ROBINHO DLA LA GAZZETTA DELLO SPORT




"Dziś jestem zmęczony", rzuca opadając na fotel z uśmiechem, który natychmiast go demaskuje. Lubi się bawić, więc przyłączamy się: "Czemu pan taki rozbity, Robi?". Odpowiada: "Rano mieliśmy trening aerobiczny, żadnej piłki. A my Brazylijczycy męczymy się bez piłki". Humor dopisuje. Prawdopodobnie dlatego, że Robinho zaczyna znów czuć dobry zapach boiska. Zbyt długo go brakowało. W tym pierwszym okresie sezonu on i Milan mieli wzajemny zespół abstynencyjny. Nie mogli na siebie liczyć. Robi jest jednym z tysiąca oczekiwań tej jesieni. Jednym z tych, od których Milan powinien wyjść. Jednym z niewielu pewników. Jednym z najwierniejszych, ocalonych przed gilotyną klubowego bilansu i syrenami tych, którzy kuszą teraz bardziej niż rossoneri. A przede wszystkim jednym z podporuczników Allegriego.

Ale nie poszło tak, jak miało pójść. Zdradziło go udo po godzinie ligi. Binho poczuł kłucie w mięśniu, ale chciał go trochę rozruszać i narobił w ten sposób jeszcze większego bigosu. Nieodzowny element ataku stał się nagle widmem, które wróciło przeciwko Cagliari niezdolne przerazić rywala. Potrzeba mu czasu, ale Milan i Allegri go nie mają: Robinho musi jak najszybciej znów stać się piłkarzem z pierwszego sezonu w barwach rossonerich. Tym, który marnuje łatwe okazje, ale biega za trzech. Tym, który wprowadza chaos, ale otwiera wolne przestrzenie. Tym, który z natury próbuje sztuczek, ale na koniec zawsze szuka kolegi i robi mu drogę do bramki. To powody, dla których Allegri nigdy nie przestał go bronić. A teraz, kiedy statek nabiera wody, Robi trzyma się swojego dowódcy. Tak właśnie go nazywa.

Robinho, jak przeżywa pan trudny moment swojego trenera?
"Jest ciężko i będzie tak dopóki zespół nie zacznie znów naprawdę wygrywać. Jeśli on jest w kłopotach, to siłą rzeczy to samo dotyczy także nas. Ale futbol uczy, że rzeczy zmieniają się bardzo szybko: wystarczą 2-3 dobre mecze i znów jesteś w grze. Z Interem zasługiwaliśmy na zwycięstwo i szkoda, że zaraz po derbach była przerwa. W ten sposób wszystko znacznie bardziej ciąży".

Czy Allegri sprawia w tym okresie wrażenie szczególnie nerwowego?
"Według mnie jest całkiem normalny. Podejście do drużyny ma takie samo. Oczywiście jest mi przykro, że przeżywa taki okres, pełen plotek na swój temat. Jest moim dowódcą. Znam tylko jeden sposób na to, aby mu pomóc: pracować ciężko dla niego, dla nas i dla kibiców".

Pan być może cierpi szczególnie, bo z Allegrim zawsze łączyło pana wyjątkowe porozumienie.
"Nie rozumiem, skąd wzięła się ta historia. Nie jestem jego protegowanym, jak to się często słyszy. To po prostu wspaniały trener, a my jesteśmy zawsze z nim i go kochamy. Ale Milan jest tylko jeden: nie ma uprzywilejowanych graczy".

Abbiati powiedział, że Allegri ma umiejętności potrzebne do tego, by pozostać przez długi czas na tej ławce.
"Christian ma rację. Trener jest w stanie przetrwać tu przez wiele lat. Każdemu szkoleniowcowi zdarza się trudny okres, a potem znów zaczyna się wygrywać. Tak będzie również w jego przypadku, a także w naszym".

Santos od miesięcy puka zdecydowanie do pańskich drzwi, a pan momentami nie sprawia wrażenia niezainteresowanego...
"Nie wiem, czy Santos naprawdę złożył ofertę. To był mój pierwszy klub i łączą mnie z nim przepiękne relacje. Wolę jednak mówić o teraźniejszości, a ona jest taka, że jestem szczęśliwy w Milanie, bo tu sprawiają, że czujesz się ważny".

Jak bardzo ważny? Pański kontrakt wygasa w 2014: co potem?
"Podobałoby mi się pozostanie jeszcze u rossonerich. Nawet na kolejne 10 lat".

Przesadza pan. Być może i pan będzie poświęcony w imię bilansu jak Ibrahimović i Thiago Silva.
"To dwaj spektakularni gracze, których będzie nam bardzo brakowało. Nie zaskakują mnie ostatnie wypowiedzi Ibry o Milanie: w tym klubie sprawiają, że czujesz się jak król. Thiago jest szczęśliwy w Paryżu, ale chciałbym go z powrotem. Kiedy jakiś czas temu przyjechał leczyć się w Milanello, mówiliśmy mu 'zostań z nami'. Niestety nie mógł tego zrobić".

Zrobiliście sobie również zdjęcie w basenie razem z Pato. Jak idzie chłopakowi?
"Wróci silniejszy niż dotychczas. Milanowi bardzo potrzeba jego charakterystyk i umiejętności. Modlę się tylko, aby już nie odnosił więcej kontuzji. To bardzo smutne żyć bez futbolu".

A także bez reprezentacji. W jakim czasie liczy pan na powrót do niej?
"Celem jest oczywiście Mundial w Brazylii, który będzie wielkim świętem. Milan będzie moją trampoliną do powrotu do reprezentacji".

Jak przebiega pański powrót do zdrowia?
"W tej chwili jestem na poziomie 40% mojego potencjału. Oczywiście im więcej gram, tym lepiej. Pracuję nad tym, by znów być w stanie rozgrywać pełne mecze".

Wiadomość dla Allegriego doręczona. Zamierza pan również rozwiązać problem goli, który martwi napastników?
"Znamy dobrze swoją odpowiedzialność, trzeba tylko więcej pracować. W meczu z Lazio znów zaczniemy być tą bardzo mocną formacją, którą wszyscy znają. Jesteśmy w stanie być konkurencyjni już od najbliższego spotkania i tak będzie musiało się stać: futbol nie czeka na nikogo, a już mamy połowę października".

A Milan jak długo będzie musiał jeszcze czekać na prawdziwego Robinho?
"Przez długi czas nie grałem, a nie jestem do tego przyzwyczajony. To była moja pierwsza poważna kontuzja mięśniowa. Ale mam nadzieję, że już w następnym meczu wróci Robinho z sezonu, w którym zdobyliśmy scudetto".

Scudetto zdaje się być już słowem wymazanym z waszego słownika.
"Możecie uznać mnie za wariata, ale dla mnie nie jest szaleństwem myślenie, że Milan wygra ligę. Jesteśmy zespołem, któremu może się to udać".

Podoba się panu nowe 4-2-3-1?
"Grałem już tak w Madrycie i w reprezentacji. Nie jest to prosty system, ale za to piękny. Musimy wbić go sobie do głowy jak najszybciej. Naszą tajemną bronią musi być umiejętność zmiany ustawienia w trakcie meczu: ta drużyna jest w stanie tego dokonać. Podoba mi się też 4-3-3. Wystarczy bym był na boisku..."

Urodzony optymista.
"Z charakteru jestem taki, że kiedy nie idzie, to pracuję jeszcze ciężej, ale zawsze z radością, entuzjazmem i uśmiechem na twarzy. To moja jedyna recepta".



tłumaczenie: TomekW
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone