PAOLO MALDINI DLA FORZA MILAN!


Jakim jesteś ojcem? Typem rozrywkowym, czy nieczułym edukatorem?
Nie czuję się autorytarnym ojcem. Spędzając wiele czasu poza domem ominęły mnie najbardziej angażujące obowiązki rodzicielskie.

Jak podzieliliście obowiązki z żoną?
Adriana nadzoruje pozaszkolne zajęcia Christiana i Daniela. Ja z kolei zajmuje się wszystkim tym, co związane jest z grą w piłkę, choć w niektórych sprawach decydujący głos ma w tym względzie dziadek.

Christian ma dziesięć lat, jakim jest dzieckiem?
Uważam, że jest bardzo dojrzały. W sposób odpowiedzialny podchodzi do swoich obowiązków w szkole i na treningach. Potrafi odnaleźć się w towarzystwie dorosłych. Gdy wspólnie wychodzimy nawet nie zauważamy jego obecności. Potrafi zachować się w każdych okolicznościach.

Od półtora roku trenuje w Milanie. Towarzyszysz mu w trakcie zajęć?
Zazwyczaj odbieram go po treningu. Bardzo często udaje mi się uczestniczyć w ostatniej fazie zajęć.

Twoje wrażenia?
Widzę, że sprawia mu to przyjemność. Z przyjemnością obserwuję z jakim zaangażowaniem i uwagą ćwiczą ci chłopcy. Karnie wykonują wszystkie polecenia swoich trenerów.

Udaje ci się obejrzeć także i mecze?
Gdy tylko pierwszy zespół gra w sobotę, w niedzielę udaję się na mecze syna.

Zasiadasz na trybunie?
Zazwyczaj tuż za ławką rezerwowych, a kiedy mam na to zgodę u boku trenera Pischetoli.

Jakie to emocje oglądać syna w akcji?
To świetna rozrywka. W zeszłym roku mecze rozgrywane były 7 na 7, reguły były nieco zbyt skomplikowane. Obecnie Pulcini grają 9 na 9 i w końcu jest to coś, co przypomina seniorską piłkę. Kilka tygodni temu brałem udział w spotkaniu, w którym Christian trafił nawet do bramki. Muszę przyznać, że było to bardzo emocjonujące.

Słyszysz za plecami uwagi innych rodziców?
Niewiele, a przynajmniej robię wszystko, by ich nie słyszeć. Generalnie mówimy o młodych chłopcach, jak na razie nie zdarzyło mi się spotkać z sytuacją, by któryś z chłopców był szczególnie dopingowany. W tym wieku, na szczęście, mają jeszcze szansę po prostu bawić się grą.

Jeśli Christian pewnego dnia postanowi zostać zawodowym piłkarzem, jak zareagujesz?
Ani ja, ani Adriana nie będziemy czynić mu trudności. Podejmując taką decyzję będzie musiał wziąć pod uwagę wiele zewnętrznych czynników. Od tego momentu dzieli nas jeszcze wiele czasu. Gdy kiedyś dojdzie do takiej sytuacji porozmawiamy z nim i postaramy się mu pomóc w podjęciu decyzji.

Pomówmy o trzecim Maldinim w domu, Daniele.
Jest jeszcze zbyt mały, by móc określić jego charakter. W porównaniu z bratem jest bardziej żywiołowy, ale być może wynika to z jego wieku. Na pewno można powiedzieć o nim, że podobnie jak brat potrafi zachowywać się zarówno w gronie rówieśników, jak i dorosłych. Muszę przyznać, że dzięki temu udaje się mu czasem uniknąć kary, na którą zasługuje.

Christian zajmuje się młodszym bratem?
W określonych sytuacjach tak, choć osiągnęli wiek, w którym dochodzi raczej do fizycznej konfrontacji, jak często dzieje się to między rodzeństwem.

Także Daniel wyraża zainteresowanie piłką.
Najwyraźniej jest to zapisane w DNA naszej rodziny. Daniel nie jest tu wyjątkiem. Od kilku miesięcy uczestniczy w szkółce piłkarskiej organizowanej przez Milan dla najmłodszych.

Adriana śledzi twoją karierę?
Zawsze to robiła. Kiedy byliśmy jeszcze narzeczonymi i nie mieliśmy dzieci naprawdę niewiele było wyjazdów, w których nie brała udziału. Wraz z przyjściem na świat dzieci musiała ograniczyć wyprawy, jednak na spotkaniach rozgrywanych na San Siro mojej małżonki brakuje bardzo rzadko.

Co oglądasz wieczorem w telewizji?
Jeśli chcecie wiedzieć, czy oglądam mecze, od razu mówię, że bardzo rzadko. Jeśli gramy w soboty, czasem zdarza się, że w niedzielę rzucę okiem na Sky Diretta Gol. Obejrzenie całego spotkania przychodzi mi z trudem. Moje obowiązki zawodowe nie mają większego wpływu na życie rodzinne.

Twoja rodzina jest bardzo liczna. Masz trzy siostry i dwóch braci. Jakie miałeś z nimi stosunki, gdy sam byłeś dzieckiem?
Podział pomiędzy chłopcami a dziewczynami był dość widoczny, tym bardziej, że siostry były starsze. Potrafiłem dogadać się z wszystkimi, choć z braćmi łączyły mnie bliższe kontakty, także ze względu na zbliżony wiek.

Opisz pokrótce swoich braci.
Alessandro jest najmłodszy. Czerpie z życia garściami, wydaje się że nic nie może go zbić z tropu. Z kolei Cesare jest bardziej podobny do mnie. Nie okazuje na zewnątrz emocji, dusi je w sobie.

A siostry?
Monica i Valentina są dość podobne, podczas gdy Donatella ma bardziej żywiołowy charakter. Uprawiała zawodowo lekką atletykę, w wieku 19 lat przeniosła się sama do Stanów Zjednoczonych, gdzie spędziła półtora roku.

Z kim się lepiej dogadywałeś, z ojcem, czy z matką?
Ojciec, ze względu na wykonywaną pracę często był poza domem. Tak więc naturalnym jest, że miałem bliższe kontakty z matką.

Wychowywanie szóstki dzieci było sporym wyzwaniem. Musiała wprowadzać żelazną dyscyplinę, niczym generał w wojsku?
Absolutnie nie. Potrafiła zapanować nad nami wszystkimi i utrzymać dyscyplinę z uśmiechem na twarzy.

A teraz?
Nadal robi swoje, choć wszyscy mamy już swoje domy. Jeśli tylko widzi na mojej twarzy coś niepokojącego pyta mnie, czy mam jakieś problemy, czy coś się stało. Dla rodziców dzieci zawsze pozostaną dziećmi, także wówczas, gdy wyprowadzą się już z domu, zmienią stan cywilny, mają swoje dzieci. Kto wie, może za kilka lat będę w podobnej sytuacji z moimi synami.

Organizujecie zjazdy rodzinne?
Najlepszą ku temu okazją są urodziny rodziców. W ostatnich latach moja mama wprowadziła zwyczaj organizowania tych imprez w plenerze. Wszystko przygotowuje sama, zaproszenia, zamówienia. Z przyjemnością obserwuje się z jakim zaangażowaniem i entuzjazmem robi to wszystko, by mieć nas wszystkich blisko siebie.

Zawsze interesowały cię nowe technologie. Swoje hobby przełożyłeś na konkretne działania.
To prawda, zawsze interesowałem się komputerami, nadal poświęcam im sporą część swojego wolnego czasu. Od kilku lat prowadzę interes, który można określić mianem domoteki. Jej głównym celem jest automatyzacja domów. Jednym z rozwiązań jest przykładowo kontrola działania domowych urządzeń elektrycznych, dzięki czemu udaje się zaoszczędzić sporo energii.

Ta odpowiedź pomoże mi zadać pytanie o twoje plany po zakończeniu kariery piłkarskiej.
Domoteka pozostanie tylko sposobem na spędzanie wolnego czasu. Jak do tej pory nie podejmowałem decyzji zarządczych, czy też właścicielskich w Sweet Years, choć to praktycznie firma rodzinna. Być może w przyszłości bardziej zaangażuje się w to przedsięwzięcie. Na chwilę obecną robię to, co robię.


tłumaczenie: dezali
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone