THIAGO SILVA DLA LA GAZZETTA DELLO SPORT



"Z" od Zlatana inne niż od Zorro. "Ibrahimovic to siła natury, sprawia Ci ból nawet niechcący. Spójrzcie, mnie również pozostawił szramę". Thiago Silva podnosi trochę dres i pokazuje prawą kostkę: "To jego znamię. Będę je miał do końca życia, w ten sposób będę zawsze pamiętał jak trudno gra się innym obrońcom przeciwko Zlatanowi. Zawsze staram się mieć go po swojej stronie, nawet w trakcie treningów, bo nigdy nic nie wiadomo". Razem tworzą parę nierównanych Milanu: jeden zdolny pokryć każdą lukę w obronie, drugi jest w stanie wziąć ciężar gry w ataku na swoje barki. Thiago Silva i Zlatan Ibrahimovic to przedawkowanie talentu, a później jest cała reszta. Jest mentalność, jest zespół i trener. Jest drużyna, o której Brazylijczyk mówi: "jest w stanie wygrać wszystko i ja nie żartuje". Pekińska noc Supercoppa przynosi euforię, ale Thiago Silva pozostaje poważny. Mówi, że Milan jest nadal w Serie A Europy i wyjaśnia dlaczego.

Thiago, również według wiceprezesa - Adriano Gallianiego Milan stał się outsiderem w Lidze Mistrzów.
"Outsiderem? Gdy tu przybyłem znalazłem coś, co bardzo mi się spodobało. Był to napis pod herbem na koszulce: najbardziej utytułowany klub świata. To mówi wszystko. Czuję się tak samo silny jak inni".

Tak silny jak Barcelona, Real Madryt i Manchester United?
"Milan może wygrać Champions League tak samo jak inne kluby. ponieważ zespół jest bardzo silny".

Najlepszy we Włoszech?
"Tak. Przeciwko Interowi w pierwszej połowie graliśmy trochę przestraszeni, ale potem Allegri przyszedł do szatni i powiedział: "pamiętajcie, że wygraliśmy trudną ligę i możemy odwrócić losy tego spotkania". Dodał na wiary. Gdy wróciliśmy na boisko, wydawaliśmy się inną drużyną, ale zawodnicy byli ci sami".

Ciekawe czy wystarczą na cały sezon. Mówi się ciągle o Panu X. Galliani uważa, że jest niepotrzebny, niektórzy Pańscy koledzy z kolei na odwrót. Po której jest Pan stronie?
"Mogę rozmawiać o wszystkim, tylko nie o mercato. Pomocnicy, których mamy są bardzo dobrzy. Przytacza się wiele nazwisk w związku z przyszłością, mówi się o Montolivo i innych. Chętnie pozostawiam ten problem Gallianiemu i Allegriemu. Ja wykonuje swoją pracę".

I wykonuje ją pan bardzo dobrze. Czuje się Pan najlepszym obrońcą na świecie?
"Nie lubię gadania, że jestem najlepszy na świecie. Świat jest duży i jest wielu dobrych zawodników grających na mojej pozycji. Czuję, że jestem w najlepszym momencie mojej kariery, z trenerem, który jest tu od roku i już wygrał dwa trofea".

Porównują Pana do gwiazd. Czuje się Pan bardziej Baresim, czy Maldinim?
"Niestety z Maldinim mogłem trenować tylko przez sześć miesięcy. Oni stworzyli historię i pochlebia mi fakt, że moje nazwisko stawia się obok tych dwóch fenomenów, ale wolę pozostać Thiago Silvą".

Zawodnik, którym interesowała się, a być może nawet kusiła Barcelona. Niektóre Pańskie deklaracje były interpretowane na różne sposoby. Wyjaśni Pan tę kwestię?
"To normalne, że kluby się Tobą interesują gdy wygrywa się mistrzostwo, dobrze grając. Ale ja mam się tutaj dobrze, jestem szczęśliwy, mam kontrakt i do 2016 zostaje tutaj. Później zobaczymy. W futbolu nigdy nic nie wiadomo".

A propos "nigdy nic nie wiadomo" w kwestii mercato, w Hiszpanii mówi się o powrocie Kaki do Mediolanu. Rozmawiał Pan o tym z Rickym?
"Nigdy, przenigdy. Znacie Kakę, to bardzo poważny chłopak. Mówi o czymś tylko wtedy, gdy sytuacja staje się konkretna, o ile taka się staje".

Teraz wy Południowi Amerykanie macie wciąż jeszcze kilka dni wakacji
"Potrzebujemy ich, ale zapomnijmy o tym".

Być może bardziej niż zmęczenie, na Brazylijczykach ciąży rozgoryczenie po Copa America...
"Jesteśmy młodym zespołem. W 2014 będziemy gotowi wygrać mistrzostwa we własnym kraju. Brazylijscy dziennikarze gadają tylko wtedy, gdy przegrywamy i trochę nam przykro z tego powodu. Gramy zawsze o zwycięstwo, ale nie jesteśmy sami i wydaje się, że oni tego nie rozumieją".

Ale ostatnie zawody poszły Brazylii bardzo źle.
"Spójrzcie, wygraliśmy z Dungą Puchar Konfederacji i Copa America, ale przegraliśmy Mistrzostwa Świata. Szczerze wolę przegrać Copa America i inne zawody z reprezentacją, a potem sięgnąć po mistrzostwo świata we własnym kraju, przed naszymi fanami".

A z Milanem zaakceptowałby Pan przegrane scudetto, na rzecz wygrania Ligi Mistrzów?
"Jak mówiłem, nasz zespół jest bardzo silny. Zdobyliśmy trofeum, Superpuchar Włoch, ale w tym sezonie brakuje jeszcze trzech innych, ponieważ chcemy również zdobyć Puchar Włoch. By grać w piłkę trzeba zawsze myśleć o tym, że chce się wygrać. Jeśli miałbym grać, żeby sobie pograć to w domu z moim synem".

Niezbyt brazylijska mentalność: zawsze wydaje się, że Brazylijczycy kochają przede wszystkim zabawę i mają w sobie smak gry.
"Gramy z uśmiechem na twarzy, to prawda, ale nasza radość bardzo się różni od radości fanów. Na naszych ramionach spoczywa odpowiedzialność za oczekiwania milionów Brazylijczyków. To coś innego niż radość z pięknej gry".

A propos pięknej gry, we Włoszech wszystko teraz wydaje się brzydsze niż w innych ligach. Czy według Pana włoska liga wciąż jest taka jak dawniej?
"Dla mnie liga włoska jest bardzo dobrą ligą. Będę szczery: nie podobała mi się zbytnio, gdy tu przybyłem, ale pokochałem grę tutaj. Rozwinąłem się bardzo, nauczyłem się koncentracji, by bronić do ostatniej minuty. Nauczyłem się osłaniać kolegów i lubię to robić. Dojrzałem i teraz chcę wygrywać, wygrywać wiele".

tłumaczenie: Camill
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone