GIAMPAOLO PAZZINI DLA TUTTOSPORT


Pazzini, wokół pana w ataku prawie same grzebienie.
"Jeśli w przyszłym roku wygramy scudetto lub Ligę Mistrzów, to jestem gotów zagwarantować, że i ja zrobię sobie grzebień w kolorze blond. W przeciwnym wypadku pozostanę przy mojej fryzurze..."

Ale jak pan się odnajduje wśród tych wariatów?
"Znakomicie. Obaj z Balotellim jesteśmy wysuniętymi napastnikami, jednak mamy odmienne charakterystyki. Mario lubi się przemieszczać: ściąga na siebie uwagę obrońców i w ten sposób robi miejsce dla innych napastników".

Czy Allegri szuka sposobu na to, by wystawić was razem?
"To logiczne, że trener wciąż szuka nowych rozwiązań. Myślę, że możemy grać razem, ale teraz zostało już niewiele meczów do końca sezonu i nie ma czasu na eksperymenty".

Jak El Shaarawy przeżywa swój trudny okres?
"Jest młody i odkrył, jak pięknie jest strzelać gole. Zdobywanie bramek jest w jego wieku niczym narkotyk: nie możesz się bez tego obyć. Potem dojrzewasz i pojmujesz, że ważna jest również dobra gra, bycie pożytecznym dla drużyny, zdobycie jakiegoś trofeum. Byłem taki jak on, potem się zmieniłem. To oczywiste, że nie mógł nadal strzelać tyle co w pierwszej części sezonu. W przeciwnym razie wygrałby Złotego Buta, a to zdarza się raz na jakiś czas, chyba że mowa o Messim i Cristiano Ronaldo".

Czy jest to najlepszy sezon w pana karierze?
"Liczby są obiektywne. Jednak ciężko porównywać. Jestem bardzo przywiązany do tych 19 goli zdobytych dla Sampdorii w sezonie, w którym awansowaliśmy do Ligi Mistrzów. Muszę jednak przyznać, że w Milanie idzie mi bardzo dobrze. I czuję się tu jak nigdzie indziej".

Aż tak?
"Tak. Słyszy się, że w Milanie żyje się dobrze, że jest inaczej niż gdzie indziej, że to unikalne otoczenie. Ale dopóki tego nie przeżyjesz, nie pojmiesz tego w pełni. Organizacja jest nieskazitelna, a piłkarzom stwarza się optymalne warunki do tego, by spisywać się jak najlepiej".

Czyli błogosławiony dzień wymiany na Cassano...
"Sto razy powtórzyłbym ten wybór, to oczywiste. Męczy mnie jednak ciągłe mówienie o tym, kto na tej wymianie skorzystał. Mnie ta kwestia nie obchodzi".

Czy można powiedzieć, że jedynym powodem do żalu w tym sezonie jest fakt, że nie zagrał pan na Camp Nou?
"Zabolało mnie to: nigdy nie grałem na tym stadionie i nie wiem, czy będę jeszcze miał okazję. Nie myślę o tym, czy zmieniłoby to losy Milanu. Ale chętnie przeżyłbym takie doświadczenie. Jest jeszcze drugi powód do żalu: pierwsze dziesięć meczów - również z osobistego punktu widzenia były one bardzo negatywne. Nie byłem gotowy i poza hat-trickiem z Bologną nic się nie ratuje".

Czy to prawda, że plotki na temat Allegriego przeszkadzają w biegu w stronę Ligi Mistrzów?
"Nie, nie sądzę. Kiedy trenujesz i wychodzisz na boisko, nie myślisz o niczym innym, jak tylko o tym, by spisać się dobrze i wygrać. Ja nie daję na siebie wpływać".

Jaka będzie przyszłość Allegriego?
"Mam nadzieję, że zostanie. Kiedy przybyłem, całe otoczenie było zdołowane. To logiczne. Odeszło wielu mistrzów, inni zostali sprzedani. Był wielki zawód i wielka niepewność. Trener zawsze ze spokojem i opanowaniem utrzymywał grupę w jedności. Przy innym szkoleniowcu bylibyśmy wciąż w dolnej części tabeli".

A przyszłość Pazziniego?
"Zdejmijcie mnie z listy transferowej. Zostaję tutaj".

Ale czy nie jest to trochę umniejszające, że przy takich liczbach siedzi pan często na ławce?
"Jestem pozytywnie nastawioną osobą. Zawsze patrzę na pozytywne aspekty: jak już mówiłem, w Milanie czuję się znakomicie. Wystarcza mi to, że wchodzę i jestem w stanie pomóc drużynie. Nie zapominam również o tym, że lepiej grać mniej w Milanie, niż więcej w innych drużynach".

Czy to wystarczy do tego, by pojechać na Mundial?
"Taki mam cel. Znam bardzo dobrze Prandellego i wiem, co o mnie myśli. Wiem też, że jeśli nadal będę się tak spisywał, będzie mnie brał pod uwagę. Zarówno przy okazji tegorocznego Pucharu Konfederacji, jak i Mundialu 2014".

W niedzielę przyjeżdża Toro: jaki to będzie mecz?
"Drużyny Ventury zawsze grają dobrze. A przy takim ustawieniu nie jest łatwo stawić im czoła. Uwaga przede wszystkim na bocznych: Cerci jest na ustach wszystkich, ale ja znam dobrze również Santanę. Graliśmy razem we Florencji i wiem, że on też stanowi stałe zagrożenie".

Czy Ogbonna jest gotowy na grę w wielkiej drużynie?
"Trenowałem z nim w reprezentacji. Jest prototypem nowoczesnego obrońcy: ma świetne warunki fizyczne, ale również dobrą technikę. Lubi wychodzić z piłką przy nodze i z podniesioną głową. A do tego jest młody. Tak, moim zdaniem może grać w każdym klubie".

Trzy powody, dla których Milan musi wejść do Ligi Mistrzów?
"Ze względu na prestiż, a poza tym dlatego, że prawdziwą ligą dla Milanu jest właśnie Liga Mistrzów. I w końcu dlatego, że ja też chcę w niej znów zagrać..."

Wróćmy do Balotellego: narzeka, bo zbyt często go faulują. Ma rację?
"Nie, on narzeka dlatego, że sędziowie traktują napastników i obrońców w odmienny sposób. Oni mogą pozwolić sobie na 4-5 fauli, zanim zostaną napomnieni. My faulujemy pierwszy raz i dostajemy żółtą kartkę. O tym właśnie mówi Mario i ma rację. A ciosy na boisku zadajesz i otrzymujesz. Z Samuelem czy Materazzim miałem ostre starcia. Ale poprawne.

Czego brakuje Milanowi, by mógł rywalizować z Juventusem?
"Przez ostatnie 4-5 miesięcy zdobyliśmy tyle samo punktów, ale nie możemy myśleć, że strata się wyzerowała. Musimy być przede wszystkim bardziej regularni. Ale będziemy mieli znaczący bonus: zaczniemy z entuzjazmem, a nie zdołowani jak poprzedniego lata".


tłumaczenie: TomekW


 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone