ANDREA PIRLO DLA 'FORZA MILAN!'

Gdybyś nie został piłkarzem, co robiłbyś w życiu?
Kopałbym... piłkę. To było moim marzeniem od dawien dawna, nigdy go nie porzuciłem. Kocham bezgranicznie swój zawód, tą grę, ten sport, nazwijcie to, jak chcecie. Moim pragnieniem było przeżycie tego wszystkiego, co stało się moim udziałem w ostatnich latach.

Tak więc pytanie o to, co chciałbyś robić po zakończeniu kariery nie ma większego sensu.
Zgadza się, w tej chwili nie myślę o niczym innym. Nie mam innych zamiarów, niż poświęcenie się w pełni mojej pasji - zawodowi. Chcę grać jeszcze przez wiele lat, zakończenie kariery to wciąż odległa perspektywa.

Przeżywałeś jednak także gorsze momenty. Które wydarzenie mógłbyś określić mianem najczarniejszego w twojej karierze?
Gdy nie byłem w stanie zdobyć miejsca w pierwszym zespole w Interze. Nie czułem zaufania klubu w stosunku do mojej osoby, mimo iż miałem za sobą świetne występy w młodzieżowej reprezentacji Włoch oraz w Regginie i Brescii.

I przeszedłeś do Milanu, w którym przeżyłeś wspaniałe chwile. Który wspominasz najmilej?
Nie mam co do tego wątpliwości: zwycięstwo nad Juventusem w Manchesterze. Wcześniej miałem już okazję wznieść do góry prestiżowe trofeum - w Bratysławie po zdobyciu mistrzostwa Europy U-21, ale był to turniej młodzieżowy. Zwycięstwo w Lidze Mistrzów, dzięki atmosferze imprezy i towarzyszącemu jej prestiżowi, miało zupełnie inny smak.

Przypominasz sobie jakieś dziwne, bądź wstydliwe wydarzenia z twojej kariery? Na przykład, gdy w Interze byłeś wystawiany na boku pomocy, na której nie czujesz się pewnie.
Zostawmy aspekty techniczno-taktyczne. Wolę przypomnieć pierwsze symptomy zdobycia popularności po debiucie w Brescii. Miałem zaledwie 16 lat i znalezienie się w centrum uwagi prasy i kibiców wprowadziło w moim życiu niemały zamęt.

Które spotkanie było najdziwniejsze?
Przypominam sobie mecz Bari-Brescia sprzed kilku lat, gdy nie wykorzystaliśmy dwóch rzutów karnych, a mimo wszystko udało się nam wygrać. Z meczów Milanu nie mogę zapomnieć początku drugiej połowy spotkania z Deportivo. Po pierwszej słabej, gdy w końcówce wyrównaliśmy po bramce Kaki, na początku drugiej połowy na przestrzeni kilku minut zdobyliśmy trzy kolejne. Mieliśmy średnią jedna bramka na 3-4 minuty. Ostatni gol był moim dziełem z rzutu wolnego.

La Coruna, czarne wspomnienia. Czy właśnie to spotkanie chciałbyś wymazać ze swojej pamięci spośród wszystkich rozegranych na arenie międzynarodowej?
Tak, wieczór do zapomnienia. Albo, jak wolicie, do zapamiętania, bo coś takiego już nigdy się nie powtórzy. Co takiego zdarzyło się w naszym doświadczonym, solidnym i silnym zespole, na zawsze pozostanie jedną z nierozwiązanych zagadek świata piłki.

A we Włoszech którego spotkania nie wspominasz najmilej?
Meczu rozegranego przed dwoma laty na jesień w Turynie. Juventus przycisnął nas na samym początku, czemu nie potrafiliśmy przeciwdziałać. Zdobyłem z rzutu karnego bramkę na 1:2, które dawało nam jeszcze jakieś złudzenie, jednak była to dla nas dobra lekcja, gdyż więcej nie powtórzyliśmy podobnych błędów. Było to spotkanie, które być może pozwoliło nam dojrzeć i wzrosnąć piłkarsko.

Porozmawiajmy o spotkaniach niezapomnianych w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jakie przychodzą ci na myśl?
Mecz, który wciąż przyprawia mnie o dreszcze to derby z zeszłego sezonu rozegrane w rundzie rewanżowej. Po tym, jak przegrywaliśmy po pierwszej połowie 0:2, wszystko wydawało się przesądzone. W drugiej połowie odzyskaliśmy jednak siły fizyczne i morale, odrabiając straty ku uciesze naszych kibiców. Fantastyczne i niezapomniane 3:2!

A na arenie międzynarodowej?
Chciałbym przypomnieć sukces osiągnięty w zeszłym sezonie w Amsterdamie w meczu z Ajaxem. Rozegraliśmy wiele wspaniałych spotkań, ale chcę powrócić właśnie do tego, gdyż przez całe spotkanie panowaliśmy nad jego przebiegiem, kontrolując każdą jego fazę, na każdym fragmencie boiska. Zasłużone zwycięstwo po wspaniałym meczu. Takie właśnie lubię najbardziej.

Pomijając graczy Milanu, którego piłkarza podziwiasz najbardziej ?
Radością dla oczu jest oglądanie gry Zidane'a. To mój ulubiony piłkarz, gdyż zawsze jest w stanie zaskoczyć mnie czymś nowym.

A na płaszczyźnie prywatnej?
Bardzo cenię Paolo Maldiniego, który stanowi wspaniały przykład dla innych nie tylko na murawie. Świetnie rozumiem się także z Del Piero, człowiekiem, który ma za sobą kilka trudnych doświadczeń życiowych, jednak walczy o powrót na szczyt.

Powracając do ciebie, jakie są twoje silne strony, nad czym z kolei musisz jeszcze popracować?
Myślę, że moje największe atuty to umiejętność zachowania spokoju w każdej sytuacji, opanowanie, podczas gdy wciąż muszę popracować nad przygotowaniem fizycznym, przydatnym w szczególności przy pojedynkach jeden na jeden.

Najsympatyczniejsi trenerzy i sędziowie?
Mam wspaniałe wspomnienia, pod każdym względem, ze współpracy z Carlo Mazzone, który w dużym stopniu przyczynił się do mojej dojrzałości piłkarskiej, jak i w życiu codziennym. Jeśli chodzi o sędziów, jednym z najlepszych i najsympatyczniejszych jakich spotkałem był Francuz Veisierre, który niedawno prowadził nasze spotkanie z Celtikiem. Było to jedno z jego ostatnich spotkań prowadzonych na arenie międzynarodowej, wydawał się tym faktem bardzo rozemocjonowany.

Gra na którym stadionie najbardziej cię emocjonuje?
Na Santiago Bernabeu, który ma niepowtarzalny urok i bogatą historię.

Pozostając w tematyce emocji, które barwy klubowe przyprawiają cię o szczególne odczucia?
Barcelony. Nie pamiętam już dlaczego, ale od dzieciństwa przepadałem za tym klubem.

W jaki sposób chciałbyś zapisać się w pamięci kibiców?
Jako ważny piłkarz, który wiele z Milanem osiągnął.

Twoje życiowe motto?
Człowiek przybyły z królestwa fantazji.

tłumaczenie: dezali

 



© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone