SINISA MIHAJLOVIĆ DLA LA GAZZETTA DELLO SPORT


Panie Mihajlović, jaki jest pierwszy bilans pańskiej przygody z Milanem?
"Pozytywny, bo dobrze pracujemy. Zaczęliśmy od zera, wymieniając piłkarzy, ustawienie i sposób pracy. Krok po kroku elementy tej układanki trafiają na swoje miejsce - zarówno w kwestii koncepcji na grę, jak i postawy. Weszliśmy na właściwą ścieżkę i będziemy gotowi na mecze o punkty".

Wokół Milanu panuje wielki entuzjazm. Czy to zwiększa presję?
"Nie w moim przypadku. Bardziej mnie to motywuje, bo taki już jestem: im większa odpowiedzialność, tym więcej daję z siebie. Nie boję się ryzyka i podejmowania wyzwań. Żyję po to, aby stawiać im czoła i wygrywać".

Jaki jest cel, którego nie można nie osiągnąć?
"Miejsce na podium. Ale jeśli zdołamy sprowadzić jeszcze kogoś, to będziemy mogli wykonać skok jakościowy".

Kogoś? Ilu i kogo?
"Maksymalnie jednego, może dwóch graczy. Żadnych nazwisk..."

W meczu z Realem w Milanie było widać wyraźną tożsamość. Pan często zostawia kwestie taktyczne swojemu współpracownikowi - Emilo De Leo. Dlaczego?
"Nie jestem zarozumiały i nie twierdzę, że wszystko wiem najlepiej. Posiadanie świetnego sztabu wychodzi na zdrowie mi i zespołowi. Pewnych rzeczy nauczyłem się jako selekcjoner, kiedy jeździłem obserwować pracę Mourinho, Guardioli, Kloppa czy Wengera. Są takie treningi, na których pierwszy trener musi być obecny, ale są również takie, podczas których powinien ustąpić miejsca swoim współpracownikom, jeśli wystarczająco im ufa. Klopp miał znakomitego zastępcę i powiedział mi: 'To najlepszy trener na świecie, ale nie może nigdy wykonywać mojej pracy'. Ja chcę, aby mój sztab miał satysfakcję z pracy, więc na przykład całą część atletyczną pozostawiam Bovenziemu. W naszym sztabie każdy wie, co ma robić i bierze za to odpowiedzialność. Ostatnie słowo należy oczywiście do mnie".

Porozmawiajmy o taktyce pańskiego Milanu. Wałkowanie niektórych koncepcji jest ewidentne. Chce pan, aby wszystko było wykonywane mechanicznie?
"Tak właśnie musi być. W każdej sytuacji piłkarze muszą wiedzieć, co mają robić. Nigdy nie będę miał pretensji o zmarnowaną okazję czy niecelne podanie, ale będę się wściekał, jeśli nie będzie robione to, co ustaliliśmy. To, co robimy na boisku, musi być w 80% realizacją naszej taktyki, a tylko w 20% dostosowaniem się do rywala. W trudnych chwilach nie można tracić głowy, tylko podążać za swoimi pryncypiami gry. Musimy więc być zorganizowani i wiedzieć, czego chcemy".

Jest kilka głównych pryncypiów: wysoko ustawieni boczni obrońcy, rotacja na wysokości trzech czwartych boiska z udziałem półskrzydłowych, zrównoważone krycie, poszukiwanie głębi. Czy ciężko to poskładać w krótkim czasie?
"Kiedy nie mamy piłki, nasze ruchy są jasne i proste: jeden podchodzi do rywala, jeden ustawia się szerzej, jeden porusza się między liniami, a dwaj lub trzej szukają głębi, wykorzystując miejsce zrobione przez kolegów. Potem analizujemy mecz i sprawdzamy, czy te założenia były wypełniane".

Charakterystyki trequartisty będą uzależnione od danego meczu?
"Tak, wybór będzie uzależniony od formy i od rywala. W niektórych spotkaniach będziemy potrzebowali kogoś, kto zagwarantuje lepsze wsparcie przy kryciu, a w innych będziemy bardziej ofensywnie usposobieni. O jednym nie możemy zapominać: napastnicy muszą być pierwszymi obrońcami. I nie będzie to tylko puste hasło. Napastnicy mają podążać za rywalem aż do linii środkowej, a na naszej połowie zajmą się tym inni".

Skoro mowa o napastnikach, to czy nie martwi pana problem współistnienia Bakki i Luiza Adriano?
"Mocni piłkarze mówią tym samym językiem i się rozumieją. Problem pojawia się wtedy, kiedy jeden jest mocny, a drugi kiepski. Ale nas to nie dotyczy. Poza tym nasi napastnicy mają określone zadania w fazie defensywnej i wiedzą, jak mają się poruszać z przodu, ale daję im też swobodę w wyrażaniu swojego talentu i fantazji w szukaniu alternatywnych rozwiązań w ofensywie".

Przy takim systemie zmian krzyżowych i rotacji piłkarze często będą na innej pozycji niż ta, na jakiej zaczynali.
"Mamy wymienność pomiędzy bocznymi obrońcami a półskrzydłowymi, rotacje w pomocy i manewry, w których udział bierze cały zespół. Zawodnicy nie mogą ograniczać się do jednej pozycji, tylko muszą być w stanie zrobić wszystko, jeśli w wyniku rozwoju akcji znajdą się daleko od swojej zwyczajowej strefy. Poza tym muszą odczytywać sytuacje: na przykład kiedy gramy przeciwko drużynie mającej tylko jednego napastnika, to nie chcę, by rozgrywający za bardzo się cofał, bo wówczas rywal miałby przewagę liczebną w środku i bylibyśmy za bardzo rozciągnięci. W takim przypadku środkowi obrońcy muszą mieć odwagę wychodzić z piłką i rozpoczynać akcje".

Trudniej jest pracować nad aspektem fizycznym czy mentalnym?
"Trudniej trenować umysł. Jeśli okiełznasz głowę, będzie dobrze. W przeciwnym razie masz problem. Fundamentalne znaczenie miało przywrócenie piłkarzom chęci do pracy. Kto gra w Milanie, musi dawać z siebie wszystko i schodzić z boiska z podniesioną głową. Tak musi być. Łatwo to powiedzieć, ale trudniej zrobić. Jako piłkarz grałem w reprezentacji, którą nazywano Brazylią Bałkanów, ale niczego nie wygraliśmy, bo każdy robił to, co chciał. Dopiero potem zrozumiałem, że nie tędy droga".

Łatwo to powiedzieć po fakcie.
"Zgadza się. Ja jestem tu po to, aby moi piłkarze zrozumieli to wcześniej... Talent nigdy nie pokona zasad. Właściwa postawa prowadzi do zwycięstw, niewłaściwa do porażek. I uwaga: to dotyczy w pierwszej kolejności mnie. Jeśli wymagam szczerości i szacunku, muszę sam oferować to innym".

Bez europejskich pucharów będzie mógł pan pracować dobrze przez cały tydzień i wyłonić pierwszą jedenastkę.
"Tak. Ale piłkarze muszą zrozumieć, że można być decydującym również w ciągu dziesięciu minut, bo nie liczy się ile grasz, tylko jak grasz. I oczywiście muszą sumiennie trenować, bo w przeciwnym wypadku na pewno nie będą grać. Ale to już zrozumieli... Jak dotąd nie mogę na nic narzekać. Ustalanie składu jest zawsze najtrudniejsze, kiedy piłkarze dobrze pracują. Nikt nie powinien czuć się nietykalny, a ci, którzy nie grają, muszą utrudniać mi wybór postawą na treningach lub grą w roli zmiennika. Jeśli chcą ze mną porozmawiać, to moje drzwi zawsze będą dla nich otwarte. Dla mnie to żaden problem, ale nie będę się z nikim cackał. Nie patrzę na to, jak ktoś się nazywa, tylko na to, czy mogę na niego liczyć. Postawa jest najlepszą selekcją naturalną".

Widział pan terminarz? Zaczyna pan we Florencji...
"Może to i lepiej. Na pewno nie zlekceważymy tego meczu, choć to akurat nie ma prawa się zdarzyć nigdy i z nikim. Nie przywiązuję wagi do terminarza. Zdarzyło mi się kiedyś pomyśleć, że mam łatwy początek, a potem nie zdobyłem ani jednego punktu. Pierwsze spotkania to zawsze niewiadoma, więc lepiej skupić się na pracy".

tłumaczenie: TomekW

 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone