ZLATAN IBRAHIMOVIĆ DLA GOAL.COM



Co skłoniło Cię do napisania autobiografii?
"Chciałem dać odpowiedzi wszystkim ludziom, którzy zadawali pytania na mój temat, a zwłaszcza w Szwecji, gdzie dorastałem i gdzie dobrze mnie znają. Chciałem opowiedzieć moją historię, co się wydarzyło i jak się wybiłem. To było dla mnie ważne, ponieważ jeśli powiedziałem coś raz, nie będę musiał tego powtarzać. Wszystko to, co jest tam napisane, pochodzi bezpośrednio ode mnie i można wydać opinię nie tylko na temat piłkarza, ale również o człowieku".

Elektroniczna wersja książki wiele miejsca poświęca temu, kim jesteś i skąd pochodzisz, a w szczególności twojemu miastu, którym jest Rosengard. Sprawia ci to szczególną przyjemność?
"To piękne, ponieważ czytać o tym to jedno, a co innego widzieć to. Książka w wersji elektronicznej łączy obydwie te rzeczy. Ludzie często czytają, ale tak naprawdę nie wczuwają się. Tutaj znajdujesz się w centrum wydarzeń, o których czytasz. Chciałbym móc czytać o innych ludziach w ten sposób. Przykładowo ja jestem wielkim fanem Muhammada Alego: nigdy nie czytałem jego książki, ale śledziłem wydarzenia, a to zupełnie coś innego, ponieważ czujesz się w większym stopniu częścią danej osoby".

Jesteś dumny z bycia Szwedem i rosengardczykiem. Czujesz się ambasadorem swojego kraju, gdy grasz w lidze lub Lidze Mistrzów?
"Czuję się odpowiedzialny ze względu na moje korzenie i reprezentuje Szwecję z wielką dumą. Chciałbym nadal tak kontynuować i wykonywać świetną pracę również dla dziewięciu milionów Szwedów. Gdy ludzie pytają mnie skąd jestem, odpowiadam, że ze Szwecji, nawet jeśli pochodzę z dość szczególnego środowiska. Staram się zawsze dawać z siebie wszystko i mam nadzieję, że zostanę za to zapamiętany w Szwecji".

Wróćmy do środowego wieczoru: Novak Djokovic postawił ci kolację?
"Nie, zdecydowaliśmy się na opcję darmowej kolacji. Ja powiedziałem, że to on powinien postawić, a on, że ja. Wtedy powiedziałem: dlaczego nie za darmo?".

Według ciebie to on powinien postawić, ponieważ wygrał więcej. Być może gdyby Milan wygrał Ligę Mistrzów, wtedy ty mógłbyś mu postawić...
"Tak, w takim przypadku zaprosiłbym go na wielką kolację. Obiecuję!".

Jaki nastrój panował w ostatnich dniach w Milanello?
"Oczywiście wszyscy byliśmy bardzo zadowoleni. Męczyliśmy się trochę przed meczem z Arsenalem, przegraliśmy z Juve i Lazio, a nie jest to maksimum, gdy jesteś w topowym zespole. Ale duch pozostawał zawsze bardzo pozytywny, ponieważ jeden mecz może zmienić wszystko w ciągu kilku godzin. Teraz jednak wszystko jest pod kontrolą, jesteśmy w klubie, który wygrał wiele i jest przyzwyczajony do wygrywania, dlatego są to znane sytuacje. To prawda, że jest tu wielu młodych zawodników, którzy mogą przeżywać pewne zwycięstwa jak dotarcie do mety, ale to w gestii tych bardziej doświadczonych leży studzenie entuzjazmu, by osiągać inne sukcesy".

Arsenal wyglądał na klub, który nie jest przygotowany na to, by zatrzymać ciebie, Robinho i Boatenga. Byłeś zaskoczony łatwością, z jaką strzeliliście Kanonierom cztery gole?
"Wszyscy mówili, że to było łatwe, ponieważ wygraliśmy 4:0. Słyszałem ludzi, którzy nie spodziewali się, że to będzie takie proste, ale jeśli jeszcze raz obejrzysz mecz, to zobaczysz, że wcale takie nie było, pomimo wyniku 4:0. Pewnie, to był niespodziewany wynik, ale wyszliśmy na boisko dobrze przygotowani pod kątem mentalnym. Normalnie zdarza się, że przy wyniku 1:0 czy 2:0 rozluźniasz, ale my nadal naciskaliśmy. Graliśmy na pełnych obrotach przez pełne 90 minut. Jestem już w Milanie od półtora roku i to był najprawdopodobniej najlepszy pokaz zespołu jako kolektywu. To są te dni, w których wszystko przebiega perfekcyjnie, ale łatwo jest o tym mówić w takich okolicznościach. I dlatego nie wypowiadałem się po meczu. Wolę mówić, kiedy rzeczy mają się źle, ponieważ w takich sytuacjach widzisz,, jak silny mentalnie jesteś. Wszyscy potrafią tańczyć gdy wygrywają, ale powinni to robić również po porażce".

Wenger próbował cię ściągnąć w 2000 roku, kiedy grałeś w Malmo. Jak to było? Dlaczego w końcu nie odszedłeś do Arsenalu?
"Istnieją dwie różne wersje. Gdy byłem w Malmo wiele klubów było zainteresowanych, ale nie wiedziałeś, jak bardzo ktoś był naprawdę zainteresowany, dopóki się nie pokazał. Pojawił się Arsenal, powiedziano mi, że byli zainteresowani, więc pojechałem do Londynu. Ale kiedy przybyłem, odniosłem wrażenie, że dla Wengera to były testy, a ja nie pojawiłbym się nigdy na testach. Myślałem, że chcieli namówił mnie do transferu, byłem o tym przekonany. Dla mnie, albo chcesz piłkarza, albo nie chcesz".

Według ciebie Wenger nie był pewny tego, czy cię chce?
"Nie wiem, ale zachowywał się tak, jakby nawet mnie nie znał. Gdy jesteś zawodnikiem i idziesz na testy, tracisz całą przewagę. Przewagę, którą masz gdy klub cię bardzo chce, ale gdy poddajesz się testom, oznacza to, że masz tylko dwa lub trzy dni. W tego typu negocjacjach nie jesteś mocną stroną. Musisz być zadowolony z transferu, ale ten, kto cię sprowadza, musi być zadowolony jeszcze bardziej. Potem słyszałem - nie wiem, czy to prawda, czy nie - że Wenger mówił o możliwości przyjechania i zobaczenia, czy spodobałoby mi się tam, czy nie. Ale dla moich uszu to wszystko brzmiało jak test. W każdym razie dokonałem wtedy właściwego wyboru i jestem szczęśliwy, ponieważ również dzisiaj jest to dobry wybór".

W środę grałeś przeciwko Van Persiemu. Oczekiwania były wielkie, ale obrona Milanu była perfekcyjna...
"Wykonali świetną robotę, ale pamiętajcie, że w mojej obronie gra najlepszy obrońca na świecie. Nazywa się Thiago Silva. Wierzcie mi, grałem z wieloma obrońcami, takimi jak Thuram, Cannavaro, Pique, Puyol. Byli fantastyczni, ale Thiago Silva jest jak wszyscy oni razem wzięci. Ma wszystko, co powinien mieć obrońca, by stać się liderem zespołu. Bierze na siebie dużą odpowiedzialność i staje się ciągle coraz lepszy. A jednak nie słyszy się, by dużo nim mówiono i nie rozumiem dlaczego. Nie wiem, może dlatego, że jest Brazylijczykiem, a oni nie mają wielkiej reputacji, jeśli chodzi o obronę. Jednak on jest najlepszy na świecie. To nie oznacza, że Van Persie nie jest wielkim piłkarzem, ponieważ on udowadnia to od dawna w Anglii. Ale to był jeden z tych dni, w którym jeden zespół robi wszystko dobrze, a inny wszystko źle".

Krążą plotki, że Van Persie mógłby odejść z Arsenalu, by przenieść się właśnie do Włoch. Czy jest typem zawodnika, którego poleciłbyś Milanowi?
"Jestem zadowolony, że mogę grać z moimi obecnymi kolegami z zespołu i myślę, że mówię w imieniu całego Milanu. Tak jak w przypadku Teveza, nie jest naszym zawodnikiem i nie muszę mówić czy byłby pomocny, nawet jeśli na pewno dokonałby wielkich rzeczy. Z pewnością Van Persie spisze się dobrze gdziekolwiek pójdzie i będzie wielkim zawodnikiem w każdym zespole, do którego ostatecznie trafi, by grać. Nie znam go osobiście i nie wiem, czego chce, dlatego nie mogę wydawać opinii na jego temat. Naturalnie jeśli twój klub nie wygrywa niczego przez kilka lat, wtedy coś w tobie zaskakuje, odczuwasz wolę zwycięstwa. Nie chciałbym cię w mojej drużynie, jeśli nie jesteś w stanie poczuć tego instynktu".

O czym rozmawialiście z Henrym po meczu? Śmialiście się i żartowaliście przez chwilę...
"Jesteśmy wielkimi przyjaciółmi. Mieliśmy wspólny sezon w Barcelonie i był to wspaniały czas. Spędziliśmy razem mnóstwo czasu i miał okazję, by dobrze go poznać. Ludzie zawsze postrzegają cię jako piłkarza, nigdy jako człowieka, dlatego osądzają cię bez prawdziwej wiedzy na temat tego, kim jesteś. Poznałem Henry'ego i to, czego dokonał dla piłki, ale mogę powiedzieć, że jako człowiek jest jeszcze lepszy, ponieważ jest fantastyczną osobą o wielkim sercu. Rozmawialiśmy chwilę o minionych momentach w Barcelonie i z tego się śmialiśmy. Byłem zadowolony, ponieważ nie widziałem go przez długi czas, a on był zawsze blisko mnie w skomplikowanych momentach, przez które przechodziłem w Barcelonie. Wspaniale było go znów zobaczyć".

Henry obecnie gra w Major League Soccer. A co z twoją przyszłością? Może Anglia?
"W życiu często to, co powiesz dzisiaj, jest dementowane w ciągu paru lat. Weźcie przykład Henrika Larssona: pamiętam jak mówił, że nie chciałby nigdy zajmować się trenerką i oto jest w roli trenera. Nie wiem, co wydarzy się w przyszłości, dlatego normalnie nie mam planów długoterminowych. Podoba mi się życie dzień po dniu. Nie wiem nawet, czy będę żył za rok lub dwa - oby! Będzie, co ma być".

Do tej pory zdobyłeś osiem mistrzostw z rzędu. Jak to jest być zawsze kluczowym elementem zwycięskiego zespołu?
"To bodziec, który mnie uruchamia. Chce wygrywać każdego roku i celuję we wszystko, co można wygrać. Zawsze mówiłem, że nie wygrywa się dlatego, że jest się najlepszym zawodnikiem na świecie, ale dlatego, że grasz z wielkimi mistrzami. Bez nich nie wygrałbym niczego, ponieważ oni są tymi, którzy pomagają w wygrywaniu. Samemu nie można zrobić niczego. Miałem wielkie szczęście, że grałem z kolegami, którzy towarzyszyli w trakcie mojej kariery. Bez nich nie wygrałbym osiemnastu trofeów, które zdobyłem".

Powiedziałeś wcześniej, że nie był to łatwy miesiąc dla Milanu przy Juventusie, który bardzo dojrzał w porównaniu do zeszłego sezonu. Czym się różni obecny sezon od poprzedniego, kiedy to od Świąt Bożego Narodzenia znajdowaliście się na szczycie tabeli?
"W zeszłym sezonie, nawet jeśli graliśmy słabo, zdobywaliśmy punkty, których potrzebowaliśmy. Teraz z kolei, gdy graliśmy słabo, przegrywaliśmy. Wracać z czymś do domu, nawet jeśli nie gra się super, to ważna umiejętność, a w tym sezonie nie zawsze się to udawało. Poza tym mieliśmy dziwne kontuzje i jedynie przeciwko Arsenalowi odzyskaliśmy ważnych zawodników. To kombinacja przypadków i momentów. Ważne jest by utrzymywać wysoki poziom przez cały rok. To jest szczegół, który wyróżnia zwycięski zespół. Juventus spisuje się z pewnością bardzo dobrze, ale musimy pamiętać, że grają jeden mecz w tygodniu, podczas gdy my gramy trzy. To ogromna różnica".

Cassano i Gattuso doznali poważnych urazów, a mówimy o dwóch silnych osobowościach. Jak przeżywano ich problemy w Milanello?
"Myślę, że Cassano zmienił swój sposób myślenia po tym co się stało, ponieważ dopóki nie wydarzą się pewne rzeczy, nie zdajesz sobie sprawę z tego, jacy ludzie cię otaczają. Po tym, co się stało, zorientował się, że cały zespół go wspiera i być może nie spodziewał się tego. Zdał sobie sprawę, że wszyscy chcieliśmy, by był zdrowy i przede wszystkim, że doceniliśmy go jako osobę. Dlatego myślę, że zmienił swoje zachowanie w stosunku do zespołu i to podziałało również w drugą stronę. Jeśli chodzi o Gattuso, to jest to kapitan nawet bez opaski kapitańskiej. Przykro nam z powodu tego co go spotkało,. To naprawdę dziwny uraz. Teraz wygląda na to, że odnaleziono właściwy sposób leczenia, więc mamy nadzieję, że wróci tak szybko, jak to będzie możliwe. Obaj zawsze byli z nami. Przez jakiś czas nie mogliśmy widzieć się z Cassano, ponieważ on nie mógł się z nikim widywać, ale Gattuso był zawsze obecny i starał się przekazywać swoją energię w każdym momencie".

W pewnych momentach dyskutuje się również na temat Allegriego. Które miejsce byś mu przypisał na liście trenerów, z którymi pracowałeś?
"Jeśli mu się przyjrzymy, jest jak książka, która ma wciąż wiele stron do napisania. Wygrał ligę i superpuchar, ale w gruncie rzeczy jest to początek jego kariery na wysokim poziomie. W pewnym sensie nadal się uczy, dojrzewa, ale ja już uważam, że jest bardzo dobry, ponieważ musisz być świetnym trenerem, by wygrać mistrzostwo. Nie jest łatwo prowadzić topowy wielki klub, zwłaszcza we Włoszech. Słyszałem jak Mourinho mówił, że trenerowi o wiele łatwiej jest pracować w Anglii niż we Włoszech, ponieważ tam można trenować zespół przez dwadzieścia lat bez wygrywania niczego. We Włoszech wystarczyłyby ci trzy miesiące i byłbyś zwolniony. Wszystko zależy od wyników".

Przeszkadza ci krytyka, zwłaszcza ta kierowana bezpośrednio pod twoim adresem?
"To część gry. Ludzie wiele od ciebie wymagają: im więcej celów osiągasz, tym bardziej wygórowane będą mieli wymagania. Krytyka mnie stymuluje. Nie podniecam się, gdy czytam dobre rzeczy, bo to zbyt proste. A gdy czytasz krytykę pod twoim adresem, coś drażni twoją ambicję i masz chęć wyjść na boisko, by pokazać coś innego".

Rozdział Guardiola. Mieliście trudne relacje, ale gdyby dano ci okazję powrotu, by z nim pracować, to skorzystałbyś natychmiast z okazji, czy musiałbyś się nad tym zastanowić?
"Teraz odmówiłbym, ponieważ wciąż nie otrzymałem odpowiedzi, co się stało. Osobiście nie mam nic przeciwko niemu i nie chce twierdzić, że jest złym trenerem. Gdy poproszono mnie, bym zagłosował na najlepszego trenera na świecie, wskazałem na niego, ponieważ trener i człowiek to dwie różne rzeczy. Jako trener jest fantastyczny, w przeciwnym razie nie wygrałby w Barcelonie wszystkiego, co było możliwe. Problemy, które miałem dotyczyły człowieka, ale pytanie brzmi: czy on chciałby mnie znów trenować?".

W przeszłości stwierdziłeś, że nie chcesz by twoi dwa synowie Maxi i Vincent zostali piłkarzami, ponieważ chcesz jak najlepiej dla swojej rodziny. Widać już ich umiejętności? Zaczynasz się już martwić?
"Nie, jeszcze nie! Wczoraj Maxi chciał ze mną trenować, podawałem mu piłkę, ale nie chciałem tak naprawdę tego robić, ponieważ nie chce, by grał. Żarty na bok, mentalnie jetem bardzo otwarty. Mogą robić, co chcą. Mogę poprowadzić ich w różnych kierunkach, ale na końcu to oni będą decydowali, co robić. Dla mnie ważne jest, by uczyć ich dyscypliny i szacunku, przynajmniej do czasu, gdy skończą osiemnaście lat. Później to oni będą decydowali".

tłumaczenie: Camill
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone