RUI COSTA DLA 'FORZA MILAN!'

Pierwsze miesiące sezonu były jak z bajki, bez porównania z rokiem poprzednim, kiedy nic się nie układało. Ale kibice zawsze byli ze mną, co sprawia mi jeszcze większą przyjemność.

Jak zaczynamy, od Rui, czy od Manuel?
Od Rui. Kiedy przybyłem do Włoch wołano na mnie Manuel. Nie reagowałem, nie odwracałem się, nie sądziłem, że chodzi o mnie. Nie z braku wychowania, po prostu w Portugalii zawsze nazywano mnie Rui. W Portugalii używa się dwóch imion i dwóch nazwisk, moje imiona to Cesar i Rui, a nazwiska Manuel i Costa. Nawet kibice z Curvy mówili mi, że nie reagowałem na pierwsze przyśpiewki, ale kiedy kierowali je do Manuela, a nie Rui'a, nie wiedziałem, że chodzi o mnie.

Jak ważna rolę odgrywają dla piłkarzy kibice?
Stosunki z kibicami są decydujące, przykro mi, jeśli czasami opuszczam Milanello będąc nieprzyjemnym dla innych, nie wynika to z mojej bufonady, po prostu zazwyczaj coś poszło na treningu nie tak, jak powinno. Nigdy, absolutnie, nie chciałem być nieuprzejmym w stosunku do kibiców.

Spójrzmy za siebie na sezon 2002/03.
Bardzo przyjemnie wspomina się pewne rzeczy. Chcę powiedzieć, że pierwsze miesiące sezonu były piękne, przeżywałem rzeczy, które jeszcze rok wcześniej wydawały mi się tak odległe. Przed rokiem wszystko było trudne, przez cały rok pracowałem dużo, by przeżyć ten okres. Nie jestem zadowolony tylko z aplauzów w tym sezonie, większą przyjemność sprawia mi świadomość, że ci sami kibice stali po mojej stronie także przed rokiem. Bardzo sobie cenię, że w tym słabym okresie wystarczyło tylko jedno moje udane zagranie i był on nagradzany oklaskami.

Kontakty z kibicami?
Sprawia mi wielką przyjemność otrzymywanie wielu korespondencji, także poprzez moją stroną internetową. Wiem, że w Portugalii obserwują mnie nawet teraz, kiedy gram we Włoszech, z tych listów w najtrudniejszych chwilach czerpię siłę. Cieszy mnie szacunek ze strony innych, lubię być doceniany, a mówię także o kibicach rywalizujących z nami klubów. Czuję się znakomicie mogąc dać pozytywną odpowiedź wszystkim kibicom.

Rui, co myślisz o derby Mediolanu?
Bardzo mi się podobają, bo to rywalizacja pomiędzy ludźmi, a także piękna potyczka na boisku. Wiele razy miałem okazje oglądać w innych ligach i w innych sytuacjach brutalne mecze derbowe, z większa liczbą fauli niż gry, derby bez sensu. W Mediolanie tak nie jest, jest lepiej.

Zapomniałeś już o mistrzostwach świata?
W Azji cierpiałem, gdyż nie czułem się najlepiej i nie byłem podstawowym zawodnikiem.

Podobają ci się przyśpiewki kibiców Milanu pod twoim adresem?
Przyśpiewki są oznaką przywiązania, a świadomość, że ludzie dobrze ci życzą jest podstawą. Słuchanie jak śpiewają moje imię i wysłuchiwanie komplementów to piękna sprawa, nigdy nie powiem, że pozostaję im obojętny. Uważam się za dość wrażliwą osobę, dziękuję wszystkim milanistom za oddanie, które zawsze demonstrowali w stosunku do mnie. W zeszłym roku, muszę to powiedzieć, czułem się źle, a oni zawsze byli blisko mnie.

Cele na nowy rok?
Jestem bardzo zadowolony ze swoich pierwszych trzydziestu lat, mam wspaniałą rodzinę, zawsze byłem blisko rodziców, ze swoją żoną jesteśmy od zawsze. Dzieci są dla mnie oczkiem w głowie, oglądanie dorastającego dziecka to fantastyczna sprawa. Kiedy jestem z nimi staram się dawać z siebie najwięcej, nawet do przesady, gdyż dzieci to najwspanialsza rzecz na świecie. W zeszłym roku, kiedy powracałem do domu zawiedziony, ich powitalny całus był najlepszym lekarstwem. Felipe, mający 8 lat, przeżywa szczególny okres, gdyż gra w szkółce piłkarskiej Milanu. Na chwilę obecną sprawia mi radość myśl, że bawi go to, ale nie kładę na niego żadnego nacisku, najważniejszym jest, by myślał tylko o grze, a nie o oczekiwaniach w stosunku do niego. Mnie nie interesuje, czy będzie wielkim talentem, wolę nawet nie oglądać jego treningów. Byłem dwa razy i zauważyłem, że strasznie to przeżył, nie chcę go obciążać żadną odpowiedzialnością. Ma tylko 8 lat...

Kiedy byłeś młody dokonałeś wyborów, które teraz odczuwasz?
Jeszcze teraz myślę, że rzucenie szkoły było błędem z mojej strony. Powiodło mi się, ale gdyby tak się nie stało, miałbym czego żałować. Porzuciłem szkołę dla wielkiej pasji, która zbliżała mnie do piłki. Udało mi się pójść dalej ze swoim wyborem, kto wie, jak by się rzeczy potoczyły, gdyby nie powiodło mi się w piłce.

Rui, porozmawiajmy o człowieku jakim jesteś dzisiaj..
Moje wady? Jestem drażliwy, ale bez przesadzania, w odpowiednim stopniu. Ponadto myślę zbyt wiele o piłce, ale od kiedy pojawiły się dzieci poprawiłem się nieco w tej materii.

W jakim stopniu czujesz się Włochem?
Bardzo dobrze się tu czuję, nawet jeśli w domu dzięki antenie satelitarnej oglądam wszystkie stacje portugalskie. To tak, jakbym przebywał w dwóch krajach jednocześnie: Włochy jakby nie było są moim domem, ale nie straciłem kontaktu z Portugalią, to miłe odczuwać, że ma się dwa domy.

tłumaczenie: dezali



© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone