KAKA DLA 'FORZA MILAN!'


Pierwsze opinie o sezonie 2006/07?
Zaczęliśmy dobrze, pomimo, iż odebrano nam możliwość bezpośrednich występów w Lidze Mistrzów, na co w pełni zasłużyliśmy sobie występami w zeszłym sezonie. To ważne, że udało się nam przejść przez kwalifikacje, gdyż w ten sposób zespół podbudował się przed rozpoczęciem rozgrywek ligowych z karą punktową.

Osiem ujemnych punktów przełożyło się na sportową złość?
Powiedziałbym raczej, że zwiększyło naszą motywację. Zwiększyło to stojące przed nami wyzwanie, musimy dawać z siebie więcej.

Jak czujesz się widząc scudetto na koszulkach Interu?
Nijak. To żaden powód do dumy nosić na piersi scudetto, którego nie zdobyło się na boisku. Myślę, że oni sami to czują. Komuś jednak tytuł musiał zostać przyznany.

A jakie to uczucie nie widzieć Juventusu wśród zespołów grających w Serie A?
Szkoda mi, gdyż traci na tym włoska piłka. Sprawiedliwość wymagała jednak takiego, a nie innego rozwiązania.

Maldini określił komunikat UEFA po waszym dopuszczeniu do udziału w Lidze Mistrzów, jako nie na miejscu. Jakie jest twoje zdanie?
Uważam, że Paolo miał rację. Milan zawsze zachowywał się jak należy, tak w rozgrywkach krajowych, jak i międzynarodowych. Nie rozumiem dlaczego ktoś zgodził się zająć takie stanowisko.

To twój czwarty sezon w barwach Milanu. Co widzisz spoglądając za siebie?
Moje poprzednie trzy sezony były bardzo pozytywne. Milan do samego końca liczył się w najważniejszych rozgrywkach. Wygraliśmy scudetto, dwukrotnie zajmowaliśmy drugie miejsce, graliśmy w finale Ligi Mistrzów. Indywidualnie dojrzałem, zdobyłem doświadczenie. Szczególnie we włoskiej piłce, którą postrzegam za najtrudniejszą na świecie.

Trudniejszą nawet od hiszpańskiej?
O wiele bardziej. Nie mówię tak tylko ja. Ronaldo, z którym często rozmawiam, zawsze powtarza, że rozgrywki włoskie są dużo trudniejsze od hiszpańskich.

Tym samym zahaczyliśmy o ważny temat. Twoje rzekome przejście do Realu Madryt było wakacyjną telenowelą.
Powiem tylko, że przedłużyłem kontrakt z Milanem do 2011 roku i cieszę się z możliwości pozostania w zespole, w którym tak bardzo się rozwinąłem. Mam nadzieję, iż pewnego dnia dane mi będzie w Milanie założyć kapitańską oznakę, a także tworzyć nową historię klubu.

Spoczywa na tobie coraz większa presja.
To naturalne. Moja odpowiedzialność wzrosła i nadal będzie się zwiększać. Dobrze, że się tak dzieje, świadczy to o tym, że wykonuję kawał dobrej roboty.

Ancelotti mówił o znaczeniu zespołu oraz jego najbardziej doświadczonych piłkarzy. Wspomniał o Maldinim, Costacurcie, Gattuso i Seedorfie, których zadaniem jest wprowadzanie do zespołu nowych zawodników. W tym roku w kadrze pojawił się piłkarz bardzo ciebie przypominający, Yoann Gourcuff. Czy taki obowiązek został już powierzony także i tobie?
Często z nim rozmawiam, myślę, że to ważne. To naturalne, że gdy człowiek trafia do nowego środowiska czuje się nieco osamotniony. Mogę dać Yoannowi kilka rad, ale na pewno nie aż tyle, jak bardziej doświadczeni koledzy. Wciąż jestem bardziej na etapie uczenia się, niż nauczania. W związku z tym często zwracam się po rady do Clarence'a, Paolo i Billy'ego. Zresztą mówi się, że człowiek nigdy nie przestaje się uczyć.

Wracając do Ligi Mistrzów, kto jest twoim zdaniem faworytem?
Barcelona. Już wcześniej była silna, teraz dodatkowo wzmocniła defensywę Thuramem i Zambrottą. Nie można również zapomnieć o Chelsea, gdzie na ławce rezerwowych zasiadają piłkarze, którzy w każdym innym klubie wybiegaliby w pierwszej jedenastce.

Co sądzisz o finale mistrzostw świata?
Cieszę się ze zwycięstwa Italii. Jeśli chodzi o Brazylię, mundial w Niemczech nauczył mnie, że nie da się osiągnąć sukcesu samymi indywidualnościami. Talent to nie wszystko, potrzebna jest jeszcze motywacja.

Może waszym problemem były prognozy: uczyniono was mistrzami świata jeszcze przed rozpoczęciem turnieju.
Być może miało to też wpływ. Mamy w zespole wielu młodych piłkarzy. Być może część z nich zgubił brak doświadczenia.

Masz teraz nowe zadania jako ambasador Olimpiad Specjalnych. Co ci to daje?
To bardzo piękna inicjatywa, włączyłem się do niej poprzez Adidasa. Od samego początku przypadła mi do gustu, wiem, że będę się mógł na tym polu wiele nauczyć. Te dzieciaki są naprawdę wspaniałe. Szczególnie w pamięci zapadło mi kręcenie reklamy z chłopcem o imieniu Matteo. To był niezapomniany dzień.

Wiara odegrała ważną rolę w twoim rozwoju. Co powiesz o tych wszystkich wojnach wszczynanych w imię Boga?
Nie mam dla nich wytłumaczenia. Fanatycy mają inne spojrzenie na świat, niż moje. Jestem ewangelikiem, a to religia uznawana za tolerancyjną.

W bardzo młodym wieku ożeniłeś się. Postąpiłeś na przekór panującej obecnie tendencji.
To prawda. Miałem 23 lata, a moja partnerka 18. Jesteśmy razem bardzo szczęśliwi. To wspaniałe móc rozwijać się u boku osoby, którą się kocha.

Macie w planach potomka?
Tak, być może za jakiś rok. Na razie cieszymy się naszą młodością. Mam przez to na myśli wspólne podróże, wakacje, kiedy tylko czas nam na to pozwala.

Twoje idealne wakacje?
Spędziłem je na Bora Bora. Cudowne miejsce, wokół morze, idealny ekosystem. Nurkowałem z rekinami, schodziłem do wody bez najmniejszego strachu. Jest tam mnóstwo ryb... Egzotyczne miejsca to jedno, ale też zawsze z przyjemnością powracam do Brazylii.

Cały czas tęsknisz?
Staję się już światowcem, jakim jest Leonardo. Podobają mi się Włochy, w Mediolanie czuję się bardzo dobrze, miasto oferuje dużo możliwości. W Brazylii mieszkają moi dziadkowie i wujkowie. To normalne, że trochę mi ich brakuje, ale zawsze mogę ich odwiedzić.

Niepokoi cię malejąca frekwencja na stadionach?
Myślę, że to było nieuniknione po tym wszystkim, co miało miejsce. Proces, opóźnienie startu rozgrywek, a następnie kara punktowa. Będziemy jednak mieli czas, by ją odrobić. Jestem przekonany, że stadiony szybko na powrót się wypełnią.



tłumaczenie: dezali
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone