ANDRIY SHEVCHENKO DLA 'FORZA MILAN!'

Chciałbyś jak najszybciej zapomnieć miniony czarny sezon?
Bez przesady, nie można rozpatrywać tego w ten sposób. Czarny okres przechodzą ludzie, którzy doznają większych krzywd niż ja w minionych miesiącach. Miałem trudne chwile, czułem się nieco osamotniony, ale po części też z własnej winy. Z czasem straciłem pewność siebie, podupadłem na duchu.

A rozpoczęło się wszystko od kontuzji nosa w meczu z Bologną.
Nie przypisywałbym moich problemów temu wydarzeniu. W rzeczywistości Milan ma za sobą najbardziej pechowy sezon jaki tylko można sobie wyobrazić. Nie żebym chciał przerzucić ciężar odpowiedzialności poza siebie, chcę tylko podkreślić, że moje problemy rozpoczęły się równolegle z kłopotami całego zespołu. Do tego doszła kontuzja, która nie przytrafiła mi się podczas poprzednich dwóch sezonów gry w Serie A. Połączenie wszystkich tych wypadków było ciężką szkoła życia.

Do tego dochodzi jeszcze uraz uda podczas jednego z treningów na początku 2002 roku, który na długo oddalił Cię od boisk.
Obok tej kontuzji przytrafiły mi się jeszcze problemy z mięśniami i dochodzenie do pełnej sprawności było żmudną pracą. Kiedy wróciłem do gry nie byłem jeszcze w pełnej dyspozycji fizycznej, czułem wciąż ból, ale nie mówiłem tego głośno i niektórzy nie rozumieli mojej słabszej postawy.

Wróble ćwierkają o Twoich bliskich zaręczynach.
Tego można się było spodziewać, że gdy przestanę pokazywać się na boisku uwaga dziennikarzy skupi się na moim życiu prywatnym. Byliśmy na to przygotowani z moją dziewczyną Kristen i nie był to dla nas wielki problem. Kristen często towarzyszyła mi na stadionie. Jesteśmy razem od półtorej roku i swego czasu pojawiły się nawet głosy, że swoją skuteczność zawdzięczam pojawieniu się jej osoby w moim życiu.

Ludzie wciąż życzą Ci dobrze.
Jedna z rzeczy, których nigdy nie brakuje ci, jeśli masz szczęście grać w Milanie, to przywiązanie kibiców. Kiedy protestują, robią to, gdyż wydaje się im, że ty, nie wygrywając nie pozwalasz im pokochać się w pełni, zamanifestować całą swoją pasję. To prawda, że ludzie zachęcali mnie do dalszej pracy, podnosili na duchu, także wtedy, gdy zdarzały mi się serie meczów bez strzelonej bramki.

Co przyprawia Cię o zły nastrój?
Już raz to mówiłem w innym wywiadzie dla "Forza Milan!": nie jest prawdą, że jedynym moim celem i założeniem podczas meczu jest strzelenie bramki. Nauczyłem się także dzielić z partnerami radość z zaliczenia asysty. Powtarzam to, bo chcę wyraźnie odrzucić te oskarżenia. Podobnie było z historią, że Pippo i ja nie możemy razem współpracować, bo każdy z nas marzy tylko o zdobywaniu bramek. Na początku bardzo mnie to wkurzyło, ale później zaczęły mnie te głosy śmieszyć. Myślę, że wraz z Pippo pokazaliśmy na boisku, kiedy byliśmy w dobrej dyspozycji, ile możemy dać Milanowi grając razem.

Wszedłeś do historii Milanu stając się jedenastym najskuteczniejszym piłkarzem w naszych barwach.
Kolejny indywidualny "tytuł". To piękne, ale ja chcę wygrać coś z zespołem, wejść do historii piłki razem z Milanem, nie osobno. Jakim wyczynem będzie zdobycie więcej goli od kogokolwiek innego, bez zdobycia żadnego trofeum?

Uwaga! Ci, którzy rozpisywali się o Twojej przeprowadzce do Madrytu, za główny powód podawali zmęczenie brakiem sukcesów z Milanem i chęcią odniesienia takowych w barwach Realu.
Był taki moment, gdy nie wiedziałem już jak dementować te pogłoski, gdyż z Hiszpanii wciąż nadciągały kolejne głosy o zainteresowaniu moją osobą Realu. Nie wiem, pewnie takie wiadomości były drukowane dla reklamy, albo z innych powodów, w każdym razie prawdą jest, że w 2001 roku jedna z drużyn intensywnie dobijała się do Milanu w sprawie mojej osoby, ale w tym roku nikt się mną nie interesował, ani na poziomie klubowym, ani osobiście, co ma miejsce gdy pierwsze rozmowy między klubami kończą się niepowodzeniem. Fakt jest faktem, że chęć pozostania w Milanie była dla mnie absolutnie niepodważalna.

Partnerzy z drużyny i trener czekali na Twój powrót?
Ci, którzy dobrze mi życzą, byli wobec mnie krytyczni, ale wiem, że przyjęcie do wiadomości słów krytyki może mi tylko pomóc w powrocie do dawnej dyspozycji. Także trener ma twardą rękę, ale to dobrze, to on wszak ponosi największą odpowiedzialność i nie może dzielić piłkarzy na mniej czy bardziej lubianych. Muszę powiedzieć, że te opowieści o grupie, która nie istniała, o atmosferze, która w szatni Milanu była optymalna, te wszystkie bzdury, które zostały wypowiedziane czy napisane w trudnych dla zespołu chwilach, uderzały mnie równie mocno jak bezpośrednia krytyka mojej osoby. Krytykę możesz znieść, ale tego typu brednie nie możesz pozostawić samym sobie, tak po prostu przetrawić. Powiem więcej: być może nie był to wielki sezon, a nawet na pewno, tak dla mnie, jak i Milanu, ale nauczyłem się wielu rzeczy, pobrałem lekcje, które będą w przyszłości procentować o wiele bardziej niż nawet tysiąc zwycięstw.

Czyli przeciwności wzmacniają charakter?
To nie kwestia charakteru, każdy z nas ma swój charakter, który zmienia się wraz z uzyskiwanymi doświadczeniami. To raczej właśnie kwestia doświadczeń: z takich sytuacji wychodzi się silniejszym, bo zdobywa się wiedzę jak postępować, reagować.

Jakby nie wystarczyły słabsze chwile Milanu, doszło jeszcze wyeliminowanie Ukrainy z mundialu i, w maju, śmierć Valeriego Lobanowskiego.
Ledwo doleciałem do Nowego Jorku na turniej, gdy musiałem natychmiast wracać do Kijowa. Lobanowski był dla mnie jak ojciec, surowy ale i miły, troskliwy, nieugięty, który nauczył mnie piłki i życia. Nie twierdzę, że to była przyczyna, ale zaczął bardzo cierpieć fizycznie po odpadnięciu Ukrainy z mundialu. Tak jak ja, ten dwumecz z Niemcami nigdy nie przełknął, był to wielki zawód, gdyż wierzyliśmy, że możemy tym razem awansować.

Pierwszego lipca poznamy nowego Shevę?
Nie wydaje mi się żeby tak właśnie było. Z pewnością będę silniejszy psychicznie, z chęcią dobrej gry. Nie mam zamiaru mścić się na kimkolwiek, nie czuję się jakbym musiał komuś za coś zrewanżować się. Chcę tylko obrać z Milanem drogę która się przerwała, drogę która doprowadzi nas do zdobycia jakiegoś ważnego trofeum.

tłumaczenie: dezali

 



© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone