KAKA DLA FIFA.COM


Siedząc naprzeciw Kaki, pierwszą rzeczą, która Cię uderza, jest kontrast pomiędzy tym spokojnym człowiekiem, na którego patrzysz, a pełnym werwy, silnym, często niepowstrzymanym zawodnikiem, który wzbudza pasję - jak świat długi i szeroki - swoimi umiejętnościami, szybkością i elegancją.

Nie sposób zapomnieć niezliczonych spektakularnych bramek, jakie strzelił koronowany właśnie zwycięzca Złotej Piłki i nominowany do nagrody FIFA World Player, a w szczególności dziesięciu trafień w ostatniej edycji Ligi Mistrzów UEFA, w tym trzech w półfinałowym, zwycięskim dla Milanu dwumeczu z Manchesterem United. Nie było zaskoczeniem, że te zdobycze uczyniły z niego najlepszego strzelca turnieju i w znacznym stopniu przyczyniły się do wywalczenia przez jego drużynę mistrzostwa kontynentu i przynależnego UEFA miejsca w półfinale turnieju w Japonii.

Słuchając jego dogłębnych odpowiedzi i inteligentnych uzasadnień szybko uświadamiasz sobie, że Kaká nie jest jednostką przeciętną, lecz młodym człowiekiem perfekcyjnie wpasowanym w środowisko i czas, w których się znajduje. Jedyne pytanie, jakie pozostaje, to czy on i Milan mogą nadal podbijać świat.

Kaká, Japonia 2007 jest już tuż za rogiem, jakie są Twoje oczekiwania?
Muszę przyznać, że mam ogromne pragnienie wygrania Klubowego Pucharu Świata, szczególnie, że to moje drugie podejście do tego tytułu. Grałem o niego po raz pierwszy w 2003 roku - formuła była wtedy inna - i nie zapomniałem naszej porażki z Boca Juniors. Tym razem moi koledzy i ja będziemy ogromnie zmotywowani, aby tym razem sprawy potoczyły się po naszej myśli. Jestem pewien, że podołamy temu wyzwaniu.

Skoro wspomniałeś Boca. Czy przewidujesz kolejny finał przeciwko Argentyńczykom?
Rozważajmy jeden krok na raz. Najpierw mamy do rozegrania półfinał, a nawet jeszcze nie wiemy z kim się w nim spotkamy. Myślę, że byłoby naprawdę przyjemnie, ale też ryzykownie, stanąć naprzeciw gospodarzy [Urawa Red Diamonds - przyp. FIFA] w naszym pierwszym spotkaniu. Oni mieliby przewagę własnego stadionu i mogliby liczyć na ogromne wsparcie. Jednak, jeśli mam być szczery, uwielbiam występować na wypełnionych po brzegi stadionach, przed rozentuzjazmowanymi i pełnymi pasji kibicami - nawet jeśli to teren naszych rywali.

Powracając jeszcze na chwilę do Boca, dobrze wróży przed możliwym starciem z Argentyńczykami, że ich pseudonim to Xeneizes (Genueńczycy). W tym sezonie Serie A Milan odprawił już obie drużyny z Genui, z którymi nie raz miał problemy w przeszłości...
Miejmy nadzieję, że ta mała zbieżność przyniesie nam szczęście w Japonii. Rzeczywiście, graliśmy wspaniale na wyjazdach przeciwko Sampdorii oraz Genui i wygraliśmy przekonująco w obu przypadkach. Mimo tego, że w lidze brakuje nam nieco konsekwencji, jestem przekonany, że do Japonii przyjedziemy w doskonałej kondycji. Jeśli dotrzemy do finału, a tam spotkamy się z Argentyńczykami, będziemy musieli odtworzyć najlepszą formę, jaką pokazaliśmy w tym sezonie; innymi słowy - stanowczość, jakość i kreatywność. Tak samo, jeśli mielibyśmy spotkać Tunezyjczyków [Etoile Sahel], czy Meksykanów [Pachuca].

Milan rozegra swój półfinał 13 grudnia na stadionie w Yokohamie, który będzie też miejscem spotkania finałowego. Masz miłe wspomnienia związane z tym obiektem...
Tak, bardzo. To tam Brazylia wygrała Mistrzostwa swiata w 2002 roku, pokonując w finale Niemcy. To dzień, którego nigdy nie zapomnę, doświadczenie, które mam nadzieję powtórzyć w Południowej Afryce w 2010.

A może nawet w kolejnej edycji, która zostanie rozegrana w Twojej ojczystej Brazylii...
Będę miał wtedy 32 lata, mam jednak nadzieję, że będę w stanie pomóc mojemu krajowi w końcu uleczyć ranę, która pozostała po jednej z najbardziej bolesnych porażek w historii futbolu: naszej przegranej z Urugwajem w Mistrzostwach Świata w 1950 roku. Wcześniej jednak skupiam się na zdobyciu innych tytułów. Poza Mistrzostwem Świata 2010, marzę o wygraniu złotego medalu na Olimpiadzie w Pekinie w 2008 roku, gdyż jest to jedyny tytuł brakujący Seleção do kompletu. Nie zapominajmy też o Pucharze Konfederacji 2009.

Wracając do Klubowych Mistrzostw Świata, po trzech kolejnych edycjach wgranych przez kluby brazylijskie rzuca się w oczy ich nieobecność w tym roku...
Można na to spojrzeć inaczej, mając Argentyńczyków jako głównych rywali, Milan z tak wieloma Brazylijczykami będzie chciał kontynuować to pasmo sukcesów naszych rodaków w poprzednich latach. Oczywiście są inne zespoły w Serie A mające w składzie Brazylijczyków, jednak w Milanie, z Cafu, Emersonem, Ronaldo, Didą i pozostałymi, czuję jakbym był częścią mini drużyny narodowej.

Gdyby Rossoneri osiągnęli finał, prezydent Silvio Berlusconi ma w planie przylecieć do Japonii na to spotkanie. Czy jest to odzwierciedlenie dużej wagi jaką w klubie przykłada się do tych zawodów?
Oczekiwania rosną z dnia na dzień. Wystarczy, że pomyślę o odwadze Rino Gattuso, czy pragnieniu zwycięstwa i sile woli Paolo Maldiniego, żeby uświadomić sobie, że wygramy. Jesteśmy skonsolidowaną grupą, nasza drużyna składa się z prawdziwych mistrzów z doświadczeniem zbudowanym na wygraniu wszystkiego co tylko można w tej grze. Nie ma pomiędzy nami zazdrości. Od chwili, gdy tu przybyłem cztery lata temu, nigdy nie miałem nawet najmniejszych problemów. Czuję, że dobrze się zasymilowałem i wiem, że odgrywam znaczącą rolę na boisku. Z drugiej strony, jestem w pełni świadomy, że indywidualiści rzadko cokolwiek wygrywają; zawsze na pierwszym miejscu jest drużyna.

Dla AC Milan, a także dla Ciebie samego, zwycięstwo w Japonii byłoby kulminacją fantastycznej ery. Czy myślisz czasem o opuszczeniu Milanu pewnego dnia?
Mam jeszcze do wypełnienia długi kontrakt z Milanem i jestem tu szczęśliwy. Jestem częścią instytucji, która umożliwiła mi realizację moich marzeń. Co więcej, za kilka miesięcy moja żona ma urodzić nasze dziecko. Tutaj czuję się doceniany i otoczony jestem moimi brazylijskimi kolegami, z którymi tworzymy małą, ale bardzo zjednoczoną wspólnotę. Szczerze mówiąc, myśl o odejściu nigdy nie zaprzątała mi głowy, choć w futbolu jest niewiele rzeczy, co do których możesz być absolutnie pewny. Są też sprawy tak proste jak jedzenie - tu we Włoszech można zjeść wyjątkowo dobrze. Moim ulubionym daniem są makarony, a nie wyobrażam sobie miejsca, gdzie przyrządza się je lepiej niż tutaj.

Czy rozważasz powrót do swojej ojczyzny pewnego dnia, gospodarka zaczyna tam wychodzić z kryzysu...
Byłoby wspaniale mieć kiedyś taką możliwość. W Brazylii jest bardzo, bardzo wielu graczy, którzy chcą przyjeżdżać do Europy, bo tu są najbogatsze i najbardziej prestiżowe ligi na świecie. Niemniej jednak, uważam, że minie wiele lat zanim obecna sytuacja radykalnie się zmieni.

Podsumowując, co znaczy dla Ciebie Klubowy Puchar Świata?
W Brazylii piłkarze bardzo szybko uczą się, że Klubowy Puchar Świata jest najważniejszym klubowym tytułem. Żeby zasłużyć na prawo walki o niego trzeba zwyciężyć w Copa Libertadores. W Europie jest jednak odwrotnie. Najwyższym celem jest zwycięstwo w Lidze Mistrzów, a Puchar Interkontynentalny jest dodatkową premią. W tym roku z wielu powodów jest jednak inaczej. W Milanie są weterani, jak Maldini, którzy wkrótce odwieszą buty na kołku, a także tacy jak ja, którzy nigdy nie zdobyli tego trofeum. Są też tacy jak Ronaldo, którzy byli przez pewien czas poza grą i dlatego są teraz głodni występów na wielkiej scenie, by znowu zabłysnąć. W skrócie - jesteśmy w stu procentach skupieni na tym zadaniu i chcemy zdobyć ten puchar.



Wywiad pochodzi z oficjalnej witryny FIFA.com z dnia 03.12.2007
Tytuł oryginału: Kaká: A burning desire
Tłumaczenie: czado81
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone