ALEXANDRE PATO DLA LA GAZZETTA DELLO SPORT


Nie dla Barbary, lecz dla wszystkich milanistów. To, że chłopak już stał się mężczyzną, widać nie tylko po braku aparatu na zębach i obecności brody, lecz przede wszystkim w sposobie, w jaki Pato dobiera słowa. I nawet pluton stu chłopców, którzy przybyli z całej Italii na spotkanie ze swoimi superbohaterami (wydarzenie zorganizowane dla uczczenia XI Men - mistrzów Włoch, bohaterów kampanii reklamowej Nike: poza Pato udział wzięli też Boateng i Zambrotta) nie jest w stanie przekonać go do rozmowy o czymś innym poza futbolem. "Zadedykowałeś Barbarze dublet w derbach? Co do niej czujesz?" - pyta kibic z Lecce. Pato najpierw udaje, że nie zrozumiał pytania, ale przyparty do muru dodaje: "Strzeliłem dla wszystkich milanistów". nagły i zwycięski drybling, jak te na boisku. Potem jednak, kiedy chłopcy wychodzą i zaczyna się rozmowa twarzą w twarz o futbolu, Brazylijczyk już się nie hamuje. Zupełnie jak wtedy, gdy pędzi na bramkę z piłką przy nodze.

Pato, czekał pan trzy i pół roku na wygranie czegoś w barwach rossonerich. Wszystko jest takie, jak to pan sobie wyobrażał?
"To była radość nie do opisania. W Rzymie nie zdawałem sobie nawet sprawy z tego, co się stało: po meczu wszyscy wybiegali, a ja pobiegłem z nimi. Jednak na drugi dzień, kiedy zobaczyłem, że wszystkie dzienniki o nas piszą, pojąłem, czego dokonaliśmy. Chciałem wygrać wcześniej, ale być może oczekiwanie sprawiło, że wszystko było jeszcze bardziej intensywne".

Jaki był najpiękniejszy z otrzymanych sms-ów?
"Było ich tak wiele, że nie da rady wybrać. Jednak najbardziej poruszyły mnie komentarze kibiców na stronie".

Ronaldinho dzwonił?
"Przed meczem z Romą, aby życzyć powodzenia. To scudetto to również jego zasługa".

Strzelił pan 14 goli w 24 meczach i jest pan najlepszym strzelcem Milanu w lidze do spółki z Ibrahimovicem i Robinho. Męczy pana słuchanie o tym, że jest pan nieregularny?
"Męczy mnie tylko to, że nie grałem więcej. Przez pierwsze sześć miesięcy długo pauzowałem z powodu urazów. Rozegrałem tylko w połowie meczów, w których chciałem grać".

Kolejne kontuzja wystraszyły pana, czy myśli pan, że są tylko częścią gry?
"Na początku byłem zaniepokojony, ale zdarzają się okresy, w których odnosi się urazy częściej. Jednak to pomogło mi zrozumieć, że muszę pracować bardziej nad mięśniami, by znaleźć równowagę fizyczną. W Ameryce bardzo mi pomogli i jestem pewien, że przyszły sezon będzie lepszy".

Pański sezon był podzielony na pół pomiędzy problemami fizycznymi w pierwszej części i odrodzeniem w drugiej: to również zasługa stabilizacji osiągniętej u boku Barbary Berlusconi?
"Życie prywatne ma wpływ, ale najbardziej zadecydowało to, czego nauczyłem się robić podczas treningów. Teraz pracuję bardziej nad swoją budową fizyczną, by nie odnosić urazów".

Jednak możemy powiedzieć, że 2011 był dla pana najszczęśliwszym rokiem pod każdym względem?
"Tak. To był najszczęśliwszy rok również dlatego, że zaczął się bardzo dobrze, a może się zakończyć jeszcze lepiej".

Mierzy już pan w nowe cele?
"Mam nadzieję, że mój rok 2011 będzie pełen chwały do samego końca. Wygrałem scudetto, ale nie chcę na tym poprzestać: są jeszcze Copa America i Superpuchar. Potem, już w nowym sezonie, skupię się na Lidze Mistrzów".

Milan może być pierwszy także w Europie?
"Tak. Z kadrą, jaką ma, nie może bać się nikogo. W tym roku z Tottenhamem odpadliśmy pechowo, ale odrobiliśmy lekcje i już nie powtórzymy błędów".

W lipcu zaczyna się Copa America: czyż to nie właściwy moment, by zacząć przesądzać także w barwach Brazylii?
"Mam taką nadzieję. To byłby mój pierwszy tytuł w dorosłej reprezentacji i bardzo mi na tym zależy. Od poniedziałku będę myślał tylko o Copa i będę trenował solidnie. Wakacje mogą poczekać".

Ancelotti przepowiedział, że wygra pan Złotą Piłkę. Ile brakuje do osiągnięcia tego celu?
"Nagrody indywidualne są konsekwencją sukcesów drużyny. Muszę wygrać jeszcze wiele trofeów z Milanem i Brazylią, by dotrzeć do Złotej Piłki".

Ibrahimović powiedział, że nigdy nie chciał być symbolem. Pan przybył do Milanu jako 17-latek. Chciałby pan zostać do końca kariery czy uważa pan, że ważne jest szukanie innych doświadczeń?
"Ja nie podzielam w tej kwestii zdania Zlatana. Chciałbym zostać tu i stać się symbolem Milanu jak Maldini. Ale żeby stać się symbolem drużyny, trzeba dużo wygrywać".

Berlusconi określił pana mianem fenomenalnego, ale chciałby, by grał pan bliżej bramki. Co pan na to?
"Jestem mu wdzięczny za komplementy. Lubię grać jako wysunięty napastnik. W Brazylii już tak gram, ale o tych sprawach decyduje trener. Jednak prezydent może być spokojny: w przyszłym sezonie będę grał bliżej bramki".

Miał pan dobre relacje z Leonardo: uważa pan, że kibice byli wobec niego niesprawiedliwi?
"Rozumiem rozgoryczenie tifosich, ale taki jest futbol. Piłka się kręci i wszystko się może zdarzyć. Trzeba respektować decyzje innych".

Przykro panu, że na boisku i w szatni nie będzie już Pirlo?
"Jestem bardzo związany z Andreą, jednak takie są decyzje klubu".

Jest pan najbardziej włoski spośród Brazylijczyków: nie cierpi pan z powodu tęsknoty za ojczyzną, kocha ubierać się modnie i smakuje panu makaron...
"Włochy wiele mnie nauczyły i pomogły mi dojrzeć. Przybyłem tu bardzo wcześnie i czuję się po części Włochem. Moda jest jedną z moich wielkich pasji".

Maldini opowiadał, że w szatni Pato jest jednym z tych, którzy najwięcej żartują.
"To prawda, sam robię kawały i pozwalam żartować z siebie. My Brazylijczycy tacy właśnie jesteśmy. Koledzy nabijają się z moich włosów: są bujne i rozczochrane".

Opowiadacie sobie dowcipy z Cassano?
"Tak. Cassano jest bardzo zabawny, staliśmy się przyjaciółmi. Lubię go, bo jest bezpośredni i zawsze mówi to, co myśli".

Kocha pan dzieci. W wieku 21 lat czuje się pan gotowy na ojcostwo?
"W życiu trzeba być zawsze gotowym, bo różne rzeczy dzieją się w najmniej oczekiwanych momentach".

Nie męczy pana to, że trafia pan na okładki dzienników ze względu na życie prywatne, a nie futbol?
"Koncentruję się tylko na mojej pracy, a reszta po mnie spływa. Bronię jednak swojej prywatności".

Niech pan wybierze gola na okładkę tego sezonu.
"Mam takie dwa: ten z Chievo, bo to był dzień 25-lecia Milanu Berlusconiego, a także pierwszy w derbach: strzelenie po 40 sekundach było czymś nie do uwierzenia".

Po derbach mówił pan o specjalnej dedykacji. Ma pan jakąś również w związku ze scudetto?
"Dla wszystkich kibiców, ale przede wszystkim dla osób, które mnie wspierają i są mi bliskie".

Może dla narzeczonej...
Szelmowski uśmiech, ale żadnej odpowiedzi. Pato nie wpada w pułapkę, rozmawianie o czymś innym niż o futbolu jest niemożliwe.


tłumaczenie: TomekW
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone