ANDRIY SHEVCHENKO DLA 'FORZA MILAN!'

Liga Mistrzów, scudetto, korona króla strzelców, Puchar Interkontynentalny. Tylko w tym klubie można myśleć o wygraniu wszystkiego. Czuję się mocno z nim związany, kocham to miasto, spodziewam się potomka, który został poczęty we Włoszech. Milan to moje życie, nigdy z niego nie odejdę. To właśnie we Włoszech, w Mediolanie, poznałem Kristen.

Co jeszcze czyni Cię przywiązanym do tego miejsca?
Mam jeszcze wiele marzeń. Scudetto: miałem ciarki gdy o nim myślałem, marzyłem oglądając zdjęcia z pamiętnego dnia w 1999 roku w Perugii. Mnie tam nie było, przybyłem tuż po tym sukcesie. Przeżyłem później trzy trudne lata, gdy nie odnieśliśmy żadnego sukcesu, będąc daleko w tyle za zwycięzcami. Cierpiałem, marzyłem, ale cóż więcej mogłem zrobić? Później, po Manchesterze, Pucharze Włoch, Superpucharze Europy, nastąpił ten cudowny przemarsz w lidze. Właśnie tego sukcesu byłem najbardziej głodny.

Jak zrodził się wybór akurat Milanu?
A w jakim innym zespole możesz mieć tyle szans na sukcesy? Odpowiedź jest zarazem prosta i skomplikowana, gdyż gdybym nie czuł się tu dobrze lub gdyby nie chciano mnie w klubie, zmuszono do odejścia, nie byłoby to już to samo. Ale na szczęście czuję się tu wspaniale i jestem szczęśliwy, że mogę tu pozostać.

Za nami sezon, który przypominał galop z prędkością 300 km/h, z finałem który przyprawił o mocniejsze bicie serca.
Jesteśmy tylko ludźmi, nie maszynami. Nie rozumiem niektórych ironicznych wypowiedzi na temat Milan Lab. Do maja przegraliśmy tylko jedno ligowe spotkanie, jedno jedyne. Niestety także jedno w Lidze Mistrzów, tyle że decydujące z Deportivo. W Nowym Jorku z Juventusem i w Yokohamie z Boca Juniors tak naprawdę zremisowaliśmy. W pierwszym przypadku do szczęścia zabrakło nam kilku sekund, w drugim byliśmy bliscy podwyższenia prowadzenia przy stanie 1:0. Być może nie zagraliśmy najlepszego meczu, ale cały czas kontrolowaliśmy przebieg spotkania. Pałamy chęcią rewanżu, odniesienia kolejnych zwycięstw.

Galliani już zapowiedział wielkie letnie wzmocnienia.
W pucharach zaprezentowaliśmy się z dobrej strony w sezonie, w którym zdobyłem tylko pięć goli. Tym razem odnieśliśmy sukces na krajowym podwórku, gdy niemal przez cały sezon z gry wykluczony był Pippo Inzaghi. To dowód na to, że do sukcesu potrzebny jest wkład wszystkich, że zespół jest wielki dlatego, że posiada znakomitych piłkarzy, że w pojedynkę nikt nie osiągnie niczego. Nie można powiedzieć, że mieliśmy szczęście, bo w naszych szeregach grali Kaká, Tomasson, bo pozyskaliśmy Pancaro i Cafu, gdyż to nie była kwestia szczęścia. Do Milanu przybywają tylko piłkarze w których klub wierzy. Stwarzane są im warunki do jak najlepszej gry. Bez względu na to, czy mają 33 lata, czy 31 jak Cafu i Pancaro. Nie zapominajmy o tym, że w sierpniu straciliśmy Kaladze, który do zespołu powrócił dopiero w maju.

Naprawdę możliwe jest wygranie w jednym roku scudetto i Pucharu Mistrzów?
Do tego potrzeba także odrobiny szczęścia, zdrowia, wysokiej formy do samego końca. To trudne zadanie. Wykonalne, ale karkołomne.

Czy kładąc nacisk na Ligę Mistrzów nie obawialiście się, że łapiąc dwie sroki za ogon nie złapiecie żadnej?
To było ryzyko, na które wszyscy się zdecydowaliśmy, pod koniec sezonu byliśmy już nieco zmęczeni. Bardziej jednak psychicznie, co było następstwem towarzyszącego nam stresu, niż fizycznie. Tydzień po tygodniu rozgrywaliśmy ważne, decydujące spotkania, każdemu towarzyszyła ogromna presja. Faktem jest, że po odpadnięciu z Ligi Mistrzów mogliśmy się lepiej przygotować do ostatnich pięciu spotkań ligowych. Pracowaliśmy w cyklu 6-7 dniowym wieńczonym spotkaniem. Nie jestem w stanie powiedzieć jak to wszystko skończyłoby się przy innym obrocie spraw, ale warto o tym pamiętać.

Jak ważną rolę odegrał Kaká?
Kiedy przybywałem do Milanu byłem dobrym piłkarzem, który mógł dalej się rozwijać, bądź wszystko zaprzepaścić. Podobnie rzecz miała się w jego przypadku, czy innych młodych piłkarzy. Spisał się jednak znakomicie, jest wspaniale wyszkolony technicznie, towarzyszy temu świetny charakter i osobowość. Był na pewno naszą mocną bronią. Ale czy bez Didy, Cafu, Pancaro, Nesty, Seedorfa, Paolo, Billy'ego, Ambro, Rino, czy Rui Costy, Serginho, Abbiatiego, Brocchiego i Borriello, którzy przez długi okres czasu przebywali poza boiskiem, moglibyśmy odnieść sukces?

Jeszcze rok temu osoba Ancelottiego stanowiła dla Ciebie pewien problem.
Zrozumiałem jednak, że problem tkwił we mnie samym, gdyż niełatwo jest nie grać, naprawdę. Było ciężko. Do tego ci wszyscy, którzy chcieli mnie złamać, naciskali na mnie: Real, tu twoje miejsce, dołącz do nas. Tymczasem kiedy Real naprawdę był zainteresowany moją osobą ja nic na ten temat nie wiedziałem. Nasz trener jest znakomity z wielu względów. Teraz mogę to już powiedzieć: potrafi w trudnych momentach zachować zimną krew i jasność umysłu, potrafi zmotywować wszystkich, ważyć słowa. Nasz zespól jest silny i zjednoczony. On stoi na jego czele. Wiele naszych sukcesów zawdzięczamy jego osobie.

Co powiesz o Romie?
Bardzo cenię ten klub i Capello. Rozegrali wielki sezon. Mieli jednak pecha, że za rywala mieli zespół, który nie zatrzymał się ani na chwilę. Także nasza dobra postawa nie byłaby możliwa bez ich udziału. Gdyby nie Roma Milan wygrałby scudetto już w kwietniu.

Szybko z walki o tytuł odpadły Juve, Inter i Lazio.
Rozgrywki ligowe we Włoszech są trudne i wyrównane. Gdy trafiają się zające takie jak my i Roma nie jest łatwo dotrzymać im kroku. I tak właśnie się stało, choć jeszcze wiosną Juve, dla przykładu, walczyło o scudetto, mimo iż miało już sporą stratę.

Jakie będą zbliżające się mistrzostwa Europy?
Jeśli nie braknie chęci gry w piłkę, jeśli przeważy model gry promowany przez pewnych piłkarzy i trenerów, będzie ciekawie. Stawiam na Włochów, Portugalię, Holandię, Anglię, ale nie na ich końcowe zwycięstwo, lecz, że będą grały ładną dla oka piłkę. Niestety będąc kibicem tylko to mi pozostaje. Na boisku radość czerpać będą ci, którzy odniosą zwycięstwo. Tak jak zwykle.

tłumaczenie: dezali

 

 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone