ALESSANDRO MATRI DLA LA GAZZETTA DELLO SPORT


Alessandro Matri pożegnał Juventus niewiele ponad miesiąc temu niezwykłym bilecikiem przyczepionym do drzwi szatni: "Dwa lata poświęceń, batalii i zwycięstw. Dwa niezapomniane lata, które będę wspominał przez całe życie. Dziękuję wam wszystkim, moi przyjaciele. Czeka na mnie nowe wyzwanie, ale nawet jako rywale możecie liczyć na mój szacunek". W niedzielę Matri spotka Juve jako przeciwnika i siłą rzeczy będzie to wyjątkowy mecz. U bianconerich w 83 potyczkach strzelił 29 goli. Niektóre decydujące, jak ten na 1:1 na San Siro z Milanem w dniu gola-widma Muntariego. Jako milanista ma 0 trafień w 7 spotkaniach.

Matri, nie strzelił pan od 8 maja, czyli od meczu Atalanta - Juventus 0:1. Jak bardzo brakuje panu gola?
"Bardzo, ale już mi się zdarzały podobne okresy, więc ten przeżywam ze spokojem".

Okaże pan radość, jeśli trafi do siatki na Juventus Stadium?
"Myślę, że tak. Nie postrzegam tego jako brak szacunku. Dla mnie strzelenie gola oznacza radość. Zrobiłem to również przeciwko Cagliari, więc nie widzę powodu, dla którego nie miałbym tego powtórzyć".

Kontaktowali się z panem ostatnio byli koledzy z Juve?
"Z wieloma z nich pozostałem w świetnych relacjach i niektórzy przysłali mi sms-y, w których pocieszali mnie ze względu na to, że nie strzelam goli. Ale kończyli zawsze tak samo: 'Teraz wstrzymaj się jeszcze trochę i nie odblokowuj się przeciwko nam...' W Turynie pozostawiłem przepiękną grupę i będę szczęśliwy, mogąc ich ponownie zobaczyć. Z Pirlo, Chiellinim i Pepe łączą mnie wyjątkowe relacje".

A propos Pirlo: Conte skrytykował go za to, że po zmianie nie został na ławce. Po tym epizodzie wprowadził nowe zasady. Co pan o tym myśli? Panu też się to zdarzyło?
"Nie, bo w Juve częściej wchodziłem na boisko w drugiej połowie niż z niego schodziłem... Nie wydaje mi się jednak, aby reakcja Andrei była przesadzona. Trzeba też znać kontekst. Może się zdarzyć trochę nerwowości po wyczerpującym meczu, w którym jesteś ściśle kryty przez rywali".

Pirlo przeszedł z Milanu do Juve, a z Allegrim nigdy nie łączyły go dobre relacje. Pan z kolei podążył w przeciwnym kierunku i wrócił do rossonerich również dzięki trenerowi, z którym pracował pan wcześniej w Cagliari. Jakie są różnice pomiędzy nim a Conte?
"Conte ma obsesję na punkcie taktyki i jest wielkim motywatorem. Allegri ma lepsze relacje z piłkarzami, szuka dialogu. Jego największą zaletą jest umiejętność zachowania spokoju i pogody ducha również w najtrudniejszych momentach. Zawsze łączyły nas świetne relacje".

Wielu kibiców Juve nie chciało pańskiego odejścia. Uważa pan, że była to decyzja wyłącznie ekonomiczna?
"Jeśli działacze mówią ci, że rozważą ewentualne oferty, to znaczy, że nie jesteś pierwszy w kolejce do gry i nie stawiają na ciebie. Juve chciało dokonać inwestycji i potrzebowało pieniędzy. Z dwójki Matri-Quagliarella odszedł ten, za którego złożono wcześniej ofertę".

Jednak Llorente ma problem z wywalczeniem sobie miejsca. Czy nie uważa pan, że na cudzoziemców stawia się bardziej niż na Włochów i wam jest trudniej?
"Nie oceniam Fernando, który jest dobrym chłopakiem, ale to prawda, że nie stawia się zbytnio na Włochów".

Spodziewał się pan tego, że Milan będzie tak daleko od czołówki po sześciu kolejkach?
"Nie, jednak początki są zawsze dziwne. Milan bardzo się zmienił, miał wiele kontuzji. To nie może być alibi, ale potrzeba czasu na złożenie drużyny. A gra co trzy dni nie pomaga".

Czy pokonanie Juve może być punktem zwrotnym dla będącego w opałach Milanu?
"Pokonanie bezpośredniego rywala może dodać wiary i poprawić morale".

Czyli pan nadal wierzy w scudetto?
"Wierzę w miejsce na podium, ale także w scudetto. Dlaczego miałbym nie wierzyć? Sezon jest długi".

Juve wydaje się być bardziej podatne na zranienia niż przed rokiem. Co pan o tym sądzi?
"Nie widziałem meczu z Galatasaray, czasem odcinam się zupełnie. O wartości Juve nie ma sensu dyskutować, a to, czy podczas mercato się wzmocniłeś czy osłabiłeś, wychodzi na boisku. Conte nie mylił się, kiedy mówił, że trudno jest się potwierdzić. Po trzech latach rywale znają cię lepiej. Inni się wzmocnili, przede wszystkim Roma i Napoli, a konkurencyjność wzrosła. Może się zdarzyć dołek mentalny i fizyczny".

Jak to jest grać z Balotellim?
"Poznałem go, gdy miał piętnaście lat. Już wtedy był silny, ale również spokojniejszy... Ma unikalne umiejętności, pięknie jest grać razem".

Czy pan również uważa, że sędziowie słabo go chronią?
"Doświadcza wielu fauli, które powinny być surowiej karane, jednak musi nauczyć się panować nad sobą".

Czy wciąż wierzy pan w powołanie na mundial? Ile goli potrzeba, aby przekonać Prandellego?
"Poza golami potrzeba również dobrych występów. Mam szczęście grać z Mario i El Shaarawym, którzy są w reprezentacji. Dobre zgranie z nimi może mi pomóc".

Jest pan zaręczony z byłą hostessą Federiką Nargi. Jak radzicie sobie z paparazzi w Mediolanie?
"Jesteśmy razem od pięciu lat i nie wzbudzamy już sensacji. Mimo wszystko uważamy na to, by chodzić we właściwe miejsca. Już mówią, że to jej wina, iż nie strzelam?"

Jeszcze nie, ale pańska narzeczona narzeka, że musi pana gościć w swojej kawalerce. Jeszcze nie znalazł pan domu w Mediolanie?
"Znalazłem, ale dopiero będę się przeprowadzał. Może być spokojna, odwdzięczę się jej w większym mieszkaniu".



tłumaczenie: TomekW
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone