PAOLO BERLUSCONI DLA CALCISSIMO.COM


Od tego sezonu Milan chce stawiać zdecydowanie na waloryzację młodzieży i sektora młodzieżowego. Uważa pan, że był to właściwy wybór, aby pójść śladem Barcelony, która woli tworzyć swoich mistrzów w canterze?
"Barcelona uczy. Cantera jest z pewnością niepodważalnym dowodem na to, że decyzja o inwestowaniu w sektor młodzieżowy i uczynieniu z niego niemal wyłącznego źródła graczy do pierwszej drużyny była dalekosiężna i inteligentna. Teraz również Milan - po zapisaniu wielu chwalebnych stron w przeszłości dzięki licznym i często bardzo drogim mistrzom wybranym spośród z najlepszych dostępnych na rynku - musi koniecznie zmienić strategię. Wymaga tego trudna sytuacja ekonomiczna kraju, ale moim zdaniem wymagają tego również względy natury moralnej".

Czyli tak zwane "wyjątkowe" sprzedaże Thiago Silvy i Ibrahimovicia były słuszne?
"Z wyżej wymienionych powodów nazwałbym je bardziej koniecznymi niż słusznymi. Jednak te dwa odejścia zostały zrównoważone przybyciem Mario Balotellego i "odkryciem" Mattii De Sciglio - naszego nowego Maldiniego".

Czy stawiając na młodzież Milan za kilka lat znów będzie dominował we Włoszech, w Europie i na świecie, pokazując piękną grę, jak chce tego pański brat?
"W futbolu nic nie jest z góry przesądzone, ale trzeba się dostosować do potrzeb. Myślę, że obecność kilku fuoriclasse wśród tej młodzieży jest właściwą drogą do uzyskania pięknej gry - od zawsze tradycyjnej, stałej cechy charakterystycznej rossonerich - a w konsekwencji również znaczących wyników".

Kiedy Milan zacznie przodować i wzbudzać lęk w rywalach po tym okresie przebudowy?
"Lęk już wzbudzamy. Wystarczy spojrzeć na wyniki osiągnięte po trudnym początku. A od przyszłego roku życzylibyśmy sobie znów sprawdzać się w Lidze Mistrzów, a wówczas otrzymamy odpowiedź na wasze pytanie".

W tym sezonie Milan nie zaczął zbyt dobrze, ale dzięki sile, determinacji i braku zmian zdołał wejść pod tę górkę. Czy zatrzymanie Allegriego na ławce było słuszne?
"Futbol nie jest nauką ścisłą. Przypadek, pech, błąd, spadek formy czy pomyłka sędziowska mogą w krótkim czasie wpłynąć na przebieg całego sezonu. Nie jesteśmy powierzchownym klubem, który nie zdaje sobie z tego sprawy. Nasz trener jest niewątpliwie jednym z najlepszych - tych zwycięskich, co już w przeszłości udowodnił faktami. Jest więc rzeczą słuszną pozwolić mu pracować w spokoju".

Milan od lat nie zmienia trenerów w trakcie sezonu. Skąd wzięła się taka decyzja?
"Wynika ona z powagi działaczy, którzy nie ulegają wpływom tego, co wypisują gazety".

Od 1986 do dziś, z sali sądowej do najbardziej utytułowanego klubu na świecie: jak wielkie były wysiłki ekonomiczne i jak ważne było działanie pańskiego brata?
"Wysiłki ekonomiczne były na pewno olbrzymie, ale zawsze były dostosowane do znakomitych wyników firm mojego brata, który w sposób nierozerwalny związał historię Milanu ze swoją osobą. I myślę, że przeznaczeniem Silvio jest pozostać prezydentem, który wygrał najwięcej na świecie. Naprawdę trudno sobie w tej chwili wyobrazić, że ktoś mógłby nie tyle go wyprzedzić, co nawet zbliżyć się do niego pod względem ilości zdobytych trofeów międzynarodowych".

Co jakiś czas mówi się o wejściu do klubu udziałowców mniejszościowych. Co pan może powiedzieć na ten temat?
"Na pewno jest to możliwe, choć moim zdaniem mało prawdopodobne. Nasza rodzina jest za bardzo związana sentymentalnie z Milanem..."

Jakie jest pańskie zdanie o Adriano Gallianim, który według niektórych jest jednym z najlepszych - jeśli nie najlepszym działaczem sportowym?
"Adriano jest na pewno numerem jeden. Jest niepowtarzalny, również ze względu na swój sposób wyrażania radości po każdym golu rossonerich".

A co pan myśli o pracy swojej bratanicy Barbary, która na stałe weszła do wielkiej rodziny Milanu?
"Barbara nawiązała relacje z rzeczywistością Milanu w sposób inteligentny. Weszła z szacunkiem dla historii klubu i pracy jego działaczy, a jednocześnie ze świadomością, że może wprowadzić nowe pomysły. Myślę, że teraz - po początkowym okresie naturalnej aklimatyzacji - została nawiązana współpraca nastawiona na osiągnięcie wspólnych celów. Jej wkład może dać dobre wyniki. A przede wszystkim potwierdza po raz kolejny przywiązanie naszej rodziny do Milanu".

Czy w przyszłości mogłaby zostać pierwszą w historii rossonerich kobietą sprawującą funkcję prezydenta?
"Tak właśnie myślę. Nadszedł czas kobiet również dla mediolańskiego futbolu".

Kto - od momentu przejęcia sterów w klubie przez pańskiego brata - był trenerem, z którym był pan najbardziej związany? I dlaczego?
"Sacchi, Capello, Ancelotti... Pomogli nam wygrać bardzo wiele. Każdy z nich dał nam naprawdę niezapomniane chwile. Nie jest tak, że uchylam się od odpowiedzi: jestem związany z nimi trzema w równym stopniu. To kwestia szacunku, ale także przede wszystkim sentymentów. I dajmy czas Massimiliano, aby pokazał, że jest godny dołączyć do tego klubu..."

Przenieśmy teraz wzrok na boisko: który piłkarz wzbudził w panu najwięcej emocji?
"Mamma mia, było ich tak wielu, nawet zbyt wielu. Na wielu pozycjach... Ale ponieważ futbol jest nastawiony na strzelanie goli, wymienię jednego. To Marco van Basten, idealny koktajl elegancji, klasy i siły".

Kogo obejmuje pańska idealna jedenastka Milanu?
"Zdaję sobie sprawę, że jest to skład nastawiony zdecydowanie na atak, ale tak właśnie lubię... Cudicini, Tassotti, Thiago Silva, Baresi, Maldini, Rijkaard, Pirlo, Gullit, Kaká, Sheva, Van Basten. W rezerwie Sebastiano Rossi i Dida, Costacurta i Nesta, Desailly, Ancelotti, Massaro, Savicević, Baggio, Boban i Donadoni, Inzaghi, Weah, Papin... Ach, zapomniałem o Ibrahimoviciu i Balotellim..."

Czy uważa pan, że wprowadzenie technologii do świata futbolu jest konieczne?
"Zdecydowanie tak. Ta kwestia to mój konik, a może raczej głębokie przekonanie. Mówi się wiele o tym, by wyposażyć piłki i bramki w mikrochipy, aby uniknąć błędów przy ocenie tego, czy piłka przekroczyła linię bramkową czy nie. Ale ile takich epizodów ma miejsce w trakcie sezonu? Maksymalnie 5, może 6. A ile jest spalonych - błędnie odgwizdanych lub puszczonych - które w trakcie meczu mogą zmienić wynik? Myślę, że w spotkaniach piłkarskich jest średnio co najmniej 4-5 błędów wynikających z obiektywnej trudności właściwej oceny. A to oznacza, że na przestrzeni całego sezonu można zweryfikować od 1520 do 1900 pomyłek. Jak więc rozwiązać problem? Pozwolę sobie wskazać rozwiązanie, które wydaje mi się być proste i skuteczne. Arbiter pozwala na kontynuowanie akcji, a zasiadający przy monitorze dodatkowy sędzia przerywa grę tylko w przypadku, kiedy dostrzega na powtórce aktywną pozycję spaloną i zgłasza ją głównemu. Traci się 10, maksymalnie 15 sekund. Ale o ile jest mniej dyskusji! I o ile bardziej słuszne i mniej wypaczone są boiskowe wyniki! Nie sądzicie?"



tłumaczenie: TomekW
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone