PHILIPPE MEXES DLA LA STAMPA


Z bliska grzywa Philippe'a Mexesa zdaje się być taka sama jak dwa tygodnie temu, pomimo rad Silvio Berlusconiego. Zbadajmy to.

Mexes, używał pan ostatnio nożyczek?
"Absolutnie nie. Mój ojciec też mi mówi, żebym zmienił uczesanie, ale ta bitwa jest przegrana. Przeciwko Napoli włosy wydawały się być krótsze, bo były mokre".

Już w czasie tego weekendu prezydent wróci do Milanello i uderzy w ten sam ton: precz z grzywą.
"To dobre rady, mówi to dla mojego dobra. Kiedy się nie układa, ludzie czepiają się czegokolwiek".

Po wspaniałych nożycach wykonanych w Lidze Mistrzów coś się może zmienić...
"Ja zawsze byłem przekonany co do mojego potencjału. W porównaniu z moimi kolegami, maiłem jedynie pecha, że przybyłem do Milanu ze świeżo zoperowanym kolanem. Wszystko było więce trudniejsze".

Wróćmy do przewrotki. Jest pan pewien, że jest obrońcą?
"O tego typu golach marzysz jako dzieciak grając na Playstation. To nie jest dla mnie nowość. Próbowałem podobnego uderzenia także we Francji, ale wtedy mi nie wyszło".

Galliani powiedział, że gdyby w ten sposób uderzył Messi, gol obiegłby cały świat.
"Nie czuję się zlekceważony, gracze pokroju Ibry czy Messiego są niczym z innej planety. Nie pozwalam sobie porównywać się do nich".

Jaki był najpiękniejszy sms otrzymany w tych godzinach?
"Sporo przytyków... jednak sympatycznych".

Od niezdary do fenomenu. Dotychczas różnie się o panu mówiło.
"Wiem jak to działa. Mam trzydzieści lat i jestem do tego przyzwyczajony. Znam swoją wartość i nie muszę nikomu niczego udowadniać".

Jak kolano?
"W meczu z Anderlechtem doznałem jedynie stłuczenia. Nic poza tym. Badania wykazały, że mogę grać".

Jakim meczem będzie Milan - Juventus?
"Wszyscy mówią, że już po nas i patrząc na tabelę jest to nawet zrozumiałe. Ale my się tak nie czujemy".

Zapomniał pan o epizodzie z nieuznanym golem Muntariego?
"To już przeszłość i nie możemy się tego trzymać. Teraz liczy się tylko patrzenie przed siebie i pięcie się w tabeli".

To nie będzie jakiś tam mecz. Panu w lutym puściły nerwy i dostał pan trzy kolejki zawieszenia za uderzenie Borriello łokciem.
"Przepraszałem za to kilka razy. Byłem pod presją, chciałem za wszelką cenę wrócić na poziom z Romy".

Allegri wciąż zmienia obronę. Nie boli od tego głowa?
"To problem trenera, nie nasz. Najwyraźniej nie jest zadowolony i chce zrozumieć, jaka jest najlepsza opcja. Konkurencja pomaga w tym, by wydobyć z nas to co najlepsze".

Czy Juventus się kiedyś o pana starał?
"Tak, co najmniej kilka razy. Odmawiałem, bo nie czułem z nimi kontaktu".

Jakie wrażenie robi na panu - jako Francuzie - fakt, że PSG jest w rękach cudzoziemców?
"Nie należy się wzbraniać. Brzydko się patrzyło na stołeczny klub w takiej sytuacji. Teraz znów jest konkurencyjny i ludzie są szczęśliwi. Emirowie są mocni i wykorzystują to, czym dysponują".

Stał się pan bohaterem letniego przeboju muzycznego. Pan też podśpiewuje pod prysznicem "PES" Club Dogo?
"Puścił mi to raz mój syn. Był zadowolony, bo śpiewali to jego koledzy ze szkoły. Ale nie łudzę się, mojego nazwiska użyli tylko do rymu!"

tłumaczenie: TomekW


 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone