ANDRIY SHEVCHENKO DLA 'FORZA MILAN!'

gol

Potwierdzam, strzelanie goli już tak bardzo mnie nie interesuje. Napastnik żyje z goli, są one potrzebne niczym krew, czuję potrzebę ich zdobywania, to logiczne, ale zeszłego lata miałem sporo czasu na myślenie, na olśnienie, szczególnie kiedy byłem operowany. Powiedziałem sobie, strzelaj, strzelaj choćby 20-25 goli i znów zakończ na czwartym miejscu. Oczywiście pomyślałem też sobie, że nie jest rzeczą automatyczną, iż kiedy będę strzelał mniej Milan zdobędzie scudetto i Puchar Mistrzów, ale klimat się tu odmienił, tu w Milanie. Przybyli Rivaldo, Seedorf, Tomasson, Rui Costa powrócił do pełnej formy, Serginho gra z większą kontynuacją, Pirlo znalazł nową rolę na boisku. Krótko mówiąc nie muszę już więcej być kanonierem, muszę podwinąć rękawy, zagrać inaczej, oddać się do dyspozycji zespołu, a nie odwrotnie. Tak, chcę zdobyć jakieś dajmy na to piętnaście goli, ale jeśli któryś z moich partnerów zdobędzie ich więcej i wygramy jakieś trofeum, będę najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Jeśli miałbym pewność, że to przyniesie efekt, stanąłbym nawet w bramce.

rotacja

Tyle że zasiadłeś na ławce rezerwowych, a bramki które zdobywałeś nie dawały punktów, tak jak te przeciw Lens i Chievo, czy tylko połowicznie owocne trafienie w meczu z Empoli.
To było cierpienie, męka. Byłem na to przygotowany, ale w rzeczywistość pokazała, że nie: istnieje pewna różnica pomiędzy wiedzą co ci się przydarzy, a weryfikacją, kiedy to się już zdarza. Tak, poniosłem wysiłek, by to zaakceptować i zrozumieć: mam 26 lat, jestem silny fizycznie, znów czuję się dobrze. A później, kiedy zacząłem grać, spostrzegłem, że wciąż czuję potrzebę zdobywania goli.

mercato

Byłeś smutny, czy wściekły?
Tak, byłem, dlatego, że wraz z głosami o transferze do Realu przerwano cienką granicę między mną a moim życiem prywatnym. Nie, nie mogłem tak dalej, nie wiedziałem już co mam mówić, nie tylko dziennikarzom. Ludzie zatrzymywali mnie na ulicy i pytali: Andriy, to prawda, że odchodzisz? Nie, to nieprawda. Ale w dziennikach....ale dajmy im spokój. To było wykańczające, nie chcę tak żyć.

klub

Poszedłeś do klubu, żeby o tym porozmawiać?
Co? Wybrałem się tam, jak ktoś podległy wybiera się do szefa w chwili niejasności, a raczej zaćmienia umysłu. Spotykasz się, pytasz, on odpowiada na zadane pytania. Dobrze mi zrobiła ta rozmowa, powiedzieliśmy sobie, że wzajemnie się potrzebujemy, gdyż ja potrzebuję Milanu i Mediolanu. Już ci mówiłem miliony razy: czuję się tu dobrze i nie mam zamiaru wyjeżdżać gdziekolwiek. No dalej, spróbuj podać mi miasto, zespół, gdzie czułbym się lepiej. Madryt? Nie, nie, zbyt ich wiele. Manchester? Włochy są pogodniejsze, a Milan ma większą żądzę sukcesu. No, podaj mi inne miejsce, gdzie być mnie widział. Cicho, sam powiem: żadne.
A później wydarzyło się coś jeszcze?
Tak, w końcu tak. Zacząłem grać, strzelać bramki, wygraliśmy z Realem, Como. Znów grałem, już nie strzelając goli, ale znów wygraliśmy z Interem, Romą, Borussią Dortmund. Poczułem się ważny, przeżyłem tą samą gorycz co Ambrosini i inni partnerzy, także Pippo. Tak, dobrze zrozumiałeś, Pippo Inzaghi. Także on grał i nie strzelał bramek, także od powędrował na ławkę. To samo stało się w przypadku Rui Costy, Rivaldo, Serginho, wszystkich.

Ancelotti

Czyli?
Wszyscy zrozumieliśmy, że Ancelotti to człowiek słowa, jeden z tych, którzy cię szanują, który szanuje wszystkich: sławnych piłkarzy, tych mniej, tych, którzy grają i znajdują się poza zespołem. Kiedy nadchodzi twój dzień wystawia cię do składu i wie, że dasz z siebie wszystkiego, czego się spodziewa po tobie. To, czego oczekuje od ciebie zespół i czego ty sam wymagasz od siebie. W tej chwili wszyscy czują się ważni. Weźmy choćby Puchar Włoch: to tak, jakby grała inna drużyna i rzeczywiście gra inny zespół, to fakt. A znowuż ci, którzy w tym meczu nie grają kibicują niczym zasiadający na Curvie. Niewiarygodna rzecz. Świętuje się tak samo, jak w meczach z Realem i Borussią. W ten sposób zrozumieliśmy, że być może Ancelotti nigdy nie wyjaśni ci, dlaczego nie grasz, nigdy nic ci nie powie, ale każdy z nas musi zrozumieć.

mecze

No tak, meczów jest bez liku, miejsca i czasu starczy dla wszystkich.
Pojechaliśmy także do Kataru pomiędzy meczami z Romą, Borussią i Como. Nie spałem w samolocie, gdyż Ancelotti chrapał jak ciężkie działo. Kiedy dotarliśmy do Doha powiedziałem mu: trenerze, przy kolejnym sparingu daleko od Włoch rotacja dotknie pana i nie poleci pan z nami, a jeśli nie wrócimy naprawdę ugotowani.

reprezentacja

W pierwszej części sezonu ominęły cię także mecze w reprezentacji.
Byłem kontuzjowany, ale do mojej reprezentacji jestem przywiązany, bardzo. To prawda, że w te rozegrane przed rokiem baraże z Niemcami pokładałem wielkie nadzieje, ale na tym świat się nie kończy.
Śmierć Łobanowskiego bardzo cię dotknęła?
Bardzo, ale doszedłem już do siebie. Zachowam go w sercu.

Inzaghi

By grać, wygrywać, zawarłeś nawet tajny pakt z Inzaghim.
Tajny pakt, to stwierdzenie nieco na wyrost, by nie powiedzieć przesadzone. W końcu wykonujemy te same obowiązki w tym samym zespole, co musiałoby nami kierować, by najpierw toczyć ze sobą wojnę, a później zawierać sekretne pakty.
Ale przecież mała nutka zazdrości pomiędzy dwoma napastnikami egoistami, byłaby zrozumiała.
Kto tak mówi lub myśli nie wie wielu rzeczy. Słuchamy się, spotykamy, rozmawiamy. Nie widzieliście nigdy jak jeden biegnie do drugiego po zdobytym golu? Nie wzięliście pod uwagę, że radość jednego jest szczęściem drugiego?
Nie, szczerze mówiąc nie zawsze.
Cóż, ja ci mówię, że mam z nim dobre stosunki i musisz mi uwierzyć. On to też potwierdzi.

miłość

To powiedzmy było życie publiczne. Uchylasz rąbka z tego prywatnego?
Wiesz dobrze jaka jest prasa, jacy są ludzie. Kiedy grasz mało, albo nie strzelasz bramek, natychmiast interesują się rzeczami, którymi nie powinni. A ja z tego powodu cierpię, wściekam się, bo nic nie mogę na to poradzić.
A co mówi na ten temat twoja narzeczona Kristen?
Jest wspaniała, życzy mi dobrze, kiedy ja jestem szczęśliwy także ona się cieszy, kiedy się smucę i ona się smuci. Plany? Układamy je razem, jak choćby te wakacyjne, jedne z ważniejszych.

Mediolan

Miasto wciąż ci się podoba?
Tak, całkowicie. Zwyczaje, lokale, ulice, ludzie. Jak to tylko możliwe przyjeżdżają moi rodzice, siostra, zawsze. Także dla Kristen to jest idealne miasto i dlatego też nigdy nie dyskutowaliśmy o innych możliwościach: dlatego szaleję ze złości, kiedy ktoś inny robi to za mnie.

tłumaczenie: dezali

 

 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone