LEONARDO DLA ‘FORZA MILAN!’


Leonardo, jaki jest bilans pierwszych 12 miesięcy twojej pracy?
Ten pierwszy rok był bez wątpienia pozytywny pod każdym względem. Myślę, że nie zdarzyło się ani razu, by nasze inicjatywy były podejmowane na wyrost. Musieliśmy za każdym razem konfrontować nasze możliwości z potrzebami jakie mają miejsce.

Rok, który pięknie zakończył się przydzieleniem zebranych środków dzieciom z Republiki Konga...
Uczyniliśmy to we współpracy z Unicef-em. Była to najważniejsza nasza inicjatywa, która pozwoliła nam zrozumieć w jaki sposób powinniśmy pracować. Odnieśliśmy wrażenie, że wszyscy w Milanie są zaangażowani w to przedsięwzięcie: zarządzający klubem, piłkarze i kibice. Zaowocowało to wspaniałym wynikiem: 308 tysięcy euro uzbieranych przez 3 miesiące.

Było w tym wszystkim miejsce na problemy, przeszkody?
Na takie poważne nie, ale mieliśmy jeden problem z gatunku decyzyjnych. Często należało podjąć decyzję komu udzielić pomocy i nie było to łatwe. Nie ma przecież jednej potrzeby ważniejszej od innych. Po tym jak skoncentrowaliśmy się na określonych przedsięwzięciach spotkaliśmy na swojej drodze solidnych partnerów, takich jak 'Arche' czy 'La Strada'. Co ważne pomagają oni rodzinom z problemami. Pozytywną była także współpraca z 'La Lega del Filo d'Oro di Osimo', wspomogliśmy ich sumą 19 tysięcy euro na budowę placu zabaw dla dzieci głuchoniemych.

Jaki rodzaj organizacji zgłasza się do Fundacji Milan?
Mamy naprawdę mnóstwo propozycji współpracy - od organizacji wielkich, non profit, na tych najmniejszych kończąc. Znajdujemy się jednak dopiero na początkowym etapie, musimy się jeszcze wiele nauczyć, zrozumieć pewne mechanizmy. Wiele jest jeszcze rzeczy, które musimy ogarnąć.

Czy zespołowi piłkarskiemu trudno jest użyczyć wizerunku takiej inicjatywie?
Naprawdę nie jest łatwo. Choćby z tego względu, iż nie jest to przedsięwzięcie jednej organizacji, a wielu. Piłkarze poświęcają wiele uwagi idei solidarności, można już wręcz mówić o ruchu, jaki się wśród nich wytworzył. Każdy z nich wybiera jeden problem, zagadnienie, nad którym chce pracować. Jeśli spojrzeć na problemy z jakimi zmaga się obecnie światek piłkarski nie można nie zauważyć, że podobne problemy ekonomiczne ma wiele innych segmentów. To także kwestia wzrostu, wystarczy pomyśleć o tym do czego zostały stworzone media, telekomunikacja... wszystko zmierza do przodu w tak szybkim tempie, a co za tym idzie pojawiają się warunki do wzrostu niestabilności. Piłka jest kochana przez ludzi. Jest dyscypliną, która znajduje się w świetle reflektorów, nie uniknęła jednak kryzysu.

Piłkarze są zadowoleni, że mogą działać poprzez Fundację?
Tak, pokazali to nieraz i docenili jej rolę. Myślę tu choćby o imprezie w Palatido, gdzie 1500 dzieciaków ze szkół Lombardii miało okazję spotkać się i porozmawiać ze swoimi idolami. Rozmawiali nie tylko o piłce, ale o swoim dzieciństwie, życiu, rzeczach w które wierzą. Zgrupowanie w jednym miejscu tak wielu młodych osób słuchających Maldiniego, Shevchenki, Didy, którzy mają na nich wielki wpływ, jest ważną sprawą.

A propos młodzieży jesteś zaangażowany równolegle w Brazylii w działania innej organizacji pomagającej dzieciom i ich rodzinom, 'Gol de Letra'. Możesz porównać jej działania z tym co robisz w Milanie?
Ta organizacja działa zupełnie inaczej. W Brazylii pracujemy każdego dnia, podczas gdy Fundacja Milan podejmuje określone inicjatywy, nie jest aktywna na co dzień niczym 'Gol de Letra'. Pod naszą opieką w Brazylii przez cały czas znajduje się 600 dzieci zmagających się z problemami socjalnymi i ich rodziny. Staramy się zapewnić im należytą edukację, zainteresować czymś ważnym, co może ukształtować ich przyszłość, jak choćby sztuką, kulturą, nauką języka portugalskiego.

Jak ważne są tego typu inicjatywy podejmowane przez piłkarzy w Brazylii?
Każda jedna jest ważna. Ten obowiązek spoczywa przede wszystkim na państwie i wydaje mi się, że to co robią rządy stanowiło w ostatnich 20-30 latach zachętę do rozpoczęcia licznych prywatnych inicjatyw, także ze strony piłkarzy. Każdy kto ma możliwości finansowe i może zaangażować się lub służyć przekazem jest mile widziany. Piłkarze znajdują się wśród tych, którzy mogą... wykonać pierwsze uderzenie piłki w kierunku czegoś dobrego. To samo dotyczy innych segmentów, jak choćby artystów.

Dla kibiców Milanu oglądanie Leonardo w marynarce i krawacie, z dala od boiska musi być dziwnym widokiem. Nie tęsknisz za piłką?
Tak, ale myślę, że ta tęsknota jest zdrowa, bardzo spokojna. Wiedziałem, że nadszedł moment odejścia, otrzymywałem sygnały od mojego organizmu, głowy. Zmierzałem w innym kierunku, myślałem o Fundacji, nowych przedsięwzięciach. To wszystko przekonywało mnie, że gdybym nadal kopał piłkę niemożliwe byłoby poświęcenie się innym rzeczom w wystarczającym stopniu. Jeśli chodzi o przyszłość wyznam, że nie wiem jeszcze czym tak naprawdę się zajmę. Doświadczam nowych rzeczy, angażuję się w nie. Pracuję w środowisku, które dobrze znam i w którym czuję się znakomicie. Ale nie wiem jakie będzie moje przeznaczenie. Nie można zapomnieć o tym, że jestem Brazylijczykiem, ciągnie mnie do mojego kraju. Zobaczymy co przyniesie czas.

A propos przedsięwzięć. W dużym stopniu przyczyniłeś się do tego, że do Milanu przybył Kaká. Jak go oceniasz po pierwszych krokach jakie postawił we włoskiej piłce?
To Milan go zakupił, a ja czuję się częścią Milanu, nie mam jakichś szczególnych zasług w tym względzie. Nasza filozofia polega na wspólnej pracy, osobiście bardzo lubię działać w ten sposób. Mówi się, że Kaká zaadaptował się w zespole bardzo szybko. Jedni mogą twierdzić, że wpływ na to miał talent piłkarza, inni, że jego charakter, możliwości jakimi dysponuje, ale on to wszystko zanegował. Po prostu pod każdym względem spisał się znakomicie. Teraz ma komfort do jeszcze lepszego rozwoju w nowych warunkach.

Czy jest taka możliwość, że w najbliższych latach Kaká stanie się jednym z największych na tej planecie?
Myślę, że tak, szczególnie spoglądając jak przed laty radzili sobie inni wielcy. Niewielu z nich w jego wieku prezentowało się tak wspaniale. Ale musi zdawać sobie sprawę, że przed nim jeszcze daleka droga, w każdym względzie. Utrzymać się na szczycie jest zawsze ciężej niż wspiąć się na niego, ale Kaká ma ku temu możliwości.

Przejdźmy do innych milanistów z brazylijskim rodowodem. Dida wciąż zaskakuje?
Był na pewno rewelacją, jednym z niewielu brazylijskich bramkarzy, którzy wspięli się na taki poziom. A nawet powiem, że jeszcze żaden nie dokonał tego co jest jego udziałem. Taffarel był ważnym bramkarzem w historii naszej reprezentacji, z pewnością jednym z największych, poradził sobie także we Włoszech. Ale Didę charakteryzuje ogromna pewność siebie, przez cały czas emanuje z niego spokój. Według mnie jest obecnie jednym z najlepszych na świecie w swoim fachu.

Cafu bardzo szybko odnalazł się w nowej rzeczywistości...
Jeśli spojrzymy na liczby jest jedynym piłkarzem, który grał w trzech kolejnych finałach podczas turnieju o mistrzostwo świata. Nie wspominając o ponad 120 występach w reprezentacji i sześciu latach spędzonych w Romie. Wiem, że wielu rzeczy musiał się wyrzec by przybyć do Milanu, by móc jeszcze pograć na tak wysokim poziomie. Znam go od wielu lat i mogę z całą stanowczością powiedzieć, że jest przykładem profesjonalisty.

Serginho: bardziej geniusz, czy piłkarz o niestabilnej formie?
Ma szczególny charakter. Kiedy czuje się dobrze jest nie do powstrzymania, dysponuje wielkimi możliwościami, wygrał dla nas wiele spotkań. Z drugiej strony czasem tego brakuje, gdyż gra spontanicznie, polega na swoim instynkcie. Jego postawa zależy od chwili, kiedy ma swoją gra naprawdę dobrze.

Przeżywacie dobre chwile. Kto mógłby jeszcze wzmocnić brazylijską kolonię w Milanie?
Nie wydaje mi się, by była to kwestia nazwisk. To normalne, że Brazylia cały czas eksportuje piłkarzy. Każda generacja przynosi wielkich piłkarzy, których warto wypatrywać, nie ma dwóch takich samych. Jako Brazylijczyka to wszystko mnie cieszy, jak także to, że od pewnego czasu Milan stawia na Brazylijczyków. Mam tu na myśli piłkarzy obecnie przebywających w klubie, jak i tych z nieodległej przeszłości, jak Rivaldo i Roque Junior. To wszystko jest także zasługą tych, którzy potrafią dostosować się do filozofii panującej w Milanie.

Jednakże tym ostatnim Brazylijczykiem, który miał udział w zdobyciu przez Milan scudetto był Leonardo. Jak długo taki stan się utrzyma?
Eh, chęć zwyciężania jest ogromna, od ostatniego tytułu minęło prawie 5 lat. Ale myślę, że ta chwila właśnie nadchodzi.

Co będzie takim scudetto dla Fundacji Milan?
Rok 2004 będzie rokiem edukacji poprzez sport. Dlatego bardzo dużą uwagę poświęcimy odpowiednim przesłaniom, realizacji programów, które będą miały na celu nie tylko zainteresowanie dzieci samym sportem, ale też położenie nacisku na przebywanie w grupie, pracy, rozwijanie determinacji, nauczanie przestrzegania reguł, dyscypliny, na zdrowie. Chcemy wziąć aktywny udział w tym europejskim roku edukacji poprzez sport. Przed nami proces tworzenia określonego programu działań.

15300 afrykańskich dzieci uratowanych przed śmiercią, albo przynajmniej przed wielkimi cierpieniami. Czy ta świadomość przynosi taką samą radość jak scudetto?
Tak. Wszyscy bardzo cieszymy się, że wzięliśmy udział w tej inicjatywie, którą teraz będziemy konkretyzować w Republice Konga poprzez program szczepień. To ważne, że Milan propaguje swoją zwycięską mentalność także poprzez solidarność z innymi. Przed nami jeszcze wiele do zrobienie i do nauczenia, ale jestem zadowolony. Z tego co sam robię i tego co robi Milan.


tłumaczenie: dezali
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone