Giuseppe Pancaro dla ‘Forza Milan!’

Z powodu kontuzji Beppe nie mógł wziąć udziału w mistrzostwach Europy rozegranych w Portugalii.

Mojej przygodzie z reprezentacją nieustannie towarzyszy pech. Także dwa lata temu z powodu kontuzji nie mogłem zagrać w mistrzostwach świata w Korei i Japonii. Można uznać to za rodzaj przeznaczenia. Odczuwam pewien żal, ale muszę też przyznać, że jestem spokojny. Mam świeżo w pamięci niedawno zakończony sezon, w którym dane mi było przeżyć wielkie emocje. Jasno świadczy to o tym, że jestem szczęśliwy.

Co najbardziej uderzyło Cię podczas pierwszego sezonu gry w barwach Milanu?
Bez wątpienia postawa kibiców. Z pewnością nie spodziewałem się czegoś podobnego. Od samego początku demonstrowali w odniesieniu do mojej osoby przywiązanie. Powiem szczerze: jestem tu od roku, czuję, że to moje miejsce na ziemi, że spędziłem tu całe życie. Wejście do rodziny Milanu było trafną decyzją.

O tym pomówimy za chwilę. Wcześniej chciałbym Cię spytać o Mediolan, miasto, jak sobie je wyobrażałeś, co myślisz o nim teraz?
Wcześniej Mediolan znałem w niewielkim stopniu. Znów będę szczery, to miasto tli życiem. Wyobrażałem je sobie inaczej. Tymczasem okazało się, że to piękne miasto, które zamieszkują wspaniali ludzie. Być może niektórzy mieszkańcy Rzymu mają o nim błędne zdanie. Mogę Cię jednak zapewnić, że większość Rzymian darzy sam Mediolan, jak i jego mieszkańców dużym szacunkiem.

Często wychodzisz wieczorami.
Są dwa, trzy lokale do których jestem mocno przywiązany. Ale dokądkolwiek bym się nie wybrał doświadczam tej samej gościnności i mogę smacznie zjeść. Znajduję tu wszystko po trochu. Nawet kiedy zaczepia mnie jakiś kibic nie wywiera na mnie zbyt wielkiej presji.

Przejdźmy wreszcie do tematu Milanu.
Moje wejście do zespołu było bez wątpienia łatwiejsze dzięki temu, że znałem Nestę, ale także kilku innych kolegów, z którymi grałem wcześniej w reprezentacji. Tworzymy silną, zjednoczoną i wesołą grupę ludzi. Tak szybka aklimatyzacja możliwa była także dzięki temu, że od pierwszego dnia pobytu w zespole znalazłem w nim przyjazny klimat. Dołączyłem do zwycięskiej drużyny, byłem w niej osobą nową, jednak od samego początku czułem się jej częścią. Do tego cały klub jest znakomicie zorganizowany: kiedy przychodzi do niego nowy zawodnik nie jest odgórnie instruowany, a jedynie witany z otwartymi rękoma. Być może jest to oczywistym faktem, lecz kiedy ktoś przybywa do nowego środowiska potrzebuje określonego czasu by się zaaklimatyzować. Poznaje wiele nowych rzeczy, zwyczajów, nowe barwy. W Milanie wszystko to było łatwe.

Za sobą miałeś wspaniałe lata spędzone w Lazio.
Sześć niezapomnianych lat, ale chciałem pozostawać na ustach innych, wyznaczać sobie kolejne cele. Przez minione dziesięć miesięcy ciężko pracowałem i mogłem zebrać tego owoce. Jestem z tego powodu szczęśliwy.

Kaladze skierował do Ciebie słowa...
..Tak, wiem, czytałem na łamach 'Forza Milan!' i w pełni się z nimi zgadzam, podpisuję pod nimi. Powiedział, że pomimo rywalizacji o miejsce w zespole natychmiast staliśmy się przyjaciółmi. Ma rację. Nie ulega wątpliwości, że jego kontuzja pomogła mi zaliczyć tak wiele występów, ale także teraz, gdy wreszcie się wyleczył, nie czujemy się rywalami, czy może lepiej, nie odczuwamy konkurencji pomiędzy nami. To bardzo inteligentny chłopak, wyważony, bezkonfliktowy. Bardzo mi przykro, że ma za sobą tak nieprzyjemny i bolesny sezon, ale jego atutem jest wiek. Przyszłość należy do niego.

Roma opóźniła wasze świętowanie.
Przeciągnęła w czasie przede wszystkim wszelkie analizy, oceny sezonu, który z punktu widzenia Milanu był wspaniały pod każdym względem. Piłkarze Romy nawet kiedy mieli już sporo punktów straty nie poddawali się. My jednak rozgrywaliśmy znakomity sezon, cały czas towarzyszył nam jednak lęk, czy też jak kto woli niepokój, gdyż brakowało postawienia kropki nad i. Gdybyśmy zdobyli tytuł wcześniej, z 72, 73, czy 76 punktami już w kwietniu, świętowanie mogłoby być o wiele dłuższe. Tak się jednak nie stało za sprawą świetnego sezonu w wykonaniu Romy, której jedynym nieszczęściem było to, że miała nasz zespół za rywala.

Co przesądziło o zwycięstwie Milanu?
Milan i Roma osiąganymi wynikami udowodniły, że zasłużyły na stoczenie bezpośredniej walki o tytuł. Na naszą korzyść przemawiały przede wszystkim właśnie bezpośrednie starcia na Stadio Olimpico i San Siro. Moim zdaniem jakość i liczność naszego zespołu są niepowtarzalne.

Kaká stał się symbolem waszego scudetto?
Był ważnym członkiem zespołu, ale jeśli miałbym wskazać jakieś nazwiska postawiłbym na starą gwardię. To było scudetto Maldiniego, Costacurty, Gattuso, Ambrosiniego, Shevchenki, którzy wyznaczyli drogę do końcowego sukcesu.

Sezon, w trakcie którego przyszło nam połknąć kilka gorzkich pigułek: Yokohama, La Coruna...
Jeśli rozegralibyśmy jeszcze kolejne 9 spotkań z Boca Juniors w Yokohamie odnieślibyśmy 9 zwycięstw. Na pewno nie rozegraliśmy najpiękniejszego spotkania, ale jeśli w przekroju 120 minut któryś zespół zasługiwał na zwycięstwo byliśmy to bez wątpienia my. W La Coruni mieliśmy słabszy dzień, który ma prawo zdarzyć się w trakcie sezonu. Ten wieczór nie należał do nas, być może dlatego, że wydawało nam się, że kwestia awansu jest już przesądzona. Przebieg sezonu w wykonaniu Arsenalu, Realu, czy Juventusu pokazuje, że trudno jest rywalizować do samego końca na dwóch tak wyczerpujących frontach. Wymaga to wielkiego wysiłku, bardziej psychicznego niż fizycznego. Na dłuższą metę potrafi być to męczące.

Jakie były główne zasługi Ancelottiego?
Pierwsza z pewnością taka, że zawsze dawał drużynie możliwość gry w piłkę, z każdym rywalem i w każdych warunkach. Jego filozofia jest taka, by zawsze narzucać swój styl gry. Świetnie potrafi czytać mecz, pokazała to nasza postawa w kluczowych spotkaniach w Rzymie z Romą i Lazio, w Turynie, w derbach.. Innym jego atutem jest umiejętność zarządzania grupą ludzi. W naszym zespole nie brakuje wielkich piłkarzy, nie jest łatwo za każdym razem sadzać na ławce dwóch, trzech, czy czterech spośród nich.. Trzeba potrafić ich właściwie zmotywować za pomocą odpowiednich słów.

Jakie obecnie są twoje cele, aspiracje?
Przede wszystkim w pełni się wyleczyć, czuć się dobrze, by móc później na boisku uczcić kolejne wielkie sukcesy Milanu.

Jak widzisz szanse Włochów na mistrzostwach Europy?
Byłem w Portugalii podczas przedostatniego sparingu. Zespół był bardzo zmotywowany, przekonany o swoich umiejętnościach. Najważniejszym jest jednak trafić z formą. Wtedy stać nas będzie na końcowe zwycięstwo.

Wiele było w minionym sezonie polemik dotyczących pracy sędziów. Czy można coś zrobić, by pomóc im w ich pracy?
Wiesz, we Włoszech mocno zakorzeniona jest kultura protestowania, lamentowania. To jest częścią piłki. Polemika zawsze będzie miała miejsce. Jestem jednak zwolennikiem innowacji technologicznych, które mogą być pomocne w pracy sędziów: czujniki zamontowane na liniach bramkowych, możliwość obejrzenia powtórki akcji. To wszystko nie wyeliminuje złości, ale umniejszy podejrzenia.



tłumaczenie: dezali



© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone