PAOLO MALDINI DLA LA STAMPA


Status piłkarza-symbolu, to zaszczyt ciążący na zawodniku, czy po prostu zaszczyt?
To zaszczyt. Oznacza to, że podjęło się decyzję wykluczającą tysiąc innych, że znaczy się coś dla innych. Na boisku i poza nim.

Plany na przyszłość?
Gdyby zależało to ode mnie, nigdy nie zakończyłbym kariery.

Ale wiedząc, że zależy to także od klubu...
Teraz, gdy kolana sprawują się jak należy, chciałbym zagrać jeszcze jeden sezon. Jednak tylko jako piłkarz odgrywający ważną rolę w zespole.

A później trenerka?
Oszalałeś.

Agent piłkarzy?
Jak wyżej.

Prezydent klubu?
Chciałbym po prostu być możliwie blisko zespołu. Jest wiele ról spełniających ten warunek.

Maldinim się rodzi, czy się zostaje?
W moim przypadku rodzi i zostaje. Nazwisko pomaga, jednak to nie wszystko. Pasja, oddanie, miłość. Wydaje się, że to banalne słowa, a jednak kluczowe.

Trenerzy, którzy nauczyli cię najwięcej?
Capello: jako trener Primavery odkrył moje możliwości. Kolejny to Liedholm. Zdobył się na odwagę wystawienia mnie do składu, gdy nie miałem jeszcze ukończonych 17 lat. Z kolei pod wodzą Sacchiego dojrzałem taktycznie.

Trudniej było mieć za trenera ojca, czy byłego kolegę z boiska Ancelottiego?
Ojca. Jednak większe trudności miał on sam, niż ja. Trenował mnie już wcześniej w młodzieżowej reprezentacji Włoch, a także przez krótki okres w Milanie. Nie było mu z tym łatwo.

Czego cię nauczył?
Że rodzina to bardzo ważna instytucja. Rodzice bardzo wiele mnie nauczyli, przede wszystkim bycia dobrym człowiekiem. Uczyli mnie w praktyce, nie poprzez przesiadywanie przed telewizorem. Z drugiej strony nie miałem zbyt wiele czasu na dorastanie.

To prawda, że od małego kibicowałeś Juve?
Tylko gdy byłem naprawdę mały... Moje pierwsze wspomnienia to mundial w 1978 roku. Ówczesna reprezentacja to był w praktyce Juventus, a do tego grał w niej Cabrini.

Co pamiętasz z pierwszych rozegranych derby (01.12.1985, Milan - Inter 2:2)?
Dwie bramki Paolo Rossiego.

Ile warte są osiągnięcia Interu z tego sezonu?
Sporo, nawet jeśli w stawce ligowej nie ma Juventusu. Trochę brakuje mi bianconerich.

Co uważasz o scudetto uzyskanym przy zielonym stoliku?
Gdybym był interistą nie chodziłbym z tego powodu dumny.

Najbardziej niezapomniane derby?
Te z sezonu 2002/03. Półfinał Ligi Mistrzów. Zazwyczaj spotkania pucharowe dzieli dwutygodniowa przerwa, tym razem był to tylko jeden tydzień. Miasto niemal oszalało w tym czasie.

Jak wyglądał świat piłkarski, gdy do niego wkraczałeś, a jak wygląda obecnie?
Nastąpił gwałtowny rozwój pod każdym względem: przygotowania fizycznego, mentalnego, wyszkolenia technicznego.

W których obszarach Italia została z tyłu?
W infrastrukturze i kulturze kibicowania. Jakąż piękną lekcję udzielili nam kibice Celtiku.

Co uważasz na temat afery Calciopoli?
Nigdy bym nie podejrzewał, że dojdzie kiedyś do czegoś podobnego.

Najpiękniejszy zespół?
Milan z czasów Sacchiego i Capello.

Rywal, którego najbardziej podziwiałeś?
Maradona. Zupełnie inna piłkarska klasa.

Trudno było chronić swoją prywatność?
Tak, w szczególności na samym początku. Byłem wówczas nieśmiały, nie potrafiłem powiedzieć nie. Z czasem nabrałem sprytu. Kocham sport, jednak nie napastowanie ze strony osób podzielających te zainteresowania.

Bonera na środku obrony?
Świetnie się tam odnalazł. Podoba mi się, że jest otwarty na uwagi i komentarze. Jestem kapitanem zespołu, taka jest moja rola.

Jest coś, czego żałujesz?
Niedosyt pozostawia mi reprezentacyjny rozdział mojej kariery. Nie dlatego, iż zakończył się w 2002 roku, lecz ze względu na mistrzostwo świata, które nie dane mi było zdobyć.

Złota Piłka?
Żartujesz? Jakby to zależało ode mnie.

Piosenka, która najlepiej obrazuje twoją karierę?
Idę na całość Vasco Rossiego.

Gdybyś jako dziecko dostał zadanie napisania historii swojego życia, co byś w niej zawarł?
Dokładnie to, co stało się moim udziałem. Ani jednego zwycięstwa ponadto, ale też ani jednej porażki mniej.



tłumaczenie: dezali
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone