PAOLO MALDINI DLA GAZZETTA.IT


Miesiąc do powrotu na boisko, godzina na pogadanie o wszystkim, minuta na ustawienie kibiców. Paolo Maldini już wrócił.

Panie Maldini, kiedy pan wróci?
Za miesiąc. W drugiej połowie października będę do dyspozycji Ancelottiego. Profesor Martens ma mnie zbadać na początku miesiąca. Jeśli będzie zielone światło z jego strony, będę mógł przyspieszyć. Ale już od 20 dni pracuję intensywnie: brakuje mi tylko wyjścia na boisko.

Ile razy w tygodniu myśli pan o tym, że to pański ostatni sezon?
Wystarczająco często. Kiedy się nie gra, ma się więcej okazji do rozmyślań. Sytuacja jest dziwna: z jednej strony wiem, że lepiej nie działać w pośpiechu, ale z drugiej strony czas płynie i zaczyna mi go brakować.

Jakie są pańskie oczekiwania?
Chciałbym być zawsze do dyspozycji bez konieczności wyboru meczu, w którym zagram, a który będę musiał opuścić. Liczę na normalny sezon, by zakończyć tak, jak sobie zawsze życzyłem.

Według Ancelottiego starsi gracze powinni zrozumieć, że liczy się jakość występów, a nie ich ilość.
Każdy z nas chciałby grać zawsze, w szczególności w tych najpiękniejszych meczach. Wybór oczywiście należy do trenera. Relacje między mną a Ancelottim są bardzo dobre, bardzo często rozmawiamy.

Jak trudne jest dla niego sadzanie pana na ławce z powodu decyzji taktycznej?
To się zdarzyło dwa razy w zeszłym sezonie: z Interem i Palermo. Wydaje mi się, że dla Ancelottiego może być to trudna decyzja, ale takie jest jego zadanie.

Jak się panu widzi dzisiejszy Milan?
Jest lepszy niż ten sprzed roku. Bardziej pewny. A będzie jeszcze lepszy wraz z powrotem Ronaldo i Serginho oraz wprowadzeniem do kadry Pato.

Niewątpliwe europejskie nastawienie Milanu nie ma przypadkiem korzeni również w motywacji? Milan wydaje się być stworzony do systemu pucharowego.
Bardziej niż o predyspozycjach technicznych mówiłbym właśnie o motywacji: w ważnych meczach dajemy z siebie 100% i jesteśmy niemal niepokonani. Poza tym w Europie rywale mniej się bronią, a to działa na naszą korzyść.

Mistrzowie z Milanu dają z siebie wszystko tylko przy ważnych okazjach?
Nie. W lidze każdy prawdziwy mistrz znajduje zawsze motywację. To jest ta różnica. W Milanie nie ma tego problemu: wygrałem scudetto 7 razy. Jednak paskudnie jest uświadomić sobie w styczniu, że nie można już myśleć o scudetto. Zobaczycie, że do samego końca będziemy walczyć z Interem i Romą.

Jeśli zdobędziecie Klubowe Mistrzostwo Świata w Tokio, przyspieszy pan swoje odejście, by zakończenie kariery kojarzono z takimi okolicznościami?
Nie. Dla mnie Liga Mistrzów jest ważniejsza niż Klubowe Mistrzostwa Świata.

Za kilka lat będzie pan mógł powiedzieć, że grał pan z lub przeciwko takim graczom jak Maradona, Platini, Van Basten, Zidane, Shevchenko, Kaká. Czy któregoś dnia doda pan do tej prestiżowej listy Pato?
Za wcześnie o tym mówić. Ma godny uwagi potencjał techniczny i fizyczny. Na razie sprawia wrażenie drogiego zakupu, ale wierzę, że z biegiem czasu okaże się mądrą inwestycją.

Przeciwko Benfice, po raz kolejny, kibice nie wspierali Milanu przyśpiewkami o drużynie. Jest pan zawiedziony?
To mało powiedziane. Jestem wściekły, moi koledzy też. Po tym wszystkim, co daliśmy, zrobiliśmy i wygraliśmy, zasługujemy na lepsze traktowanie. Ta postawa kibiców rozpoczęła się wraz z derby w rundzie rewanżowej zeszłego sezonu. Z pomocą ze strony Curvy, nie przegralibyśmy tamtego meczu.

Czemu tak się dzieje?
Ciężko powiedzieć. To są uwarunkowania ekonomiczne, walka o wpływy. Ale jeśli takie są powody przychodzenia na stadion, to nie wiem, co mam myśleć. Zresztą nie tylko Curva przestała nas wspierać: również kibice z innych sektorów siedzą cicho. Uważam, że jeśli ktoś śpiewa ‘mamy Milan w sercu’, powinien to potem udowodnić. Teraz gramy tylko wyjazdy lub mecze na neutralnym terenie: ale nigdy nie czujemy się naprawdę u siebie. Nie ma to dla mnie logicznego wytłumaczenia i zespołowi to się nie podoba.

Są też oznaki niezadowolenia pod adresem Didy i Gilardino.
To inna rzecz, której zupełnie nie rozumiem. Gwizdy zdarzały się zawsze, ale tym razem sprawy poszły jeszcze dalej. Na San Siro słychać ironiczne brawa, gdy Dida łapie łatwe piłki. A przecież to jest bramkarz z finału w Manchesterze, mistrz Europy tak samo jak Gilardino. San Siro zawsze było magiczne: teraz tracimy tę magię.

Włoskie calcio nadal jest więźniem rozgrywek politycznych i walki o wpływy. Zeszłoroczny skandal okazał się zmarnowaną okazją na oczyszczenie?
Ciężko zastąpić działaczy sportowych: nie było zmiany pokoleniowej. Do głosu powinni zostać dopuszczeni byli gracze.

Jeśli Platini zaprosi pana do UEFA, przyjmie pan ofertę?
W przeszłości byłem wobec niego krytyczny, dziś podoba mi się jego wizja. Powinien wykorzystać swą władzę, by wprowadzić swoje pomysły do świata piłki. Uważam za właściwy większy udział w Lidze Mistrzów zespołów z krajów słabszych piłkarsko. Ale trzeba również pamiętać o tym, jaką rolę odegrają interesy ekonomiczne.

Złota Piłka dla Kaki czy dla Pirlo?
Ricky był w tym roku niesamowity. Andrea w swej normalności jest taki zawsze. Kaká jest faworytem, bo w skrótach cała Europa łatwiej dostrzega gole niż podania i pracę rozgrywającego.

Lub wślizgi i interwencje obrońców... Prawda panie Maldini?
Prawda, ale to już przeszłość. Nie myślę już o tym.

Pod kątem ekonomiki gry Milanu ważniejszy jest Kaká czy Pirlo?
Odpowiedź jest niemal niemożliwa. Obaj potrafią rozstrzygnąć mecz na swój niepowtarzalny sposób.

We Włoszech brakuje dobrych obrońców: problem pokolenia czy szkolenia?
Szkolenia. I jest to problem ogólnoświatowy, nie tylko włoski. Dziś nie uczy się już tak kryć i poruszać się w formacji jak kiedyś.

Obserwuje pan, jak radzi sobie Costacurta w nowej roli?
Tak, ale Billy jest nadal w swoim środowisku. Jedyna różnica jest taka, że teraz na treningi zakłada czerwoną koszulkę, a nie białą. Dla niego to sezon w roli ucznia.

Reprezentacja naprawdę jest problemem?
Dla kogoś, kto ma kłopoty zdrowotne, jest. Meczów jest za dużo i nic się na to nie poradzi.

Ale pan grał do 34. roku życia i w Milanie i w reprezentacji.
Bo wcześniej nie miałem poważnych kontuzji. Gdybym wtedy zdecydował się nadal grać w kadrze, już bym nie grał w piłkę.

Pana syn Christian gra w drużynie Esordienti. Jak się rozwija?
Jest spokojny, nie odczuwa presji. Gra jako lewy obrońca. Dziwne, nie?

Paolo, myślał pan o swoim ostatnim meczu?
Tak. Odbędzie się w Moskwie i będzie to finał Ligi Mistrzów.

To marzenie, a nie plan.
Prawda, ale tylko o tym myślałem.

Milan wycofa koszulkę z numerem 3?
Tak mi powiedział Galliani. Bardzo by mi się to podobało.

Co pan będzie robił za rok?
Jeszcze nie wiem. Na przełomie lutego i marca zdecyduję razem z klubem.

Czyli zostaje pan w Milanie.
Taki mam zamiar.



tłumaczenie: TomekW
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone