KAKHA KALADZE DLA ‘FORZA MILAN!’


Marzyłem o Milanie odkąd byłem małych chłopcem, tego meczu w Barcelonie w 1989 roku nie zapomnę nigdy. To był finał Pucharu Mistrzów, 4:0 ze Steauą Bukareszt, niesamowite emocje. Moim idolem, ulubieńcem od małego był Paolo Maldini: dziś gram u jego boku w koszulce Milanu. Wciąż czuję się z tym dziwnie, zwłaszcza gdy wchodzimy na boisko stadionu San Siro.

Jak się ma sytuacja w Gruzji?
(Kakha przybiera poważny wyraz twarzy)
Znajduje się w trudnym momencie, warunki są ciężkie, kraj zmaga się z problemami ekonomicznymi, jest wielu biednych, swoje wpływy poszerza mafia. Czy boję się tam wrócić? Ależ nie, absolutnie, porwali mi brata półtora roku temu, co gorszego może się mi przytrafić?

Jak godzisz się z tym lękiem?
Jest trudno, to są bandyci, nie wiesz kiedy mogą przyjść. Zażądali okupu, zgodziłem się, ale musieli się wystraszyć. Wszyscy w Gruzji rozmawiają o tej sprawie, od policji po lud, to ich zintegrowało. Ufam im, wierzę, że prędzej, czy później to się zakończy. Wiem, że Levan, mój brat, żyje. Tego jestem pewien, rozmawiałem z nim. Prędzej, czy później wróci.

Często o nim myślisz?
Wiesz, praca bardzo mi pomaga. Musisz skoncentrować się na czymś innym, musisz dobrze trenować, grać...Nie ukrywam jednak, że ostatnią rzeczą, którą robię przed zgaszeniem lampki przed snem jest myśl o nim, to samo następnego dnia zaraz z rana. Ten fakt ustawił moje życie także z innego powodu, dla przykładu mam w Gruzji rodziców, którym od czasu do czasu mówię: przyjedźcie do mnie do Włoch, spędzimy trochę czasu razem, ale nie, nie przyjadą, wolą czekać na jakieś wiadomości, gdyż są tak jak ja pewni, że prędzej czy później coś się zdarzy.

Powróćmy do piłki, kiedy byłeś małym chłopcem.
Mój ojciec był dobrym piłkarzem, ja zacząłem kopać piłkę bardzo wcześnie. W wieku 12 lat uczęszczałem już do szkółki piłkarskiej, zawsze chciałem stać się zawodowym piłkarzem, ale też zawsze zdawałem sobie sprawę, że nie będzie o to łatwo. Moim szczęściem okazało się Dynamo Kijów, pozwoliło mi wejść w świat międzynarodowego futbolu.

To Shevchenko cię ściągnął?
Nie, a może raczej nie wiem. Przyszedłem tuż po jego transferze z Dynama, mogło tak być, że w międzyczasie dobrze się o mnie wypowiadał.

Jak zmienił się Milan od kiedy tu przyszedłeś?
Z mojego punktu widzenia bardzo, szczególnie ze względu na rolę i sposób ustawiania się na boisku. W ustawieniu 4-4-2 miałem pewne problemy, w tej chwili czuję się znacznie lepiej. Na poziomie zespołu głębsze zmiany zaszły na początku tego sezonu. Przeszliśmy trudny okres wygrywając niewiele pomiędzy nowym rokiem a wiosną. Później nadeszło lato, które przyniosło Nestę, Rivaldo, Seedorfa, i przywróciło Pirlo i Rui Costę. Idzie dobrze, jestem zadowolony, wszyscy są szczęśliwsi. Praca na treningach i mecze sprawiają nam większą przyjemność, Ancelotti wykonuje wielką robotę.

Mówi się, że w trudnych chwilach cementują się związki i przyjaźnie.
W naszej szatni zawsze panowała dobra atmosfera, patrząc na to pod tym kątem.

Powiedz mi o twojej pozycji, czy jest już w pełni określona?
Moja pozycja jest taka, jaką wybierze dla mnie trener. W tej chwili świetnie się czuję grając na lewej obronie, nie powrócę do pomocy, ale powtarzam: to nie ja dokonuję wyboru, a Ancelotti i tak jest dobrze. W tej chwili może wybierać spośród wielu świetnych piłkarzy.

Ligę włoską określiłbyś mianem najtrudniejszej, czy najpiękniejszej?
Śledzę z wielką uwagą ligi zagraniczne. Według mnie liga włoska jest najbardziej emocjonująca, a dalej są liga angielska i niemiecka.

Czujesz się dobrze z nami?
Tak, w tej chwili jest ze mną także moja narzeczona, Ukrainka. Na początku było trudno, głównie z powodu bariery językowej. W tej chwili wszystko idzie dobrze, mam wielu przyjaciół, jestem szczęśliwy.

Co porabiasz w czasie wolnym?
Odpoczywam, zawsze. Co najmniej kilka godzin w domu. Słucham muzyki, pracuję przy komputerze, oglądam dobry film. Mój ulubiony? „Ojciec chrzestny”. W domu nigdy nie jadam, chodzę do restauracji ‘Torre del mangia’, ‘Coriandolo’, ‘Nobu’. Ulubione danie? Pierogi z grzybami oraz spaghetti, szaleję za waszymi pierwszymi daniami.

Twoi przyjaciele z zespołu?
Często spotykam się z Borriello i Nestą, nierzadko również z Gattuso, Ambrosinim, Shevą i Pippo. Już ci mówiłem, wszyscy jesteśmy przyjaciółmi, często wychodzimy razem, kiedy nie ma zbytniego nagromadzenia spotkań.

Trudno jest pogodzić się z rotacją?
Tak. Gdyż czasami potrzeba sporo wysiłku, by zrozumieć kryteria rotacji. Weźmy dla przykładu Billy’ego, w wieku 36 lat powiedział dość. Nie rozumiałem tego, przecież twoja kariera zależy od tego jak się czujesz, tego co z siebie dajesz, jak grasz, czyż nie? Mówiono, że jest już skończony, a trzy miesiące później grał w najważniejszych spotkaniach. Także krytyka często jest dzika, bezlitosna.

Tobie jest łatwiej, nie masz konkurencji.
To nie prawda, na mojej pozycji mogą grać Maldini, Helveg i Chamot.

Jakie masz stosunki z prasą?
Bardzo dobre.

Złota Piłka, komu przyznałbyś swój głos?
Roberto Carlosowi. Napastnikowi łatwo jest znaleźć się w centrum uwagi, a on na swojej pozycji wygrał wszystko.

Kiedy zdobędzie ją Shevchenko?
Kiedy będzie czuł się dobrze i będzie mógł grać z ciągłością. Ale ważne jest też, czy Milan wygra.

Czy piłkarze zarabiają zbyt dużo?
Słuchaj, moim zdaniem największym problemem jest to, ile płaci się za ich karty zawodnicze. Jeśli jakiś klub inwestuje wiele musi być cierpliwy. A w rzeczywistości nie zawsze tak jest, po roku, dwóch jeśli coś nie zagra wylatujesz. Ale teraz ja mam jedno pytanie?

Proszę.
Idziemy coś zjeść?

Idziemy.

tłumaczenie: dezali

 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone