Paolo Maldini dla ‘Forza Milan!’

Był 1985 rok, kiedy Nils Liedholm postawił w Udine na zaledwie 17-letniego młokosa noszącego zobowiązujące nazwisko. Od tej chwili upłynęło wiele czasu, a Paolo stał się piłkarzem - legendą Milanu, ustanawiając rekord ilości występów i - wespół z Billy'm Costacurtą - ilości zdobytych trofeów. Rocznicę tą chcemy upamiętnić w nietypowy sposób, nie rozmawiając o licznych sukcesach i zwycięstwach, a o treningach.

Co zmieniło się w metodach treningowych na przestrzeni dwóch dekad od czasu, gdy rozpocząłeś karierę zawodową?
Pierwsze wspomnienia związane są z przygotowaniem atletycznym, które wówczas opierało się na długich i męczących biegach. W pierwszym okresie przygotowań letnich nie oglądaliśmy w ogóle piłki. Nie było wówczas mowy o indywidualnych cyklach treningowych ustalanych pod kątem fizjonomii danego piłkarza i roli, jaką pełnił w zespole.

Czy to było właśnie największym novum, jakie w ostatnich latach pojawiło się wraz z Milan Lab?
Już od kilku lat mówiło się o takich możliwościach biorąc pod uwagę, że nie wszyscy piłkarze mają podobne cechy. To tak, jakbyś trenował kadrę lekkoatletyczną tak, jakby wszyscy w niej byli sprinterami. W rzeczywistości musisz pracować nad wieloma aspektami. Milan Lab pozwolił zoptymalizować te działania.

Słowem treningi stały się przyjemniejsze.
Obecnie trwają dłużej niż kiedyś, ale są jednocześnie bardziej zróżnicowane. Na początku przygotowań już od pierwszego dnia mamy styczność z piłką. To bardzo wydajna metoda, dzięki niej dużo łatwiej zachować dobrą dyspozycję przez cały sezon.

Jakieś inne zmiany w porównaniu z twoimi początkami?
Niegdyś nie było treningów mających na celu odzyskanie świeżości przez piłkarzy. Pierwszy zaczął je przeprowadzać Sacchi w 1987 roku, gdy zarządzał nam dwadzieścia minut truchtu. Obecnie podczas tego typu zajęć nie robi się już tego, pracuje się głównie nad mięśniami brzucha i siłą w sali gimnastycznej.

Zawsze podkreślałeś, że tym, co pchało cię do przodu przez te wszystkie lata, był entuzjazm, pasja i czerpanie przyjemności nawet z treningów. Sprawia ci to radość także teraz, gdy masz za sobą tak wiele spotkań i treningów?
Tym dwóm rzeczom przyświecają odmienne cele. W trakcie treningów przez cały tydzień musisz pracować nad tym, by w jak najlepszej formie przystąpić do niedzielnego meczu. W trakcie tegoż musisz natomiast zademonstrować, że dobrze przepracowałeś ten okres. Do tego znajdujesz się na stadionie, ogląda cię mnóstwo ludzi... każdemu spotkaniu towarzyszą wielkie emocje.

Największe zmiany nastąpiły właśnie w ostatnich trzech latach?
Myślę, że pierwszy okres przemian nastąpił wraz z przyjściem Arrigo Sacchiego. Później wraz z każdym kolejnym sezonem i z pojawieniem się nowych trenerów, dochodziło coś nowego. Milan Lab jest najbardziej z tego wszystkiego namacalnym instrumentem, do tego został zaprojektowany z myślą o długotrwałym zastosowaniu.

Jak zmienił się sposób odżywiania się?
Diety piłkarzy ulegają zmianie co trzy-cztery lata. Jestem przekonany, że ta, która służy nam obecnie, w niedługim czasie zostanie radykalnie zmieniona.

Jak ona wygląda?
By nie popełnić błędu, jadam zawsze to, co mi służy. Dość regularnie spożywam makarony i mięso. Muszę przyznać, że rzadko kiedy ściśle przestrzegam zaordynowanych mi diet. Mogę sobie jednak na to pozwolić, gdyż nigdy nie przekraczam wyznaczanych norm spożywanej kalorii.

Najdziwniejsza rzecz, jaką miałeś zjeść?
W chwili obecnej jest to pieczywo upieczone bez użycia drożdży. Nie potrafię nawet nazwać tego pieczywem. To coś nie do wyobrażenia, umieszcza się je u góry podniebienia. Wiele razy częstowano mnie nim na śniadanie, jednak za każdym razem odmawiałem. Taką już mam przemianę materii, nie do wszystkiego jestem w stanie się zmusić.

Nie dziwi cię fakt, iż po rozegranych spotkaniach zaleca się wam spożywanie m.in. makaronów i słodyczy?
Myślę, że to dobry pomysł. Pozwala ci szybko zaspokoić ogromny głód, jaki towarzyszy piłkarzowi po meczu. Jeszcze większą przyjemność czerpiesz w przypadku spotkań wyjazdowych, gdy np. pieczywo, czasem również czerstwe, spożywasz nawet dwie godziny po spotkaniu.

Najlepsza rzecz w treningach?
Piłka. To magiczny przedmiot, bez piłki to zupełnie inny sport. Treningi czysto atletyczne również są przyjemne, gdyż pozwalają ci zbadać swoje możliwości i poprawić formę. Trudno jest jednak na długi okres rozstawać się z piłką.

Powróćmy do Milan Lab. Jej pracownicy podkreślają, że twój wkład w ich pracę jest trudny do przecenienia.
Jak już mówiłem to stosunkowo nowy i bardzo ambitny projekt. Pełne zaangażowanie z naszej - piłkarzy - strony było konieczne do uzyskania pozytywnych wyników. Myślę, że można być zadowolonym z postępów, a przecież nasz potencjał nie do końca został jeszcze wykorzystany.

Słowem ważny i skuteczny projekt.
Przemawiają za nim osiągane wyniki. Myślę, że warto sobie jednak uświadomić, iż Milan Lab to przede wszystkim poważne i kompetentne osoby, dzięki którym możliwy był rozwój tej inicjatywy. Począwszy od fizjoterapeutów, poprzez specjalistów od przygotowania atletycznego, którzy monitorują nas każdego dnia, na wszystkich osobach analizujących dane pozyskiwane podczas testów i spotkań kończąc.

Cofnijmy się jeszcze w czasie. Pamiętasz emocje, jakie towarzyszyły ci w chwili debiutu?
Tak często mnie o nie pytano, że trudno byłoby je zapomnieć. To piękne wspomnienie, które towarzyszyć mi będzie do samego końca. Do tego łatwo ją zapamiętać, bo to samo przeżywam za każdym razem, gdy wchodzę na murawę.



tłumaczenie: dezali



© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone