ALEXANDRE PATO DLA FORZA MILAN!


Choć jest z nami od czterech lat, Alexandre Rodriguez da Silva - czyli Pato - jest wciąż chłopakiem, którego trzeba odkryć. Piłkarzem w pewnym sensie też, bo ze względu na kontuzje, a także zmiany ustawień i partnerów z ataku (pamiętacie go z Ronaldo albo z Gilardino?), jego rola przypominała bardziej błąkającą się minę... Minę, która przy eksplozji robi wielką krzywdę: jego średnia to obecnie niemal jeden gol na mecz. Ale również charakter czerwono-czarnej siódemki okazał się trudniejszy do odgadnięcia. Zwłaszcza przy kolegach z ataku: uśmiechniętym Robinho, zdeterminowanym Inzaghim, dumnym Ibrahimovicu i ekstrawertycznym Cassano. Ale Pato - jeśli ktoś zapomniał - ma dopiero 21 lat. Poza tym z natury jest mniejszą diwą od innych piłkarzy. Również z tego powodu jego wywiady w telewizji i dziennikach nigdy nie oddały tego, jaki jest miły i sympatyczny. I szczerze mówiąc, nie oddają tego nawet zdjęcia: "Chłopaki wciąż robią sobie ze mnie jaja, bo mówią, że zawsze wychodzi mi krzywa gęba. Nie wiem dlaczego - nie robię tego specjalnie. To moja twarz tak się zachowuje" - mówi, robiąc przy tym serię komicznych min.

W lutowych meczach przeciwko Chievo i Napoli poprowadziłeś drużynę do zwycięstwa. Zwłaszcza z Napoli byłeś niszczycielski w spotkaniu z zespołem, przeciwko któremu debiutowałeś we Włoszech.
Świetnie pamiętam tamten mecz i gola, jakiego strzeliłem. Tak bardzo chciałem się wykazać, że próbowałem uderzać przy każdej okazji... Milan wydał na mnie masę pieniędzy - 22 miliony za 17-latka. Chciałem pokazać wszystkim, że dobrze zrobił. Ale gol strzelony Napoli w tym sezonie był bardziej emocjonujący, bo stanowił ważny krok w stronę naszego celu, w stronę scudetto. W tym roku chcę dotrzeć do samego końca, chcę wygrać, być mistrzem. W minionych latach nie mieliśmy szczęścia, ale teraz mamy naprawdę dobry zespół.

W tym roku jest inny duch?
Tak, kiedy strzelamy bramki, cała ławka zrywa się na równe nogi, obejmujemy się mocniej. Wydaje mi się, że kibice także mocniej dopingują, są bardziej przekonani. Faktem jest to, że Milan zawsze wiele wygrywał, a ostatnio przestał, więc byli smutni. Byli przyzwyczajeni do dobrego, ech... Teraz zrozumieli, że można wierzyć, a kiedy zagrzewa cię 40-50 tysięcy ludzi, to robi to wrażenie.

Allegri mówi ci coś innego niż Ancelotti czy Leonardo?
Musi, bo przecież zmienili się zawodnicy. Nauczyłem się wiele od Ancelottiego i przy nim bardzo dojrzałem. Podobnie u Leonardo, który jest świetną osobą. Allegri jest trenerem spektakularnym. Nauczyłem się czegoś od każdego z nich, ale nie jest tak, że któryś z nich trenował mnie w inny sposób. Główną różnicą są piłkarze, jakim mam wokół siebie. Nie było możliwe, by Ancelotti czy Leonardo mówili mi, jak grać z Ibrahimovicem, Cassano czy Robinho, których przecież nie było.

Jak się układa z Ibrą? On grzmi na wszystkich, ale wydaje się, że ciebie szczególnie sobie upatrzył...
Nic dziwnego, w końcu gram najbliżej niego... Moje relacje z Ibra są najnormalniejsze w świecie. Obaj chcemy dać z siebie wszystko, a kiedy dzienniki piszą, że się nie dogadujemy, to są to ich wymysły, które mnie wkurzają.

Mówię tylko, że w telewizji widzimy, jak się złości i zalewa cię potokiem słów, a ty najwyżej pochylasz głowę... To wygląda jak relacja między uległą żoną a władczym mężem.
Ech, nie pochylam głowy... Robię to, co umiem. Nie muszę wykonywać żadnych gestów, aby przekonać publiczność czy kolegów, że się angażuję. Taki jest jego styl bycia i ja to akceptuję. Każdy z nas robi to po swojemu. Jedni gadają jak Ibra, inni żartują jak Cassano i Robinho, a jeszcze inni są spokojni jak Thiago. Szanuję wszystkich i wiem, że wszyscy mamy wolę zwyciężania.

A propos sposobu bycia: kto wydał ci się najsympatyczniejszy, kiedy przybyłeś do Milanu?
Ronaldo. Tak mi przykro, że zakończył karierę. Zawsze był szczęśliwy i wesoły, czy to podczas treningu, czy przy wyjściu na kolację. Jedynym smutnym momentem była sytuacja, w której doznał kontuzji i płakał. Widziałem to z trybun i było to okropne.

Ty sam wiesz coś o kontuzjach.
Tak, i mam nadzieję, że już się nie przytrafią.

Bardzo cierpiałeś, kiedy się nawarstwiały?
Strasznie mnie suszy, kiedy nie mogę grać. Ale nigdy nie byłem szczególnie zaniepokojony.

W wieku 16 lat miałeś nowotwór na ramieniu.
Ach, o tym już prawie nie pamiętam! To było dawno temu... Nie myślę o przeszłości, żyję teraźniejszością.

Ale pomijając twoje problemy, jak myślisz, dlaczego dziś piłkarze tak często odnoszą kontuzje? Gracie lub trenujecie za dużo?
Nie, myślę, że to po prostu dlatego, że chcemy więcej biegać. Kiedy jesteś na boisku, zrobisz wszystko, aby górować nad rywalem. Ronaldo też niemal zawsze odnosił urazy na boisku, a nie podczas treningów. To wola wygrywania.

Wyobrażam sobie, że jest dla ciebie mitem.
Nie tylko dla mnie! On jest absolutną legendą. Nawet jeśli pojedziesz do kraju, gdzie futbol się nie liczy i gdzie nikt nigdy nie widział żadnego meczu, to i tak każdy będzie tam słyszał o Ronaldo. Poza tym wiesz - kiedy przybyłem do Milanu to wrażenie było ogromne. Były tu wszystkie legendy młodych Brazylijczyków: Ronaldo, Cafu, Kaká...

Tylko Brazylijczycy? A co z włoskimi mitami?
Wystarczy powiedzieć Paolo Maldini. Był bardzo mocny i pełnił w pewnym sensie funkcję trenera na boisku w trakcie meczu.

Jest jeden trener, którego nie zdołałeś przekonać: Dunga, selekcjoner reprezentacji Brazylii, który nie zabrał cię na Mundial do RPA. Jak bardzo cię to zabolało?
Byłem niepocieszony, ale do RPA i tak poleciałem. Nie grałem, ale robiłem coś, co bardzo mi się podobało: na zaproszenie Nike spotkałem się z dziećmi zarażonymi wirusem HIV i otworzyłem centrum sportowe przeznaczone dla nich. To straszne, że tam jest tak wysoki odsetek zarażeń wirusem HIV. Cieszyłem się, że mogłem choć tyle dla nich zrobić.

Jesteś jednak w doborowym towarzystwie: również Ibrahimović i Cassano z różnych powodów nie pojechali na Mundial. Co powiesz o Cassano?
Sprawia, że umieram ze śmiechu... Ciągle żartuje. Nawet wczoraj, kiedy szliśmy z kolegami na posiłek, zaszedł nas od tyłu i wysmarował głowy żelem.

Musisz go zrozumieć, to wciąż chłopiec... który ma o siedem lat więcej od ciebie. Dorosłeś, ale wciąż jesteś znacznie młodszy od wielu twoich kolegów. Nie miałeś nigdy wrażenia, że traktują cię jak dziecko?
Nie, jak dziecko nie, choć na początku było jasne, że z Maldinim czy Costacurtą relacje będą inne niż z rówieśnikami. Ale w wieku 21 lat, a do tego po czterech latach tu, nie ma powodu, żeby traktować mnie jak dziecko. I na pewno staram się nie dawać powodów, by ktoś mnie tak traktował...

Nadal lubisz swój przydomek, Pato - czyli Kaczor?
Wszyscy nazywają mnie tak od dziecka, więc przyzwyczaiłem się i mi się podoba. Jednak nie ma nic wspólnego z moim imieniem. Niektórzy myślą, że to część mojego imienia, bo urodziłem się w miasteczku Pato Branco, ale nazywam się po prostu Alexandre.

Po golu w Weronie zdjąłeś koszulkę, pokazując mięśnie. To był sposób na pokazanie, że dojrzałeś?
Nie, nie zrobiłem tego celowo. To wyszło spontanicznie... I nie byłem też wściekły czy coś w tym stylu. To, że wydaję się większy, wynika z faktu, że gdy widzieliście mnie po raz pierwszy w Milanie, miałem budowę 17-latka. To mięśnie, które rozwijają się maksymalnie dopiero teraz.

Co poza mięśniami starasz się rozwijać? Jakieś aspekty twojej gry, w których nie czujesz się jeszcze kompletny?
Kompletny nie poczuję się nigdy. Każdego dnia chcę się poprawiać, robić coś nowego. Nie chcę nigdy poczuć się na 100%: chcę być na 110%, na 120%. Strzały prawą i lewą, bronienie, podawanie...

A propos, jest jakieś podanie, które sprawiło ci więcej radości niż gol?
Tak, to do Boatenga przeciwko Napoli. Nadciągał po niemal 50-metrowym biegu. Widziałem Ibrę z prawej, ale widząc nadbiegającego Boatenga pomyślałem, że obrońcy pójdą na Ibrę, więc celowałem do Kevina. Potem zobaczyłem, jak bardzo się cieszył, a to sprawiło mi jeszcze większą radość.

Skoro wspominasz o obrońcach rywali: których się obawiasz?
Żadnego. Jestem przyzwyczajony do treningów z Thiago, Nestą, Yepesem... Kiedy ćwiczysz przeciwko nim, a wcześniej robiłeś to przeciwko Maldiniemu, Cafu i innym... Cóż, inni obrońcy nie wydają ci się tak straszni.

A jaki bramkarz zaimponował ci najbardziej?
Dida. Nie mówię tego dlatego, że jest Brazylijczykiem. Uważam, że być może sporo ludzi zapomniało, że Dida zrobił wiele dla Milanu. A ja widziałem w jego wykonaniu takie parady, jakich nie wykonywał żaden inny.

Wystarczy rozmów o piłce. Co robisz w wolnym czasie?
Dotychczas najczęściej zajmowałem się grą na konsolach... zwłaszcza w piłkę.

Jaki jest witrualny Pato?
Robi niewiarygodne rzeczy, ale i trochę mnie przeraża. Ostatnio jednak staram się unikać konsoli, bo nie mogę się oderwać: jak chwycę joypada, mogę siedzieć godzinami. A lepiej porobić coś innego... Mam ochotę na tak wiele rzeczy!

Na przykład?
Nauczyć się gotować.

Poważnie? A co lubisz jeść?
Wszystko. I to wszystko jednocześnie. Nie tak jak wy - Włosi, którzy wszystko oddzielacie: makaron, potem drugie... Dla mnie najlepsze dania są te z makaronem, mięsem, ziemniakami na jednym talerzu. W końcu i tak wszystko miesza się potem w brzuchu, nie?

Dość brazylijska teoria. Co jeszcze chcesz robić?
Czytać. Właśnie skończyłem świetną książkę o życiu Michaela Jordana. Poza tym chodzić na koncerty i grać na gitarze. Zacząłem, bo spodobała mi się piosenka "I'm yours" Jasona Mraza. Chciałem nauczyć się jej za wszelką cenę. Poszedłem więc do sklepu w centrum, przy Corso Vittorio Emanuele, i kupiłem gitarę, nuty, tuner, plektron... Potem zadzwoniłem do Erosa i zapytałem, czy mnie pouczy...

Erosa, znaczy Ramazzottiego? Ech, jasne, czemu nie: kto chce nauczyć się gry na gitarze, może zadzwonić do Erosa Ramazzottiego...
Hmm... no wiesz, mieszka naprzeciwko mnie.

Ach, no cóż... I co odpowiedział? Że odmawia, bo zależy mu na Juve?
Nie, powiedział: 'Kiedy będziesz miał wolną chwilę, wpadnij do mnie i poszukamy akordów piosenki'. W międzyczasie znalazł mi nauczyciela, z którym teraz zaczynam. Mam nadzieję, że później i Eros mnie czegoś nauczy. Jest wielki. Lubię jego muzykę, podoba mi się muzyka włoska. Ale również angielska, amerykańska... Nie jestem jednym z tych Brazylijczyków, którym podoba się tylko samba!


tłumaczenie: TomekW
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone