Alessandro Nesta dla ‘Forza Milan!’

Z jakim nastawieniem wkraczacie w nowy sezon?
Z takim samym jak przed rokiem, ponownie z wielką chęcią zwyciężania. Świadomość konieczności rozegrania pierwszego spotkania już po 15 dniach przygotowań pomogła nam przystąpić do intensywnej i pełnej zaangażowania pracy od samego początku treningów.

Która z sześciu rozgrywek, w jakich przyjdzie się zmierzyć Milanowi w tym sezonie, jest Twoim zdaniem najważniejsza?
Liga Mistrzów, gdyż posiada niepowtarzalną otoczkę. Granica pomiędzy porażka a zwycięstwem jest w niej zawsze bardzo wąska. A w tym roku, wraz z nową formułą, będzie jeszcze trudniej. Nasze problemy z zeszłego sezonu w fazie play off są najlepszym potwierdzeniem moich słów. To było wyszarpane zwycięstwo, ale nie ulega najmniejszej wątpliwości, że zasłużone.

Jaki był najważniejszy zakup Milanu?
Nie mam pojęcia. W tej chwili można opierać się tylko na nazwiskach. To co się liczy to efektywność na boisku, oceny można wystawiać dopiero na koniec sezonu.

Czy jest ktoś w kadrze, na którego szczególnie liczycie?
Nikt szczególny. W zeszłym sezonie o naszej sile decydowała grupa. Może się to wydawać banalne, ale to prawda. Graliśmy wszyscy, jedni więcej, inni mniej, odnieśliśmy wielkie zwycięstwa także dzięki tym wszystkim, którzy rzadziej wybiegali na boisko. Towarzyszące nam napięcie pozwoliło wszystkim zaprezentować pełne umiejętności.

Czy Paolo Maldini na początku zeszłych rozgrywek, podczas Twoich pierwszych dni w Milanie, dał Ci jakieś rady?
Wytłumaczył mi tylko jak funkcjonuje klub. Resztę odkryłem już sam.

Na boisku rozmawiacie ze sobą, macie jakieś ustalone gesty, czy wystarczy tylko spojrzenie sobie w oczy?
Nie mamy żadnych szczególnych sposobów komunikowania się, zależy od sytuacji. Nie przygotowaliśmy niczego, wszystko przychodzi spontanicznie.

Czy jest jakiś szczegół w Twojej grze, którym przypominasz Baresiego, lub Paolo?
Ależ skąd, Baresi i Maldini są częścią historii Milanu. Ja muszę starać się grać najlepiej jak potrafię, zdając sobie sprawę, że wszelkie porównania z Baresim nie mają sensu. Na chwilę obecną kontynuuję swoją pracę, za jakiś czas zobaczymy co poprawiłem, a co mi się nie powiodło.

Często mówi się o stylu gry Juventusu, istnieje również styl Milanu?
Z pewnością tak. Jeśli jakaś drużyna, poważny klub, wygrał wiele, zawdzięcza to pewnej dyscyplinie, określonym zachowaniom na boisku, jak i poza nim, które składają się na unikalny styl, który można naśladować.

Którym napastnikom biegającym po włoskich boiskach najtrudniej stawiać czoła?
Jakikolwiek zespół byśmy nie napotykali od pierwszej do ostatniej kolejki, w znakomitej większości najgroźniejszą bronią dysponuje właśnie w ataku. Jeśli jednak musiałbym podać jakieś nazwisko, podoba mi się styl gry Corradiego.

A zagranicą?
Nigdy przeciwko niemu nie grałem, ale chciałbym spotkać na swojej drodze van Nistelrooy'a, jednego z tych, który zdobywa bramki w każdych rozgrywkach.

Powróćmy jeszcze do Manchesteru. Pamiętasz co sobie myślałeś idąc w kierunku pola karnego, by uderzyć jedenastkę?
Mówiłem sobie, że przede mną spudłowali wielcy napastnicy, jeśli jeszcze miałbym nie trafić ja... przede wszystkim szukałem koncentracji. By się uspokoić powtarzałem sobie, że nawet jeśli pomyliłbym się, nie zdarzyłoby się nic wielkiego. Być może to właśnie to dodało mi opanowania.

Uczucie po umieszczeniu piłki w siatce?
Są takie chwile, gdy musisz odgrodzić się od wszystkiego i myśleć tylko o pokonaniu bramkarza. Jak tylko ujrzałem piłkę wpadającą do bramki, poczułem wielką ulgę.

Sezon powinien zakończyć się dla Ciebie mistrzostwami Europy w Portugalii. Masz nadzieję spotkać się w finale z Francją?
Przede wszystkim musimy postarać się awansować bezpośrednio, bez konieczności gry w barażach, nie będzie o to łatwo. Jeśli chodzi o finał - jeśli już byśmy tam dotarli - czy zagralibyśmy przeciw Francji, czy innemu zespołowi, wszystko jedno.

Jednak ten finał w Rotterdamie z 2000 roku...
To już przeszłość. Ważne, by być obecnym w takich wielkich spotkaniach.

Po roku pobytu, co sądzisz o Milanie?
Na początku miałem pewne kłopoty. Całe życie spędziłem w moim mieście, a tu nagle musiałem odnaleźć się w kompletnie odmiennej rzeczywistości. Myślę, że to jest normalne w przypadku każdego. Nie było łatwo, ale później krok po kroku aklimatyzowałem się i teraz czuję się już naprawdę dobrze.

Coś z Mediolanu czego nie ma Rzym i vice versa?
Nie wychodzę często, mam swoje miejsca tak tu, jak w Rzymie, ale nie potrafię znaleźć jakiś aspektów, które ma jedno miasto, a nie posiada drugie. Z całą pewnością miasta te są zupełnie odmienne pod względem stylu życia.

Jakie różnice w grze formacji defensywnej istnieją pomiędzy Milanem a reprezentacją?
Nie ma ich za wiele. Jest wiele punktów odniesienia: w reprezentacji mamy dwóch środkowych pomocników grających przed linią obrony, a w Milanie jest tylko Pirlo. Jeśli chodzi o resztę, nawet sposoby poruszania się są podobne, mimo iż nasze ustawienia taktyczne są nieco odmienne, przynajmniej na papierze.

Po zakończeniu sezonu Hiszpanie skarżyli się na nasz (włoski - przyp. dez) styl gry, i wysunęli koncepcję, że finał Ligi Mistrzów był brzydkim spotkaniem. Co o tym myślisz?
Być może powiedzieli tak, gdyż nie padła żadna bramka. Być może spotkanie zakończone wynikiem 4-4 byłoby bardziej ekscytujące. Kiedy jesteś na boisku poprzeczka jest zawieszona wysoko, co może mieć swoje odzwierciedlenie w jakości spektaklu. W każdym razie utrzymuje, że - w szczególności nasz zespół - zaprezentował mnóstwo zagrań stojących na najwyższym poziomie. Mogą mówić co chcą, my jesteśmy zadowoleni z obecnego stanu rzeczy, w ostatecznym rozrachunku liczy się głównie końcowy wynik.

Jakbyś określił te ciągłe krytyki pod adresem włoskiej piłki oskarżanej o zbyt defensywną mentalność w grze?
One mają wspólną podstawę. W tym roku także Milan pokazał jak zmieniła się nasza mentalność. Wyniki osiągnięte przez nasze kluby w Lidze Mistrzów z pewnością poprawiły opinie o włoskim futbolu zagranicą.

W ostatnim czasie wielu piłkarzy Milanu przedłużyło na wiele lat swoje kontrakty z klubem. To nowe zjawisko w piłce, czy rzecz, która dzieje się tylko w Milanie, gdzie bardzo często mówi się o przywiązaniu do barw klubowych?
Myślę, że tak dzieje się we wszystkich klubach. Jeśli masz znakomitych piłkarzy do dyspozycji, musisz znaleźć sposób, by zatrzymać ich jak najdłużej. Milan właśnie tak czyni. Trzeba znaleźć linię porozumienia pomiędzy obiema stronami, wierzę, że takie zwycięstwa jak nasze z zeszłego sezonu, pomagają pozostać sobie wiernym, pomijając kwestie ekonomiczne.

Najpiękniejsza i najgorsza rzecz we współczesnej piłce?
Najpiękniejsza pozostaje z pewnością sama gra i wszystko to, co wydarza się w trakcie spotkań i podczas treningów w ciągu tygodnia. Gorsza strona to cała reszta.

Czyli?
Ciągłe polemiki, mnóstwo osób ze świata piłki wypowiadających się, to są rzeczy, które mi się nie podobają. Często wolę milczeć, gdyż ryzyko zostania źle zinterpretowanym i zrodzenia tym samym dyskusji wokół mojej osoby nie leży w mojej naturze.

Szczególnie udzielanie wywiadów.
Przyznaję, nie lubię tego. Każdy jednak musi wykonywać swoją pracę jak najlepiej, ale ja nie lubię dzielić się swoimi prywatnymi sprawami.

Słusznie Sandro, słusznie. Następny wywiad za sześć miesięcy.


tłumaczenie: dezali



© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone