespole, w nowej lidze, którą postrzegam za najważniejszą na świecie. To normalne, że potrzeba pewnego czasu na dotarcie się. Helveg i Laursen pomogli mi, opowiedzieli mi o każdej nowej rzeczy, a w Milanello znalazłem idealną atmosferę, pełną przyjaźni.

Klub, trener i koledzy przy każdej nadarzającej się okazji mówią o tobie dobrze.
Mając to zaufanie, robię co w mojej mocy, by im się odpłacić, prezentując się zawsze z najlepszej strony, będąc gotów za każdym razem, gdy trener Ancelotti mnie wzywa. Wydaje mi się dobrym wynikiem zdobycie siedmiu goli, kiedy nie zawsze grałem. Ważne nie jest jednak mój osobisty bilans, ale wygrywanie z zespołem. Milan musi wygrać, mówiłem to już wcześniej: jest tu 30 świetnych piłkarzy, wielu reprezentantów. Wygrywanie staje się nakazem, a w tym samym czasie, wiedząc jak wiele meczów się gra, wiemy, że prędzej, czy później nadejdzie nasz moment.

W szatni mówi się w wielu językach, krzyżuje się wiele kultur.
Tak, i to jest kolejnym ważnym czynnikiem. Wszystkich nas łączy ta sama mentalność, wszyscy mamy ten sam cel, to sprawia, że stajemy się przyjaciółmi także poza boiskiem. Często się spotykamy, w grupkach, albo wszyscy razem. To ważne.

Poza boiskiem piłka jest we Włoszech tematem rozmów, ciągłych spięć. Czy ty także żyjesz w tym duchu, z taką mentalnością?
Tutaj piłka jest ważna, to kwestia życia, wszyscy się nią bardzo interesują. Nie, nie bawią mnie dyskusje w telewizji, czy pewne zaognienia, one stanowią część sposobu, w jaki w tym kraju żyje się piłką.

Sędziowie są dobrzy?
Mają trudną rolę i zadanie, ale w porównaniu z innymi państwami, gdzie piłka się liczy, wydaje mi się całkiem szczerze, że poziom sędziowanie jest zdecydowanie dobry.

Jakie inne ligi podobają ci się?
Bez konkretnej kolejności, śledzę z tym samym zainteresowaniem ligę hiszpańską, Bundesligę i Premier League. Piłka zawsze i pod każdym względem mnie bawi. Lubię również oglądać mecze juniorów.

Masz już bogate doświadczenie, od Heerenveen, poprzez Newcastle, na Feyenoordzie kończąc.
Tak, ale w sporcie ‘dobre papiery’ nie zawsze wystarczają. W zeszłym roku wygrałem Puchar UEFA, i na poziomie indywidualnym zostałem wybrany najlepszym piłkarzem, dobrze zaprezentowałem się z Danią na mundialu. Teraz jednak jestem w jednym z największych klubów świata i mój status mnie nie interesuje: chcę wygrać z Milanem.

Pomimo tego, że miałeś ciekawe oferty z zagranicy?
Nie brałem ich pod rozwagę.

Jakie jest najlepsze ustawienie dla ciebie i dla zespołu?
Słuchaj, będę szczery, powtórzę, że mnie nie interesuje ustawienie. To zależy od meczu i naszej formy. Przed świętami spisywaliśmy się znakomicie w jednym ustawieniu, później znaleźliśmy inne. To nie jest kwestia jednego, czy dwóch napastników, egzekutorów. Liczy się zespół, jego forma, chęć dobrej gry i odnoszenia zwycięstw. Milan podąża według projektu, który zrodził się z dobrego, bardzo ofensywnego pomysłu, który ma nas na samym końcu rozgrywek doprowadzić do dobrego zakończenia.

Kto będzie się liczył w walce o Ligę Mistrzów?
Manchester United i Real Madryt.

A w walce o scudetto?
Inter i Juve są silne, ale my prezentujemy wysoką jakość. Jeśli będziemy grać tak, jak potrafimy, to my wygramy.

Gdy byłeś mały, miałeś swoich idoli piłkarskich?
Dania liczy tylko 5 milionów mieszkańców, nie mieliśmy aż tak wielkich gwiazd, mimo, iż w latach 80. i na początku lat 90. reprezentacja stanowiła zgrany kolektyw mając wielkie talenty. Dziś jestem admiratorem Raula, Luisa Enrique i Roy’a Keane’a, ale największy ze wszystkich jest Paolo Maldini.


tłumaczenie: dezali



© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone