Gennaro Gattuso dla ‘Forza Milan!’


Co podoba ci się w twojej grze?
Nic. Zdaję sobie sprawę z tego, że czasem przesadzam, zachowuję się niewłaściwie, szczególnie, gdy spotykam się z przesadną agresywnością arbitrów. Muszę nauczyć się ich rozumieć, dostrzegać ich problemy. Pod tym względem chciałbym się poprawić.

Zauważyłem, że po każdej sprzeczce, czy faulu zawsze wyciągasz rękę do adwersarza.
Staram się nie skrzywdzić nikogo, darzyć rywali szacunkiem. Nigdy nie są to udawane gesty, lecz jak najbardziej naturalne. Jestem spontaniczną osobą, w każdym ruchu i geście.

Także wówczas, gdy wznosisz ręce w kierunku publiczności czekając na ich reakcję. Jakie są twoje stosunki z kibicami?
Fantastyczne. Zrozumiałem ich wielkość, gdy Milan w tym pięcioletnim okresie sięgnął dna.

Uprzedziłeś moje pytanie. Kiedy w trakcie twojej kariery w Milanie przeżywaliście najtrudniejsze chwile?
Pierwsze lata nie były zbyt piękne, Milan nie może walczyć jedynie o czwarte miejsce, czy sam awans do Ligi Mistrzów. Pod tym względem nie mogę zapomnieć meczu z Bologną rozegranego w marcu 2002 roku. Przegraliśmy 0:2 grając bardzo słabo. Ancelotti po spotkaniu wpadł w szał, ale jeszcze bardziej przykry był widok kibiców, którzy w trakcie meczu pochowali flagi i opuścili stadion, pozostawiając nas po raz pierwszy samych.

Który moment był z kolei najpiękniejszy?
Nie mam co do tego wątpliwości, wieczór w Manchesterze. Nie tylko z powodu końcowego zwycięstwa, ale również panującej atmosfery. Wypełniony po brzegi stadion, rywalizujący ze sobą włoscy kibice, jednak bez przemocy. Wieczór świętowania. Żeby tak piłka zawsze oferowała takie spektakle!

Najpiękniejsza bramka, jaką zdobyłeś?
Zdobyłem ładną bramkę w reprezentacji, strzałem z 30 metrów w meczu z Anglią rozgrywanym w Turynie. Widziałem już piłkę mijającą bramkę i przeżyłem nieopisaną radość, gdy jednak utkwiła w siatce. Nawet ja nie mogłem w to uwierzyć.

Najdziwniejsza bramka, jaka stała się twoim udziałem?
Zdobyta w zeszłym sezonie, gdy w meczu ze Spartą Praga uderzyłem piłkę i dzięki rykoszetowi zmyliłem bramkarza. To moja jedyna bramka zdobyta na San Siro. Mam nadzieję, że już niedługo uda mi się zdobyć taką z prawdziwego zdarzenia, choć wiecie, że zdobywanie bramek nigdy nie było moją mocną stroną.

Które spotkanie rozegrane we Włoszech chciałbyś rozegrać raz jeszcze?
Mecz z zeszłego sezonu, którego stawką było scudetto. Tak, Milan-Roma. W pierwszej połowie graliśmy znakomicie, jednak pozostał niedosyt, gdyż na koniec więcej miejsca poświęcono dyskusji, czy była owa ręka w polu karnym po rzucie wolnym Tottiego, niż naszemu występowi. Dlatego właśnie chciałbym jeszcze raz rozegrać to spotkanie.

A które spośród spotkań rozegranych w międzynarodowych rozgrywkach najbardziej pozostało w twoim sercu?
Są dwa mecze, które zachowałem w sercu i jedno, które utkwiło mi w.. żołądku. Dwa wspaniałe zwycięstwa nad Deportivo, jedno w Hiszpanii drugie we Włoszech. W tym pierwszym przypadku zmiażdżyliśmy rywali, zagraliśmy spektakularnie, na wysokich obrotach, porywającą piłkę. W Mediolanie przy wyniku 1:0 dla rywali w dziesięć minut po zmianie stron odprawiliśmy ich z kwitkiem, zdobywając cztery piękne bramki. Nie wiem, co wydarzyło się później w La Coruni, jednak w przeddzień meczu towarzyszył nam dziwny lek, napięcie po tym, jak wyeliminowane zostały Real Madryt i Arsenal. Patrzyliśmy sobie w twarz i powtarzaliśmy: Nie, nam się to nie może przydarzyć. Tymczasem zdarzyła się niewiarygodna rzecz.

Mecz rozegrany na włoskich boiskach, który chciałbyś zapomnieć?
Poza wspomnianym Bologna-Milan, o którym mówiłem wcześniej, chciałbym wymazać z pamięci również mecz Milan-Udinese sprzed trzech sezonów, gdy prowadząc 2:0 doznaliśmy porażki 2:3, co zaowocowało demonstracją niezadowolenia ze strony naszych kibiców.

Jest jakiś mecz, który szczególnie utkwił ci w pamięci?
Najbardziej niecodzienny i piękny był zwycięski 6:0 mecz z Interem. Cóż więcej można wymagać? Pamiętaj, że chcieli nas "pożreć", tymczasem zaznali najbardziej bolesnej porażki w spotkaniach derbowych w ich historii.

Najbardziej zawstydzający moment twojej kariery?
Nie czułem się najlepiej podczas moich pierwszych lat gry w Perugii, gdy oglądałem kolegów z zespołu otoczonych przez kibiców i rozdających autografy, podczas gdy do młodego Gattuso nikt nie podchodził. Za każdym razem przy tych okazjach czułem się źle.

Którego piłkarza podziwiasz najbardziej pod względem ludzkim?
Podczas mistrzostw Europy poznałem Favalliego, wówczas obrońcę Lazio, dziś Interu i bardzo uderzyła mnie jego dyspozycyjność wobec innych, humanitarność, dobroć. Wielki człowiek.

A pod względem czysto piłkarskim?
Ronaldinho jest świetny, wygranie z nim pojedynku i odebraniu mu piłki sprawi ci ogromną przyjemność. Także ze względu na to, iż każdorazowo, gdy cię przechodzi, mija cię z uśmiechem, jakby chciał cię sprowokować.

Na którym stadionie, obok San Siro, lubisz grać najbardziej?
Lubię grać w Genui, to piękny obiekt, na którym przesiadują dwie oddane grupy kibiców zawsze przygotowujące spektakularne choreografie.

Barwy klubowe, które zawsze cię fascynowały?
Mam nadzieję, że nie przeczyta tego nikt w Glasgow, także dlatego, że nie łatwo jest to powiedzieć byłemu piłkarzowi Rangers... Te barwy to podłużne biało-zielone koszulki Celticu, niepowtarzalne, rozpoznawalne na całym świecie.

Darzysz szczególną sympatią któregoś z trenerów, bądź arbitrów biorących udział w rozgrywkach ligowych?
Początkowo nie podobało mi się zachowanie Serse Cosmiego, jednak z czasem zacząłem go doceniać i teraz wydaje się mi sympatyczny, tak ze względu na swoją naturalność, jak spontaniczność, wreszcie umiejętności. Spośród sędziów chciałbym przypomnieć Trentalange, nie tyle ze względu na jego umiejętności, a inny aspekt. Zawsze był surowy wobec przeklinających piłkarzy, nigdy nie wahał się wyciągnąć żółtą kartkę. Przed spotkaniem prosił nas o kulturalne zachowanie, szczególnie pod tym względem i zawsze starałem się dostosowywać do jego prośby.

Jeśli nie zostałbyś piłkarzem, czym innym mógłbyś się zajmować?
Pewnie pracowałbym na targu rybnym w mojej rodzinnej okolicy. W Schiavonei rybołówstwo jest głównym zajęciem, a targ rybny jest jednym z najważniejszych w okolicy.

W jaki sposób chciałbyś zostać zapamiętany przez kibiców?
Jako jeden z piłkarzy zwycięskiego i grającego spektakularnie Milanu, jako ten, który dał z siebie wszystko dla czerwono-czarnych barw.

Jako ten, którego mottem jest...?
Ech, w Rino znajdziesz prawdę, ja w piłkę gram, a nie opowiadam o niej.

Na zakończenie jak widzisz swoją karierę w przyszłości?
Chciałbym zagrać w Japonii.

Chciałbyś pójść w ślady Massaro i Schillaciego, którzy zakończyli swoje kariery na japońskim podwórku?
Ależ skąd, źle mnie zrozumiałeś! Chciałbym powrócić do Japonii, by zdobyć Puchar Interkontynentalny.




tłumaczenie: dezali



© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone