Marek Jankulovski dla ‘Forza Milan!’

Pojawiłeś się w Milanello kilka dni przed resztą zespołu, przed rozpoczęciem przygotowań do sezonu. Jakie są pierwsze wrażenia?
Milanello to wspaniały ośrodek. Pierwsze określenie, jakie przyszło mi na myśl to profesjonalizm. Natychmiast odniosłem wrażenie, że na miejscu jest wszystko, czego potrzebuje piłkarz, by zaspokoić jego potrzeby. Zrozumiałem, że można tu w spokoju pracować i w ten sposób, dzień po dniu, stać się piłkarzem Milanu. Podsumowując pierwsze dni były niczym marzenie. Naprawdę nie spodziewałem się tak wiele.

Czy po kilku dniach zmieniłeś swoje zdanie? Czy są jakieś rzeczy, które postrzegasz w innym świetle?
Nie, moje zdanie zmieniło się w niewielkim stopniu, także dlatego, iż wciąż jestem tu krótko. Nic nie zmieniło pozytywnego obrazu pierwszych dni. Fakt, że na miejscu masz do dyspozycji naprawdę wszystko pozwala ci zachować spokój, myśleć jedynie o treningu, dać z siebie wszystko. Do tego jest tu tak wiele rzeczy, że każdego dnia dokonywam kolejnych odkryć!

Co najbardziej cię uderzyło?
Organizacja. Wielu o tym mówi, jednak trzeba naprawdę przybyć do Milanu, by dogłębnie zrozumieć znaczenie tego słowa. Nie można przy tym mówić o pełnym ideale, gdyż moim zdaniem rzeczywistość jest jeszcze lepsza. Wszystko funkcjonuje perfekcyjnie.

Masz za sobą trzy lata spędzone w Udinese, w którym wypłynąłeś na głębsze wody. W jak dużym stopniu ten okres kariery pozwolił ci poznać włoskie calcio, rozwinąć się piłkarsko, dojrzeć i wreszcie przejść do wielkiego zespołu, jakim jest Milan?
Bez wątpienia w dużym stopniu. To były trzy piękne lata, podczas których ciężko pracowałem i rozwinąłem się pod każdym względem. Każdy trening służył mojemu dalszemu rozwojowi, dlatego też chciałbym podziękować wszystkim ludziom, którzy towarzyszyli mi w tym okresie. Koledzy z zespołu i sztab szkoleniowy byli wspaniali. To, że przybyłem do Milanu, zawdzięczam także im, gdyż do niczego nie dochodzi się w pojedynkę. Wspaniałe doświadczenie.

Wiele klubów zabiegało o ciebie w ostatnich latach. Czy była taka chwila, gdy twoje przybycie do Milanu było zagrożone?
Myślę, że nie. To prawda, że wiele klubów było mną zainteresowanych, jednak szczerze mówiąc poważnych i konkretnych ofert nie było zbyt wiele. Pojawiały się głosy mówiące, iż dołączę do Interu, czy Juventusu, jednak były to tylko spekulacje. Do tego kierunek, który chciałem obrać, był właśnie ten prowadzący z Udine do Milanello.

Jak przebiegł transfer i w którym momencie zrozumiałeś, że twoje marzenie się ziści?
Już w chwili, kiedy działacze Milanu nawiązali ze mną kontakt. Od razu to zrozumiałem, gdy usłyszałem, że pozyskanie mojej osoby byłoby dla klubu wielką przyjemnością. Miałem poczucie, że to ważny krok w mojej karierze. Słowa wypowiedziane przez działaczy Milanu nie pozostawiły wątpliwości jak ważne jest pierwsze wrażenie. Później miały miejsce kolejne spotkania, jednak od tego pierwszego myślałem tylko o tym, by jak najlepiej grać w Udinese, by następnie przejść do Milanu. Negocjacje przebiegały bezproblemowo, choć gdy odniosłem kontuzję obawiałem się najgorszego. Także w tym przypadku klub zachował się z klasą. Pomimo, iż nie podpisałem jeszcze kontraktu, Milan pokrył koszty mojej operacji w Varese. To był kolejny ważny dla mnie sygnał, gdyż poza zaufaniem działacze przekazali mi także sygnał jak bardzo we mnie wierzą.

Czy miałeś obawy, że nie dojdzie do transferu?
Szczerze mówiąc tak. W piłce nigdy nie można być czegokolwiek pewnym do samego końca. Lekarze mówili, że będę musiał pauzować przez dwa, trzy, cztery miesiące i to wzbudzało we mnie niepokój. Na szczęście wszystko potoczyło się po mojej myśli.

Dom znalazłeś w kilka dni, jeszcze przed sezonem udało ci się rozwiązać wszystkie problemy natury osobistej. Można więc powiedzieć, że już teraz na dobre się zaaklimatyzowałeś.
Myślę, że tak. Pierwsze kroki nie były trudne właśnie dzięki klubowi. Jestem tu jeszcze krótko, jednak każdego dnia robię wszystko, by jak najlepiej przystosować się do stylu życia, który będzie mi towarzyszył przez następne lata. Jak już powiedziałem bardzo pomaga organizacja klubu i sam zespół, który tworzą wspaniali ludzie. To oczywiste, że wszystko jest dzięki temu łatwiejsze.

Świetnie i błyskawicznie przyjąłeś się także do zespołu.
Jasne, teraz jestem już jednym z nich. To prawda, że zawsze potrzeba czasu, by poznać nowych kolegów z zespołu, jednak już pierwszego dnia zrozumiałem, że nawiązanie dobrych kontaktów nie będzie większym problemem. Wszyscy są mili i serdeczni, sprawiają, że czujesz się lepiej, pomagają ci. Mogę im tylko podziękować.

Jaki jesteś na co dzień?
Jeśliby zapomnieć o piłce, jest typem domownika. Mam już niemałe dziecko, spodziewamy się z żoną kolejnego potomka. Uważam się za spokojnego człowieka, który jak tylko przebywam poza światem piłki, myśli tylko i wyłącznie o swoich najbliższych. Uwielbiam spędzać czas w ich towarzystwie.

Czy masz jakiś określony cel na ten sezon?
Podstawowy to być zdrowym. Kiedy jesteś kontuzjowany musisz pracować indywidualnie, widzisz innych grających w piłkę, a sam ciężko pracujesz, by powrócić do pełni sprawności. Niemożność trenowania razem z zespołem jest naprawdę trudna do zaakceptowania, tak więc moim podstawowym celem jest ciągłe przebywanie z resztą zespołu, osiągnięcie dobrej formy i udane przyjęcie się do zespołu.

W Udine zawsze radziłeś sobie dobrze, to samo można powiedzieć o całym zespole. Osiągaliście cele, które przed rozpoczęciem sezonu wydawały się niemożliwe. Po przejściu do Milanu cele się zmieniają. Musząc wybrać, postawiłbyś bardziej na scudetto, czy Ligę Mistrzów?
Chciałbym móc powalczyć o oba trofea. Nie wiem, który z sukcesów smakowałby lepiej, gdyż nie miałem dotąd szczęścia wygrania żadnej z wymienionych konkurencji. Myślę, że tym bardziej będę chciał dać z siebie jak najwięcej, by móc przeżyć to, o czym do tej pory mogłem jedynie słuchać. W Lidze Mistrzów nawet nie było mi jeszcze dane zagrać. Mam nadzieję, że będziemy się liczyć w walce na wszystkich frontach.

Przesłanie do wszystkich nowych kibiców...
Niech będą ufni, gdyż jestem przekonany, że zespół spisze się na miarę oczekiwań. Osobiście mam nadzieję mieć ważny wkład w grę zespołu, gdyż zarówno klub, jak i kibice na to zasługują. Zostałem obdarzony dużym zaufaniem w trakcie i po mojej kontuzji, nie myślę o niczym innym, jak o spłacie zaciągniętego długu. Dodatkowym bodźcem jest fakt, że będę grał w jednym z najważniejszych klubów świata. Dzięki temu zawsze będę dawał z siebie wszystko, grał najlepiej, jak to tylko możliwe. Tak też będzie.



tłumaczenie: dezali



© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone