Clarence Seedorf dla ‘Forza Milan!’


Nie mam żadnego marzenia do spełnienia, gdyż po prostu nigdy nie przestaję marzyć. Po czterech Pucharach Mistrzów, wciąż marzę o wygraniu wszystkiego i o świętowaniu w wielkim mieście. Nieprawdą jest, że istnieje inny Milan grający w Europie i inny Milan we Włoszech.

Seedorf zakładał koszulki obu mediolańskich klubów, można więc powiedzieć, że jest w tej chwili bardziej mediolańczykiem, niż Holendrem.
Tak, ale nigdy nie lubię porównywać Amsterdamu, Genui, Madrytu i Mediolanu, miast, w których grałem. Każde z nich ma swoje charakterystyczne cechy, są miejscami, w których dobrze się żyje. Powiedziałbym raczej, że z Italią łączą mnie bliskie więzi. W tym kraju kocham to, iż daje warunki do tworzenia, a to słowo, które zawiera w sobie szeroką gamę znaczeń. A dla mnie ważnym jest, by móc tworzyć, myśleć o czynieniu dobrych rzeczy. Prowadzę wiele interesów, a we Włoszech jest ku temu wiele możliwości: w biznesie, pracy, rozrywce, pod względem socjalnym. To dobra wiadomość dla ludzi takich jak ja - kochających tworzyć.

Czuły na ludzkie problemy rozpoczynasz kolejny projekt w tym kierunku, swoją fundację.
Porozmawiamy o niej, gdy wszystko będzie gotowe.

Spytamy więc o zamiłowania motoryzacyjne.
To świeży temat, uczucie narodziło się przed dwoma laty, a od tego czasu zajmujemy się już naprawdę poważnymi rzeczami w moim zespole. Myślę, że już w przyszłym sezonie dokonamy skoku jakościowego. Tymczasem wygraliśmy mistrzostwo Hiszpanii z Bautistą w składzie, które było jednym z naszych głównym celów.

Także ta przygoda ze sportem niesie ze sobą duch świętości - non profit - zasadę, którą Seedorf każdego dnia kultywuje w głowie, w sercu i poprzez konkretne działania. Przejdźmy do piłki i dziwnego rozdwojenia na Mister Jekyll'a i Doktora Hyde, czyli dwóch oblicz Milanu: europejskiego i ligowego.
Nie zgadzam się z tym, kto tak twierdzi. To nie są dwa odmienne zespoły, moja odpowiedź jest prosta: w Lidze Mistrzów do zwycięstwa wystarczy 13 spotkań. Możesz przewidywać, że zagrasz 10 dobrych spotkań i 3 słabsze, ale słabszy wynik może ci się przytrafić w każdym momencie. W Lidze Mistrzów skutkuje to odpadnięciem z rozgrywek, a w lidze, gdzie rozgrywa się 34 spotkania, grasz dalej. Zdarza się, że grasz dobrze, a wynik jest niekorzystny - nam przytrafiło się w to w lidze kilka razy w ubiegłym sezonie, i odwrotnie. Wiem, że to dziwne, że przez pewien czas w zeszłym sezonie graliśmy w lidze słabiej, ale wydaje mi się, że nie zawsze można grać piękną piłkę: zależy to przede wszystkim od zaangażowania rywali i od twojej formy. Najważniejszym jest przekonać, że zespół na boisku zawsze chce wygrać.

Niektórzy twierdzą, że gdy Pirlo, Rui Costa i Seedorf grają słabo, cały zespół nie spisuje się najlepiej.
Milan ma do dyspozycji wielu znakomitych piłkarzy, także w obronie. Nesta, czy Maldini mają niebywały talent w nogach. Według mnie decyduje wyłącznie postawa całego zespołu. Każdy z nas ma swoje indywidualne, odmienne cechy i to zawsze organizacja gry zespołu przesądza o wszystkim. Wiesz, to odniesienie do pięknej gry jest jeszcze bardziej abstrakcyjne: wyniki nie zawsze zależą od pięknej gry. Zmierzam do tego, że gra zawsze musi być zwieńczona bramką. Należę do tych, którzy zawsze chcą dawać spektakle i wygrywać, gdy wygrywamy grając tak sobie jestem szczęśliwy, ale nie zadowolony. Nie myślę tylko o mojej osobistej przyjemności, ale przede wszystkim by bawili się kibice i zespół.

Czy komuś, kto zdobył już cztery Puchary Mistrzów, brakuje zdobycia tytuły mistrza Włoch?
Oczywiście, bo nie wiem, co oznacza jego zdobycie, chcę przez to powiedzieć świętowanie scudetta.

Twój pomysł świętowania zwycięstwa w Manchesterze na ulicach miasta był bardzo piękny.
Nie zmieniłem zdania. Świętowanie naszych pucharów, 31 maja, było piękne, ale na stadionie może się pomieścić tylko 80 tysięcy ludzi, a w Mediolanie jest kilka milionów fanów Milanu. Tak jak przydarzyło mi się to w Hiszpanii i Holandii, uważam, że kiedy wygrywa się coś ważnego, trudnego do osiągnięcia, gdy nie wiesz, kiedy zdobędziesz to ponownie, trzeba się z tym podzielić także z tymi którzy żyją z dala od tych wydarzeń i tego dnia przybędą specjalnie by świętować. Myślałem o zabawie na Piazza del Duomo. Kiedy podzieliłem się tymi przemyśleniami pomiędzy 28 a 31 majem odpowiedziano mi: nie ma już na to czasu, nie da się wcześniej przygotować takiej zabawy, także dlatego, by nie zapeszyć, tak się nie da! Myślę, że miło byłoby zorganizować taką imprezę nawet w przypadku porażki, gdyż tak czy siak osiągnąłeś wielki wynik docierając do finału. Musimy w tym roku wcześniej przygotować najwspanialszą zabawę na świecie, gdyż piłkarzom, klubowi i miłośnikom rossonerich należy się ta radość i ładunek emocji, które pozwolą przeżyć wielkie chwile.

Masz jakieś życzenie dotyczące swojej kariery, którego jeszcze nie zrealizowałeś?
Ja nigdy nie przestaję marzyć.




tłumaczenie: dezali



© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone