Kaká dla ‘Forza Milan!’


Ricardo – jak nazywa go wielu partnerów z zespołu. Momentalnie wdarł się do serc kibiców i partnerów z zespołu dzięki swojej klasie. Dodając do tego fakt, iż od jego przybycia do Milanu minęły zaledwie trzy miesiące i ma zaledwie 21 lat na karku, czyni to jeszcze większym entuzjazm i przywiązanie kibiców i kolegów. Kierownictwo i partnerzy starają się go chronić. Zbyt wielka presja, otaczający go entuzjazm mogą mu zaszkodzić. Pozostaje spokojny, wreszcie znalazł dom w pobliżu San Siro, w dzielnicy, którą niektórzy nazywają ‘Małą Brazylią’, gdyż w pobliżu mieszkają jego rodacy. Gdy wybraliśmy się razem na miasto, by zrobić zdjęcia do tego artykułu wiele osób podchodziło do niego prosząc o autograf, bądź chciało uścisnąć mu dłoń i pogratulować. Wielu kibiców, nie tylko Milanu. Wystarczy powiedzieć, że taksówkarz, na co dzień utalentowany lalkarz w teatrze, towarzyszył nam do samego domu. Jak tylko rozpoznał Kakę poprosił go o autograf w notesie, w którym zazdrośnie przetrzymywał podpisy Vieriego i Ronaldo, ale dla Kaki zrobił wyjątek: ”Bo to naprawdę wielki piłkarz i Milan, jasna cholera, znów zrobił dobry interes.”

W rekordowym czasie zaaklimatyzowałeś się w zespole. Rozegrałeś już kilka ważnych spotkań, kibice uwielbiają cię, na boisku wszystko układa się po twojej myśli. Zaskoczony?
Z kilku względów tak. Nie spodziewałem się tak gorącego przyjęcia ze strony kibiców i miasta. Pod względem fizycznym byłem dobrze przygotowany, gdyż liga brazylijska już grała. Przybywając tutaj moim największym zmartwieniem było otrzymanie szansy do zaprezentowania swoich umiejętności. Chciałbym wszystkim podziękować: począwszy od trenera Ancelottiego i całego sztabu szkoleniowego, kończąc na kolegach z zespołu i wszystkich osobach pracujących w klubie. Wszyscy od razu obdarzyli mnie wielkim zaufaniem i bardzo mi pomogli.

Jakie różnice zauważyłeś pomiędzy piłką brazylijską a włoską?
Z pewnością dyscyplina taktyczna. Zadania na boisku są bardziej jasno określone, podczas gry korzysta się z wielu rozwiązań taktycznych. W Brazylii bardziej polega się na indywidualnych umiejętnościach piłkarzy. Jeśli chodzi o krycie, byłem już przyzwyczajony do ciągłej obecności rywala na moich plecach.

Jak przebiega nauka włoskiego?
Bardzo dobrze. Myślę, że to łatwy do nauczenia język. Już stosunkowo dobrze go rozumiem i nie mam problemów w załatwiania spraw powszednich. Mam prywatnego nauczyciela, z którym spotykam się dwa razy w tygodniu.

Tak więc żadnych problemów z aklimatyzacją mimo iż życie we Włoszech jest stosunkowo odmienne od tego prowadzonego w Brazylii.
Miałem szczęście, bo San Paolo jest bardzo podobne do Mediolanu. To gęsto zaludnione miasta, chaotyczne, o szaleńczym rytmie życia.

W jaki sposób relaksujesz się przed spotkaniem i spędzasz wolny czas.
Uwielbiam się modlić, dziękując Bogu za to co otrzymuję każdego dnia. W ten sposób potrafię zrelaksować się, znaleźć siłę i koncentrację, pozbyć się wszelkiego napięcia.

Jakiej muzyki słuchasz?
Podoba mi się każdy rodzaj muzyki, w naszym kraju wszyscy rodzą się poczuciem rytmu. Jeśli miałbym wybrać jeden gatunek, postawiłbym na hip-hop.

Czytasz?
Zdarza się, ale także w tej dziedzinie nie mam określonych preferencji.

Jakie inne zajęcia wykonujesz gdy masz wolny czas?
Lubię chodzić do kina, także tutaj oglądam w zasadzie wszystko. Wybierając film zawierzam swojemu instynktowi.

Uprawiasz jakieś inne sporty? W jakim stopniu zajmuje cię piłka?
W Brazylii zacząłem grać w golfa. Muszę przyznać, że bardzo mi się spodobał. Jeśli tylko mam nieco wolnego czasu staram się pograć. Wiem, że wielu moich kolegów też to robi. Kiedy pozwala na to czas lubię również zagrać partyjkę w tenisa.

W telewizji oglądasz tylko piłkę?
Absolutnie nie. Lubię oglądać każdy rodzaj sportu.

Już w pierwszych wypowiedziach podkreślałeś, że gra w Europie była twoim marzeniem, a w szczególności w Milanie. Teraz, kiedy już je zrealizowałeś jakie masz kolejne?
Jestem osobą, która żyje marzeniami. Jestem naprawdę szczęśliwym człowiekiem, gdyż do tej pory udało mi się zrealizować wszystkie marzenia z dzieciństwa: grać w piłkę, ubierać koszulkę San Paolo i reprezentacji Brazylii, zdobyć mistrzostwo świata.

A kolejne?
Zapisać ważne karty w historii Milanu. Milan i Mediolan są dla mnie wielkim życiowym, a także zawodowym doświadczeniem.

Miałeś piłkarskich idoli, gdy byłeś młodszy?
Jednego w szczególności. Raia. On był gwiazdą San Paolo, gdy ja dorastałem w młodzieżowych zespołach tego klubu. Był przykładem do naśladowania tak na boisku, jak i poza nim. Tak jest do tej pory.

Gol zdobyty w derbach definitywnie scedował twoją więź z kibicami.
Jak już wcześniej mówiłem kibice Milanu od razu obdarzyli mnie sympatią. Narodziła się błyskawicznie i spontanicznie. Nigdy nie spodziewałem się tak miłego powitania i przywiązania ze strony kibiców. Podoba mi się pieśń, jaką mi poświęcili. Nie mogę obiecać, że zawsze trafię do siatki, ale zawsze dam z siebie wszystko.

Powiedziałeś, że podoba ci się Mediolan. Co udało ci się do tej pory zobaczyć?
Trochę pokręciłem się po mieście. Piazza del Duomo naprawdę mnie urzekł. Ma szczególny urok. Mam nadzieję, że wkrótce będę mógł zwiedzić go także wewnątrz. Wiem, że Mediolan ma wiele do zaoferowania miłośnikom kultury. Obiecałem sobie, że w najbliższych tygodniach lepiej poznam miasto.

Już wkrótce wreszcie przeprowadzisz się do swojego domu.
Najwyższy czas. Życie w hotelu ma swoje zalety, ale własny dom to zupełnie inna sprawa.

Którzy koledzy pomogli ci w aklimatyzacji?
Wszyscy służyli radą i bardzo pomogli od samego początku. Rodacy pomogli mi zrozumieć pewne mechanizmy pracy w klubie, a także codziennego życia. Costacurta już od pierwszych dni wyjaśnił mi wiele spraw związanych z włoską piłką, podobnie Sheva. Ale wszyscy potrafili przekazać mi pewne wskazówki, które pomogły w dostosowaniu się do tutejszych realiów.

Twoja rodzina jest wciąż daleko, ale nie wydaje się, byś cierpiał na typowy dla Brazylijczyków syndrom ‘saudade’ (tak po portugalsku określa się smutek – przyp. dez).
Każdy przenosząc się kilka tysięcy kilometrów od domu odczuwa pewną nostalgię. Skłamałbym mówiąc, że nie tęsknię za moją rodziną. Na szczęście często ze sobą rozmawiamy.

Co im powiedziałeś o tym pierwszym okresie pobytu?
Powiedziałem, że przeżywam piękny sen i nie chcę się obudzić. Są szczęśliwi i dumni z tego jak sobie do tej pory radzę. Oparcie i rady jakimi mi służyli były zbawienne. Podążam naprzód z myślą o nich i o radości jaką mogę im podarować swoimi sukcesami.

Nie minęło jeszcze zbyt wiele czasu, ale jakie masz wspomnienia z dzieciństwa?
Same dobre. Zawsze dziękuję Bogu za to co mi podarował, gdyż miałem rodzinę, która obdarzała mnie uczuciem i pomocną dłonią w każdej chwili. Zrealizowałem wszystkie marzenia z dzieciństwa.

Jeśli nie zostałbyś piłkarzem, jaką drogę byś obrał?
Z pewnością kontynuowałbym naukę, wybrał się na studia. Zapewne poszedłbym w ślady mojego ojca, który jest inżynierem.

Nie myślisz o powrocie do nauki?
Studia wymagają poświęcenia im czasu, którym teraz nie dysponuję.

Za niecały miesiąc czeka nas mecz o Puchar Interkontynentalny.
To cudowne spotkanie. Byłem mały, gdy San Paolo grał o to trofeum i wygrało. Wówczas mecz był rozgrywany, gdy w Brazylii był środek nocy. Pamiętam tylko, że o świcie na ulicach miasta zapanowała wielka fiesta. Będzie ciężko, gdyż Boca to jeden z najlepszych południowoamerykańskich klubów, ale chcę zawieźć do domu także to trofeum.

Milan i brazylijska federacja piłkarska dyskutują nad problemem wokół twoich powołań. Może cię zabraknąć przez cały styczeń z powodu olimpijskich kwalifikacji. Co o tym sądzisz?
Milan to moje tu i teraz, realizacja wielkiego marzenia, ale jestem również zaszczycony z możliwości ubierania reprezentacyjnej koszulki. Grałem już w reprezentacji seniorskiej, ale udział w igrzyskach olimpijskich jest ważnym celem dla każdego sportowca.

Jak myślisz co się wydarzy?
Poczekajmy do grudnia. Jestem przekonany, że federacja i Milan znajdą najlepsze rozwiązanie. Ja muszę skoncentrować się jedynie na grze.

Jaki jest sekret tego wspaniałego początku sezonu?
Są trzy fundamentalne cechy tego zespołu: siła, grupa, jakość. Posiadamy wielkie możliwości fizyczne, tworzymy grupę wewnątrz której nie ma napięć, a przede wszystkim mamy znakomitych pod względem umiejętności piłkarskich graczy.

Co wybrałbyś Ligę Mistrzów, czy scudetto?
Jeśli będziemy potrafili realizować nasze cele nie dając się wyprowadzić z obranej drogi przez jakąś porażkę, czy nieszczęśliwe wydarzenie, być może nie będziemy musieli wybierać pomiędzy oboma trofeami.




tłumaczenie: dezali



© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone