Alessandro Nesta dla ‘Forza Milan!’

Wakacje spędził we Włoszech, w towarzystwie swoich przyjaciół Di Vaio i Zambrotty oraz zagranicą, u boku swojej narzeczonej Gabrieli. W klubie zjawił się z zamiarem wymazania z pamięci nieudanych mistrzostw Europy i walki o Superpuchar. Tym razem "tylko" Włoch, jednak trofeum równie ważnego, bo umacniającego pozycję Milanu - najbardziej utytułowanego włoskiego klubu. Alessandro Nesta rozpoczął swój trzeci sezon w barwach Milanu z tą samą chęcią odnoszenia zwycięstw...

Wszyscy zadają mi pytania, co jeszcze możemy i chcemy wygrać. Odpowiadam, że Liga Mistrzów dostarcza mi przeżyć nieporównywalnych z niczym innym. Pamiętny wieczór w Manchasterze, ale także wiele innych, pozostanie na zawsze w mojej pamięci. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie możemy zlekceważyć żadnej imprezy. Porażki takie, jak ta z zeszłego sezonu w Pucharze Włoch na Stadio Olimpico, nie mają prawa się powtórzyć. Nasze cele muszą być realizowane dzień po dniu.

Obrona Milanu Ancelottiego, z Didą między słupkami, Cafu po prawej strony, Pancaro na lewej i Nestą z Maldini w środku, Costacurtą zawsze gotowym do wejścia, stała się perfekcyjnie działającym mechanizmem. Czy przyjście Stama, nieco wbrew logice, nie pozbawiło jej równowagi?

Nie wydaje mi się. Przybycie Jaapa stwarza nam możliwość wprowadzenia nowych rozwiązań taktycznych, formułowania defensywy pod konkretnego rywala. Grałem z nim wiele lat i przeżyłem u jego boku wspaniałe chwile. To wielki piłkarz, bardzo ważny dla Milanu, także z tego powodu, iż nie wzmocnił żadnego z rywali.

Które zespoły można określić tym mianem?

Jeśli chodzi o walkę o scudetto są to Inter i Juve. Stołeczne kluby zostały nieco z tyłu, jednak mogą być groźne.

Inter został zbudowany w oparciu o twoich byłych kolegów z Lazio, a także o trenera.

Mancini jest moim zdaniem wielkim fachowcem. Ma swoje pomysły na grę, wizję zwycięstwa. Trenował mnie jedynie przez dwa miesiące, jednak wiem, jakim jest człowiekiem. Poradzi sobie, podobnie jak inni biancocelesti. Mihajlovic i Stankovic bardzo szybko aklimatyzują się w nowych miejscach, z kolei Veron zapłacił jedynie za nieumiejętność przystosowania się do angielskiej kultury. Będą na pewno wzmocnieniem Interu. Byli piłkarze Lazio grający w naszym klubie, Stam i Crespo, także stanowią poważne wzmocnienie. Zapowiada się ciekawa walka.

Lazio, które pokonaliśmy w meczu o Supepuchar, jest dla Ciebie słodkim i odległym wspomnieniem.

Jak sam powiedziałeś rozpoczyna się mój trzeci sezon w barwach Milanu. Czuję się tu dobrze, ani razu nie żałowałem wyboru jakiego dokonałem latem 2002. Rzym i Lazio były całym moim życiem, darzyłem to miasto i klub wielkim uczuciem. Nie było łatwo odejść, jednak przybycie do Milanu było najlepszą rzeczą, jaka mogła mi się przytrafić. Teraz to Mediolan i Milan są moim miejscem na ziemi. Odniosłem tu sukcesy, do których wcześniej trudno mi się było nawet zbliżyć.

Jak choćby w Lidze Mistrzów, szczególnie...

Nie ma sensu mówić już o La Corunii. To było jedno z tych spotkań, których przebieg trudno wytłumaczyć. Dostaliśmy zaćmy z tysiąca, a jednocześnie żadnego powodu. Przeczytałem wiele opinii o tej nieprawdopodobnej porażce, także autorstwa kolegów z zespołu, i nie zgadzam się z żadną z nich. Gdybyśmy w pierwszym meczu odnieśli minimalne zwycięstwo, losy dwumeczu potoczyłyby się zupełnie inaczej. Cóż, zdarza się. Gdybyśmy zagrali z innym nastawieniem, bardziej nastawiając się na obronę, niż na atak, nie przegralibyśmy 0:4. Bywa. Ta porażka musi być dla nas bolesną nauczką na przyszłość. To banał, ale w piłce nigdy niczego nie można być pewnym do samego końca. Szczególnie, gdy osiąga się określony poziom, gra z określonymi przeciwnikami. Prawdą jest, że w półfinałach piłkarze Deportivo nie biegali już tak wiele i nie grali tak dobrze, ani przez chwilę.

W Europie wszyscy wciąż za wzór stawiają Real Madryt, co w nie małym stopniu ma prawo denerwować milanistów...

I ci mają rację. Pod względnym psychicznym, jak i postawy na boisku na pewno nie jesteśmy gorsi. Różnica polega na tym, że nasz klub oraz zespół są bardziej zrównoważone. Najlepszym przykładem jest fakt, że oni, podobnie jak Milan, kupują wielkich piłkarzy, jednak nie wzmacniają bloku defensywnego. Dlatego też w ostatnich latach wygraliśmy dużo więcej niż oni. Ostatnio pozyskali Samuela, nieco wyprostowując pewne rzeczy. Jednak w pojedynkę niewiele można zdziałać, nasza defensywa jest z pewnością silniejsza. Jeśli ktoś zadałby mi takie pytanie, odpowiedziałbym, że punktem odniesienia w piłce jest Milan, nie Real.

Objąłeś funkcję kapitana w nowej reprezentacji Marcello Lippiego.

Ten mecz z Islandią był bardzo dziwny, na jego przebieg wpływ miało wiele czynników, nie tylko brak kilku piłkarzy w naszych szeregach. Nie chcę przez to powiedzieć, że zagrał drugi garnitur. Podzielam słowa wypowiedziane po meczu w Reykiaviku przez Buffona: trzeba zdać sobie sprawę, że być może w tym akurat okresie nie jesteśmy najsilniejszym zespołem świata. Jestem jednak optymistą, uważam, że Italia ze wszystkimi swoimi najlepszymi piłkarzami w składzie wciąż jest wielkim zespołem.

Czy przypadkiem problem nie leży w braku motywacji? Gracie w klubach o wielkich ambicjach, rozgrywacie wiele spotkań pod duża presją, tymczasem w reprezentacji nie ma aż tak wielkich bodźców.

Słuchaj, przecież może się również tak zdarzyć, że kiedy piłkarz Milan, Interu, czy Juventusu zostaje powołany do kadry, jest nieco przemęczony fizycznie, bądź psychicznie, gdyż na co dzień musi radzić sobie z wielkim stresem. Gra w reprezentacji nie może być przymusem. Przywdziewając błękitną koszulkę, szczególnie podczas Euro, czy mundialu, musisz o tym wszystkim zapomnieć. Rzeczą, o której nie ma nawet sensu dyskutować, jest zaangażowanie, które charakteryzuje nas wszystkich, bez wyjątku. Może się jednak zdarzyć słabszy dzień, a przecież do odniesienia zwycięstwa potrzebny jest pewien pomysł, strategia. Podkreślam jednak: Buffon ma pewnie rację, nie docenia się nas. Potrzeba nam zrozumienia, także ze strony krytyków. Faktem jest natomiast, że w Portugalii nie graliśmy dobrze.

Podobnie jak w Lidze Mistrzów, gdzie daleko zaszły Monaco i Lyon, także turniej rozegrany w Portugalii miał czarnego konia: Grecję.

W takich turniejach wielkie znaczenie ma przygotowanie fizyczne, stan, w jakim znajduje się zespół. We współczesnej piłce każde zwycięstwo trzeba wybiegać. Reprezentacja Grecji przyjechała do Portugalii z naładowanymi akumulatorami, co później wykorzystała. Zasuwali 200 km/h albo nawet szybciej. Nie oznacza to, że na drugi plan zeszły walory techniczne. Ligę Mistrzów wygrało przecież Porto, którego postawę mianem niespodzianki mógł nazwać tylko ktoś, kto mało zna się na piłce.

W pewnym momencie pojawiły się pogłoski o możliwym powrocie do reprezentacji Costacurty. O tyle dziwne, jeśli weźmiemy pod uwagę późniejsze decyzje personalne Lippiego.

Nie widziałem w tym niczego złego, ani dziwnego. To wciąż sportowiec najwyższej klasy. Przykładny profesjonalista, który może wiele przekazać innym. We Włoszech nie brakuje utalentowanych obrońców, którzy będą się jeszcze rozwijać, jednak jeśli w międzyczasie w zespole potrzebny byłby Billy, byłbym jego największym fanem.



tłumaczenie: dezali



© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone