BOJAN KRKIĆ DLA IL GIORNALE


Bojan, jest pan niemal jego rówieśnikiem i często go widzi. Może nam pan wyjaśnić, co się dzieje z Pato?
"Ja rozumiem i oceniam tylko to, co widzę na treningach. Nie zajmuję się resztą, choć ta reszta niestety wpływa na publiczny wizerunek Pato. Uważam, że jest jednym z najmocniejszych graczy, jakich spotkałem: Milan o tym wie i on też. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że po tylu kontuzjach i wielomiesięcznej przerwie nie jest łatwo wrócić na właściwą drogę. Aby tego dokonać, trzeba czuć się dobrze fizycznie".

A co nam pan powie o El Shaarawym?
"Nie znałem go, widziałem go jedynie w zeszłym sezonie w meczu z Romą u boku Ibry. Nie sądziłem, że może tyle strzelać. On zawsze widzi bramkę i dobrze mu to wychodzi".

Jedna połowa okropna, druga wspaniała, zarówno w Neapolu jak i z Anderlechetem. Jak wyjaśni pan to podwójne życie Milanu?
"My jako pierwsi cierpimy widząc pozycję, jaką Milan zajmuje w tabeli. Wywołuje ona czasem na boisku panikę oraz brak pewności i wiary w siebie. Milan tymczasem musi spisywać się i grać dobrze, aby nabierać pewności. W ten sposób jeśli tracisz gola przy pierwszej okazji, zespół się demoralizuje".

Czy Bojanowi brakuje gola, aby być uważanym za gracza na miarę Milanu?
"Nie brakuje mi gola. Jest ważny, może być przydatny, ale nie jest kluczowy. Jestem bardziej zadowolony, kiedy gram dobrze i zdołam pomóc drużynie. Wiem, że on napastnika zawsze wymaga się goli, ale ja mam inne cele i myślę, że mogę być bardzo zadowolony z mojego dotychczasowego wkładu. Milan sprowadził mnie właśnie po to, aby wykorzystać moją pracę w ataku. I muszę powiedzieć, że cieszę się grą w taki sposób".

Jak takie chuchro jak pan poradzi sobie w grze z gigantami takimi jak Bonucci czy Chiellini?
"No właśnie. Nie mogę rywalizować na płaszczyźnie fizycznej, więc muszę - i musimy jako Milan - postawić na grę".

Na papierze wynik jest przesądzony: Juve jest znacznie silniejsze od aktualnego Milanu...
"Przypomnijcie sobie co wydarzyło się kilka miesięcy temu: Chelsea wyeliminowała Barcelonę, która jest uznawana za najmocniejszy zespół. Taki jest futbol. Wiemy, że Juve jest mocne, nawet bardzo mocne, ale jesteśmy Milanem i możemy odpowiedzieć umiejętnościami naszych graczy. Mamy umiejętności..."

Juve męczyło się z Interem: jest jakiś sekret wykradziony z tego meczu?
"Jest jeden sekret: trzeba być zwartym i biegać dużo, lecz z głową".

Który Bojan jest najlepszy? Ten z drugiej połowy w Palermo?
"Osobiście byłem bardziej zadowolony z wieczoru w Neapolu. Graliśmy dobrze i straciliśmy dwa gole, a potem wyrównaliśmy i przy odrobienie szczęścia zasługiwaliśmy w końcówce na wygraną".

Umie pan wyjaśnić, dlaczego Roma zdecydowała się pana wypuścić?
"Wyjaśnienie jest bardzo proste: chcieli własnych graczy. Ja byłem własnością Barcelony i stąd taka decyzja. W Rzymie było mi dobrze, strzeliłem siedem goli, zostawiłem dobre wspomnienia i paru przyjaciół".

A co się zdarzy w Milanie?
"Interesuje mnie tylko i wyłącznie pozostanie w Milanie: ktoś, kto tu przybywa, nie może myśleć o zmianie".

Zwłaszcza gdyby miał przybyć Guardiola...
"Nie chcę już mówić o przyszłości. Moim trenerem jest Allegri. To z nim pracuję każdego dnia i staram się sprawić mu kłopot wyboru pomiędzy mną a innymi kolegami".

Ostatni mecz Milan - Juve był naznaczony słynnym golem Muntariego przeoczonym przez asystenta i głównego: co pan wówczas pomyślał?
"Ten błąd pozostanie w historii: główni bohaterowie doskonale wiedzą, że nawalili. Ale to nie upoważnia do złego myślenia o sędziach. Spotkałem się z tym w Hiszpanii: wiem, że mają swoje sympatie i nie chcę myśleć, że za błędami kryje się chęć pomocy temu czy tamtemu".

W Neapolu, dla przykładu, został pan nieźle pchnięty przez Cavaniego, a sędzia Bergonzi odmówił panu rzutu wolnego i wlepił żółtą kartkę. Wie pan dlaczego?
"Szczerze mówiąc, ciężko to pojąć. Ten sam sędzia w derbach Rzymu odgwizdał mi faul, którego nie popełniłem".

tłumaczenie: TomekW


 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone