GENNARO GATTUSO DLA FIFA.COM


Gennaro, czy Włochy to główny faworyt do wygrania EURO 2008?
Oczywiście! Przede wszystkim jesteśmy mistrzami świata i w świetnym stylu zakwalifikowaliśmy się na EURO, wyprzedzając Francję, Szkocję i Ukrainę. Jednak trafiliśmy do trudnej grupy z Francją, Holandią i Rumunią. Tak samo jak my, także Francuzi i Holendrzy mają aspiracje do wygrania tytułu, podobnie Niemcy, którzy rzadko przegrywają w wielkich meczach, Hiszpanie, Portugalczycy, a także, oczywiście, obrońcy tytułu Grecy.

Jak zmieniła się reprezentacja Włoch od czasu Mistrzostw Świata w Niemczech w 2006 roku?
Roberto Donadoni miał niewdzięczne zadanie przejmując stery do Marcelo Lippiego. Jednak zdołał poprawić naszą elastyczność taktyczną, a także wprowadził do zespołu takich świetnych zawodników jak Massimo Ambrosini, Alberto Aquilani i Antonio Di Natale. Donadoni urozmaicił naszą taktykę, co dodało nam nowego rozpędu. Jesteśmy tak głodni sukcesu, jak nigdy. Z naszymi umiejętnościami taktycznymi i doświadczeniem możemy zajść daleko na boiskach Austrii i Szwajcarii, jeśli przystąpimy do turnieju zrelaksowani i w dobrej formie. Jednak ten turniej jest o wiele bardziej wymagający niż Mistrzostwa Świata. Jeśli spojrzeć na poprzednie turnieje, to Włosi często zmagali się z trudnościami.

Dlaczego tak jest?
Cóż, na EURO nie ma łatwych przeciwników. Wszystkie zespoły grają na niesamowicie wysokim poziomie i każdy pojedynczy mecz jest jak finał. Drużyny znają się nawzajem i często grają w podobny sposób. Ponadto przerwy na regenerację sił pomiędzy kolejnymi meczami są krótsze. Sam turniej może nie jest tak długi, ale na pewno bardzo intensywny. Konieczne jest więc posiadanie szerokiego i wyrównanego składu złożonego z zawodników na najwyższym poziomie, potrafiących radzić sobie z psychologiczną presją w walce o tytuł, którego zdobycie wymaga sześciu wspaniałych występów w ciągu 23 dni. To walka o być albo nie być już od początku fazy grupowej, co pokazało EURO 2004 w Portugalii.

EURO 2004 było dla Włochów przykrym doświadczeniem...
Na pewno. Zostaliśmy wyeliminowali już w grupie mimo zwycięstwa i dwóch remisów. Tak jak Niemcy i Hiszpania nie zdołaliśmy awansować do ćwierćfinału. Zawodnicy z tych krajów byli wypaleni po długim sezonie obfitym w mecze krajowe i międzynarodowe. To dlatego tak wiele z 16 drużyn ma szansę na wygranie EURO 2008.

Którzy zawodnicy będą odgrywali kluczowe role na EURO 2008?
Z naszego zespołu postawiłbym na Gianluigi Buffona, Andreę Pirlo i Lukę Toniego. Spodziewam się, że Cristiano Ronaldo, Fernando Tores i Zlatan Ibrahimovic także rozegrają wspaniały turniej ze względu na ich umiejętności techniczne i przygotowanie atletyczne. Doświadczenie jest także bardzo ważne na Mistrzostwach Europy. Tacy zawodnicy jak Thierry Henry i Michael Ballack mogą poprowadzić swoje zespoły do tytułu dzięki sile swojej osobowości.

Ty także możesz poprowadzić swój zespół do tytułu...
Nie jestem gwiazdą, jeśli o to Ci chodzi. Jestem zawodnikiem, który zawsze daje z siebie wszystko dla zespołu. Nie mam umiejętności technicznych ani przeglądu gry Pirlo, ale mogę mieć wkład w sukcesy wygrywając piłki, walcząc, biegając i pomagając moim kolegom z zespołu. Dodaję całej drużynie energii i służę za przykład.

Czy miałeś kiedyś piłkarskiego idola?
Salvatore Bagni, kolega z drużyny wielkiego Diego Maradony z czasów gry w Napoli. Bagni później przeszedł do Interu i mój ojciec Franco, kibic Milanu, nie pozwolił mi powiesić w pokoju plakatu Bagniego. Teraz zawodnikiem, którego najbardziej podziwiam jest mój partner z drużyny Paolo Maldini. W ciągu swojej wspaniałej kariery zagrał już w ponad tysiącu oficjalnych spotkań, wszystkie z nich na najwyższym poziomie. Jest idealnym wzorcem jeśli chodzi o profesjonalizm i pasję do futbolu. W wieku 40 lat wkłada tyle samo energii w treningi jak wtedy, kiedy zaczynał karierę.

Silvio Berlusconi, właściciel Milanu, uważa, że byłbyś idealnym następcą Maldiniego jako kapitana zespołu...
Mam szczerą nadzieję, że Paolo będzie kontynuował swoją fantastyczną karierę. W przyszłości zobaczymy, czy dane mi będzie nosić opaskę kapitańską. Od kiedy byłem małym chłopcem Milan ma wyjątkowe miejsce w moim sercu. To byłby dla mnie wielki zaszczyt przejąć opaskę po Franco Baresim i Paolo Maldinim.

Pomimo swojej pasji do Milanu, trzy lata temu chciałeś odejść z klubu...
To było po tej nieprawdopodobnej porażce z Liverpoolem w finale Ligi Mistrzów w Stambule. Do przerwy prowadziliśmy 3-0, żeby ostatecznie przegrać po rzutach karnych! Wstydziłem się tego i to przykre doświadczenie przez długi czas miało wpływ na moje uczucia. Na szczęście trener i koledzy z drużyny byli w stanie ponownie mnie zmotywować. Odzyskaliśmy naszą wolę zwycięstw i zrewanżowaliśmy się Anglikom wygrywając z nimi w zeszłym roku w Atenach.

Drużyna Milanu jest stara i wygląda na to, że jej czas być może już minął...
Czas nie może minąć dla zwycięzców Ligi Mistrzów i Klubowych Mistrzostw Świata. Wszystko, czego nam potrzeba to jeden lub dwóch młodych zawodników i wtedy po raz kolejny będziemy mogli dorównać każdej drużynie czy to w meczach u siebie czy na wyjeździe. Jeśli chodzi o mnie to nie stawiam sobie żadnych granic. Mam nadzieję, że pogram jeszcze przez wiele lat. Jednak w tej chwili jestem całkowicie skupiony na najbliższych celach, najpierw sukcesu z reprezentacją Włoch na EURO 2008, a następnie zakwalifikowaniu się z Milanem do przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów.

W początkowym etapie swojej kariery przeniosłeś się do Szkocji i to pomogło Ci rozwinąć się zarówno pod względem piłkarskim, jak i osobistym...
Miałem 18 lat i do końca życia będę wdzięczny mojemu ojcu za przekonanie mnie, abym opuścił Perugię i dołączył do Rangersów. Powiedział, że byłbym szalony odrzucając szansę zarobienia przez rok 250 tysięcy euro, podczas gdy on zarabiał 500 euro miesięcznie. Pokonałem swoje obawy i znalazłem tam dwóch wspaniałych mentorów w osobach Paula Gascoigne'a i Waltera Smitha. Nauczyli mnie jak połączyć agresywność z lojalnością. Pamiętam moje pierwsze Old Firm derby, ze mną, katolikiem, grającym dla protestanckiej drużyny przeciwko ich wielkiemu, katolickiemu rywalowi Celtikowi. W pierwszej minucie dostałem żółtą kartkę, a dziesięć minut później drugą za kolejny faul i musiałem opuścić boisko. Włosy ciągle jeżą mi się na karku, kiedy myślę o kibicach skandujących moje imię na Ibrox Park - 'Reenooo! Reenooo!'. Od tamtej pory moi koledzy z drużyny i kibice nazywali mnie 'Brave Heart'. Na początku mieli ze mnie niezły ubaw, bo nie rozpoznałem kobiety, która była na obrazie wiszącym w szatni. To była Królowa Elżbieta.

Byłeś pierwszym młodym Włochem, który wyjechał grać zagranicę, było to ponad dziesięć lat temu. W dzisiejszych czasach takie wyjazdy są nagminne...
Może Ci się to podobać lub nie, ale jest to kwestia sił rynku. Jednak muszą być ustalone jakieś ograniczenia, jeśli chcemy utrzymać narodową tożsamość futbolu. Być może dobrym pomysłem byłoby zapewnienie uprzywilejowanego traktowania klubom, które włączają do kadry młodych zawodników. Bez takich gwarancji presja sukcesu jest zbyt duża. Żaden klub nie może pozwolić sobie na poświęcenie koniecznego czasu, aby rozwijać swoich utalentowanych, młodych zawodników.

Dzięki swojej ogromnej popularności stałeś się ikoną reklamy we Włoszech...
Kręcenie reklam to wspaniała zabawa. Po prostu próbuję być sobą. Znane firmy poprawiają mój wizerunek i generalnie wszystkich piłkarzy. Moje rodzinne miasto Corigliano zostało wykorzystane jako tło w kilku reklamach, co oznacza, że mogę pozwolić rodakom cieszyć się moim sukcesem.

Jesteś blisko związany ze swoim rodzinnymi stronami...
Jestem dumny, że jestem rolnikiem, to poniżające określenie we Włoszech w stosunku do osób zamieszkujących południowe rejony kraju. Identyfikuję się z wartościami tego regionu - rodziną, przyjaźnią, hojnością i współczuciem. Założyłem w Corigliano fundację nazwaną moim imieniem, której celem jest budowa boisk piłkarskich i udogodnień dla dzieci z rodzin potrzebujących. Otworzyłem także w regionie fabrykę zajmującą się przetwórstwem ryb, gdzie znalazło zatrudnienie wiele osób. Kalabria ma wysoki wskaźnik bezrobocia. Inwestując w mój region mogę mu oddać choć trochę tego, co on dał mnie.

Według sondy przeprowadzonej po Mistrzostwach Świata w 2006 roku, Angielki uznały, że masz więcej sex appealu niż David Beckham...
To ze względu na moją spontaniczność i naturalną osobowość. Moja żona Monica śmieje się z tego, tak samo jak śmieje się z moich zdjęć w męskiej bieliźnie, które pojawiają się na bilboardach, w gazetach i telewizji. Chociaż na początku była mniej rozbawiona. Nie widzę siebie jako kolejnego Beckhama. Chcę po prostu być sobą. Nigdy nie nałożę sobie kremowej maseczki na twarz!

Twoje przezwisko to Ringhio, które dosłownie znaczy Warczący. Jesteś postrzegany jako zawodnik, który poluje na kostki przeciwników...
Nie lubię tego przezwiska, ale teraz wszyscy mnie tak nazywają, nawet moi przyjaciele. Przywykłem jednak do niego, ponieważ ostatecznie jest to komplement. Prywatnie nie jestem wcale agresywny, jestem spokojnym, rodzinnym człowiekiem. Moja żona, moje dzieci Gabriela i Francesco to moje prawdziwe hobby, nie zapominając o psie Samie, z którym chodzę biegać, aby spalić kalorie z czekolady, którą jem.

Kiedy inni zawodnicy ściskają się nawzajem, Ty świętujesz gole uderzając w policzki Marcello Lippiego i Carlo Ancelottiego.
Z obydwoma tymi trenerami łączą mnie doskonałe relacje. Mamy do siebie ogromny szacunek. Nie wiem, dlaczego zachowuję się z nimi w ten sposób, to dzieje się instynktownie. Kto wie, może nawet zacznę klepać po policzkach Roberto Donadoniego podczas EURO 2008!


tłumaczenie: tom_n
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone