FILIPPO INZAGHI DLA LA GAZZETTA DELLO SPORT


Japończyk, który podąża za nim od zawsze, stoi za linią boczną z aparatem fotograficznym w ręce. Filippo Inzaghi kuca nad piłą i trwa w bezruchu przez kilka minut pochłonięty swoimi myślami. Trening Allievi właśnie się zakończył, a dwaj chłopcy pytają go, czy mogą zostać i pokopać. Pippo patrzy na nich i uśmiecha się: "Gdyby mogli, nigdy by nie przestawali. Przypominają mi mnie w ich wieku. Wygląda na to, że zdołałem przekazać im swoją pasję". Minęło niewiele ponad sześć lat od magicznej noty w Atenach, kiedy Inzaghi strzelił dwa gole w finale i podarował Milanowi Ligę Mistrzów. "Nie przypuszczałem, że trenowanie może dać mi takie same emocje, a tymczasem po wygranej w turnieju w Rieti cieszyłem się jak po golu w Champions League". Inzaghi wyjechał wczoraj do Chianciano, gdzie jutro zagra pierwszy mecz Final Eight. Milan jest w grupie śmierci z Juve (pierwszy rywal), Interem i Genoą. "Nie jesteśmy faworytami. Inter, Parma i Lazio są moim zdaniem o jeden stopień wyżej, jednak mój zespół ma wielki charakter".

Czy na początku sezonu spodziewał się pan dojścia aż tutaj?
"Kiedy prowadzisz Milan, awans do finałów jest celem minimum. Na papierze był to trudny rok. To było jak zakład: dzięki pracy i pasji wykonaliśmy skok jakościowy. W rundzie rewanżowej bardzo się rozwinęliśmy: 17 wygranych i 4 remisy. Podoba mi się zapał, jaki chłopcy pokazują na boisku. Punktem zwrotnym był turniej w Rieti: daliśmy z siebie wszystko i pomyślałem wtedy: 'Być może przejęli coś ode mnie'".

W Chianciano spotka pan wielu przyjaciół na ławce: Liveraniego w Genoi, Lucarellego w Parmie, Della Morte w Juve i brata Simone w Lazio. Jakie to robi wrażenie?
"To piękne, że byli gracze mogą pracować w sektorze młodzieżowym. Bawimy się z młodzieżą".

Co jest najtrudniejsze w byciu trenerem?
"Musiałem rozpocząć od zera, ale nauczyłem się samokrytyki i przyjmowania pomocy od współpracowników. Moim pierwszym celem jest to, aby być wiarygodnym w oczach chłopców".

Pana były kolega z zespołu, Gattuso, zadebiutuje w przyszłym sezonie w Serie B na ławce Palermo. Czy to nie ryzyko zaczynać u Zampariniego?
"Rino dokonał świetnego wyboru, ma wszystko, aby być świetnym trenerem. Palermo to przepiękne miejsce. Ja nie dopuszczałem do siebie myśli o zakończeniu kariery, jednak przekonały mnie rady Gallianiego, mojej rodziny i mojego brata, który już wówczas wykonał ten krok. A teraz jestem bardzo szczęśliwy".

Po roku Milan awansował pana do Primavery i przedłużył pański kontrakt do 2016. Spodziewał się pan tego?
"To kolejny gest zaufania i estymy. Kontrakt mi pochlebia, ale ja żyję z dnia na dzień. Chcę robić wszystko jak najlepiej, tak samo jak wtedy, kiedy sam byłem piłkarzem. Ale to logiczne, że chciałbym tu zostać na zawsze. Chłopcom wyjaśniłem, że zakończyłem karierę, aby pozostać w Milanie. Dla mnie czerwono-czarna koszulka jest taka sama jak ta All Blacks. Kiedy ją zakładam, drżę. Mam nadzieję, że przekazałem im tę koncepcję".

Jaką radę dałby pan El Shaarawy'emu, który może odejść do City?
"Radziłbym mu pozostać w Milanie, gdzie może się rozwijać. Zagraniczne doświadczenie może być znaczące, ale ja zawsze wolałem pozostać blisko domu, bo w trudnych momentach pomagają ci przyjaciele i rodzina".

W przyszłym sezonie będzie pan pracował w ścisłym kontakcie z Allegrim i pierwszą drużyną.
"Będzie pięknie pracować w Milanello, dla mnie to wyjątkowe miejsce. Wróciłem kilka dni temu po roku przerwy i trzęsły mi się nogi. Celem klubu jest sprawienie, by chłopcy się rozwijali, więc będziemy chcieli mieć dwa dni z podwójnymi treningami: wtorek i czwartek. Z Allegrim już rozmawiałem i będzie maksymalna współpraca. Galliani zadzwonił do mnie natychmiast po kolacji w Arcore, aby obwieścić mi potwierdzenie Maxa i przekazał mu słuchawkę".

Czy Primavera również będzie grała 4-3-1-2?
"Chłopcy z sektora młodzieżowego powinni się przyzwyczajać do systemu stosowanego przez pierwszą drużynę. Ja 4-3-1-2 stosowałem już na początku sezonu. Zresztą prezydent zarządził grę czterema obrońcami, trzema pomocnikami i trzema w ataku. Trequartista czy tercet - różnica jest niewielka. Wszystko zależy od tego, jakich graczy masz do dyspozycji".


tłumaczenie: TomekW

 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone