ADIL RAMI DLA IL GIORNALE


Proszę wybaczyć, panie Rami, ale wciąż się pan śmieje i uśmiecha. Wygrał pan w totka?
"Mój świat uległ zmianie. Przez 3-4 miesiące trenowałem bez grania, Milan przegrywał, a we mnie nikt nie wierzył. Teraz Milan zaczął znów wygrywać, a ja gram i zaczynają mnie odkrywać. Uważam się za szczęściarza".

Jeszcze kilka dni temu mówiło się o tym, że szatnia w Milanello jest podzielona...
"Ja nie czytam gazet, telewizję oglądam tylko francuską, przez telefon rozmawiam z francuskimi przyjaciółmi i nie dotarły do mnie takie zarzuty".

To może przynajmniej historia o francuskim klanie jest prawdziwa?
"Przepraszam, ale to jest normalne. Przybywam do Mediolanu, nie znam kraju, języka i drużyny, więc zaczynam od rozmów po francusku z osobami znającymi ten język. Myślę, że to absolutnie normalne".

Kto jest bardziej szalony: pan czy Taarabt?
"Ja nie jestem szalony".

Przed pańskim przybyciem podstawowym duetem na środku obrony byli Zapata i Mexes. Teraz to pan jest filarem defensywy Seedorfa. Jak to pan wyjaśni?
"Przybyłem, trenowałem ciężko, a trener dokonał wyboru".

Jeszcze jakiś czas temu obrona Milanu była dziurawa jak szwajcarski ser, a teraz jest niczym bunkier. Co się stało?
"Tutaj też doszło do zmiany mentalności. W końcu zaczęliśmy bronić jak drużyna, wszyscy razem. Jesteśmy zwarci i są wyniki".

Który z najgroźniejszych napastników zrobił na panu największe wrażenie?
"Llorente. Kiedy byłem w Hiszpanii, nie wydawał mi się tak mocny - nie tylko fizycznie, ale również technicznie. Razem z Tevezem tworzy przerażający duet. Jeśli grasz tylko przeciwko Llorente, możesz myśleć, że dasz radę go zatrzymać, ale gdy grasz przeciwko obydwu, nie masz szans. Poza Llorente zaskoczył mnie również Immobile. Wcześniej go nie znałem".

Skąd się wzięła pańska obsesja na punkcie Nesty?
"Jako dzieciak widziałem go w akcji i stał się dla mnie wzorem. Potem zaczął grać w Milanie i Milan stał się moją drużyną odniesienia".

Temu jednak nie wiedzie się najlepiej...
"Każdemu zdarza się słabszy sezon. Znów będzie wygrywał, bo jest wielkim klubem, który tworzył historię futbolu. Teraz jestem tutaj i chcę zostać. Chcę zakończyć karierę w tych barwach".

Ale czy Galliani zdoła przekonać Valencię w kwestii wykupienia?
"Powiedziałem mojemu agentowi: 'nie mów mi nic na temat negocjacji, wiedz tylko, że chcę zostać w Milanie'".

Pomimo pewnego miejsca w Milanie, selekcjoner reprezentacji Francji zdecydował się zostawić pana w domu na czas mundialu. Smutny czy zrezygnowany?
"Rozumiem to i szanuję. Wywalczył awans na mundial z określoną drużyną i zdecydował się pojechać tam właśnie z tym zespołem".

Naprawdę kalkulujecie w kwestii Ligi Europy i pościgu za Interem czy są to jedynie derby medialne?
"My tutaj mówimy i myślimy jedynie o Catanii. Tak właśnie musimy się zachowywać: skupiać się na pojedynczej przeszkodzie. Zwłaszcza że mamy problemy na San Siro".

I jak pan to wyjaśni?
"Kiedy atakują nas na wyjeździe, jesteśmy jednym blokiem i wszyscy znajdujemy się za linią piłki. W ten sposób robi się miejsce i możemy kontratakować. Tymczasem na San Siro zespoły przyjeżdżają się bronić. Nie jest łatwo znaleźć miejsce".

Po meczu w Cagliari powiedział pan Balotellemu, że jest fenomenalny. Jest pan pewien?
"Mario potrzebuje czuć, że jest ważny i być stymulowany. W ten sposób staje się numerem jeden".

Widział pan, jak skończyli miliarderzy z PSG w Lidze Mistrzów?
"José Mourinho jest zbyt dobry".

A co z Atletico, które wyeliminowało Barcelonę?
"O nas mówiono, że odpadliśmy z kiepską drużyną. Teraz wszyscy zrozumieli".

Panie Rami, proszę rozwiać ostatnią wątpliwość. Czy jest prawdą, że podążyłby pan za Garcią do Romy, gdyby miał decydować kilka tygodni później?
"Nie, absolutnie nie. Kiedy wyjeżdżałem z Francji do Valencii, powiedziałem Garcii, że wygra ligę. I trafiłem. Teraz więc mówię: Milan zdobędzie tytuł w przyszłym sezonie".



tłumaczenie: TomekW
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone