Gennaro Gattuso dla ‘Forza Milan!’


Wyobrażam sobie ciebie wysiadającego z samochodu, z szyderczym uśmieszkiem na twarzy, zamykającego bramę wjazdową, wchodzącego po schodach, przekręcającego klucz w drzwiach, wreszcie wchodzącego do domu i szeroko się uśmiechającego. Ściągającego kapelusz, smukły płaszcz, udającego się do pokoju i całującego małą Gabrielę...
Mniej więcej właśnie tak jest. Po narodzinach córki odczuwam coś całkowicie nowego. Jeszcze kilka miesięcy temu po ciężkich treningach, bądź meczu wracałem do domu rozdrażniony. Teraz pozostawiam to wszystko poza domem, moje życie w domowym zaciszu uległo całkowitej odmianie.

Poza domem, choćby wieczorami, również?
W tym względzie nie aż tak bardzo. Razem z Moniką większość wolnego czasu spędzamy w domu, gdzie wieczory spędzane z Gabrielą stały się wspaniałą rozrywką. To spokojne dziecko, sypia po 7-8 godzin w nocy, ani razu nie zerwała nas z nóg. Kiedy jednak tylko się budzi, w domu panuje zupełnie inna atmosfera.

Nie tak dawno Costacurta mówił o odmiennych uczuciach, jakie przeżywał przy narodzinach dziecka i gdy zdobywał Puchar Mistrzów. Jaką radość przeżywa rodzic?
Dopóki spoglądasz na nią z pozycji dziecka, trudno jest ci ją pojąć. Nie wiesz dokładnie, dlaczego tak bardzo cię kocha, darzy cię uczuciem, poświęca swoją uwagę, czasem jest surowy. Dopóki sam tego nie odczujesz na własnej skórze, nie przejdą cię towarzyszące temu ciarki, nie poznasz jakie to uczucie, jak wielką radość sprawiają drobnostki, które składają się na jedną niekończącą się radość. Wiesz co mnie najbardziej przy tym dotyka? Gdy dziadkowie biorą Gabrielę na ręce. Wzruszam się wówczas.

Wasze rodziny są bardzo bliskie sobie.
Dzięki Bogu tak. Rodzice Moniki są daleko, w Szkocji, podobnie jak moi, którzy mieszkają w Kalabrii. Jej rodzina jest podobna do mojej: panuje w niej harmonia, wykorzystuje się każdą okazję do bycia razem, nie tylko zresztą podczas świąt, którą są ku temu najwspanialszą okazją, ale także wakacji. To ważne chwile radości, które powracają za każdym razem. Przyznam jednak, że w tym roku chciałbym spędzić Boże Narodzenia gdzieś daleko, w ciepłym kraju położonym nad morzem, z moimi kobietami. Jednak gdy tylko pomyślę, jaki zawód sprawilibyśmy tym samym naszym rodzicom, muszę z tego pomysłu zrezygnować, co nie sprawi mi zresztą trudności.

Jakim byłeś dzieckiem?
Moje dzieciństwo trwało bardzo krótko. Był to bardzo intensywny okres mojego życia, szybko musiałem jednak dorosnąć. W wieku 12 lat mieszkałem już poza domem. Mój ojciec wytłumaczył mi, że osiągnięcie czegoś w życiu wymaga wielu poświęceń. Nie byłem ani zbyt żywiołowym, ani też złośliwym dzieckiem. Zawsze zgadzałem się z moimi siostrami: jedna urodziła się w 1980 roku, podczas gdy ja dwa lata wcześniej, druga jest jeszcze mała. Wiesz, popołudniami szedłem sprzedawać ryby, a później aż do zmroku kopałem piłkę.

Spotykały cię przez to nieprzyjemności.
Ojciec nie raz nie krył swego niezadowolenia. Nawet nie wiesz jak bardzo. Musiałem grać w samym skarpetach, by nie uszkodzić butów. Spodnie, skarpety, cokolwiek miałem, zakładałem na siebie i grałem w piłkę. Na asfalcie. To nie były jeszcze czasy, gdy można sobie było pozwolić na zakup butów co dwa tygodnie. Nie stać było na to moich rodziców. Do tego byłem astmatykiem, nie mogłem zbyt wiele biegać, pocić się. Tymczasem wracałem do domu przemęczony, spocony i czekały na mnie razy od ojca.

To ważna postać w twoim życiu?
Wiele mu zawdzięczam, należą mu się podziękowania za to, co teraz robię i kim jestem. Piłka stała się moją pasją dzięki niemu. W mojej książce napisałem, że moje najpiękniejsze wspomnienie pochodzą z okresu dzieciństwa: były to chwile, gdy ojciec wracał do domu z meczów. Brałem jego plecak, oczyszczałem buty z trawy i ziemi, czułem intensywny zapach olejku, którym były smarowane stopy, oraz buty tuż przed ich wymyciem. Teraz takie zapachy, które pamiętam jeszcze z początków mojej kariery, już nam nie towarzyszą. Zastąpiły je kremy i inne preparaty.

Ojciec Francesco był człowiekiem bardziej surowym od mamy Costanzy?
Opowiem ci pewną historię. Miałem 11 albo 12 lat, chodziłem do szkoły. Myślałem, że ojciec udał się zagranicę i postanowiłem uciec ze szkoły i udać się na miasto pozwiedzać sklepy. Nie wiem z jakiego powodu, w każdym bądź razie mój ojciec musiał pożyczyć samochód od któregoś z wujków, bądź przyjaciół. Stanąłem na drodze wyjazdowej, by złapać okazję. W pewnym momencie podjechał samochód, którego nie znałem, kierowca otworzył mi drzwi, z radością wszedłem do środka i kogo ujrzałem...? Mojego ojca! Uderzyłem mnie kilka razy i - pobitego i sinego - zaprowadził w tym stanie z powrotem do szkoły. Cóż za wstyd, chciałem wtedy umrzeć.

Jesteś jednak do niego przywiązany.
Wszystko, co mi przepowiedział, stało się prawdą. Dalej jest dla mnie, podobnie jak wówczas, bardziej starszym bratem, niż ojcem. Jest między nami więź, kochamy się bardzo, co mogę oczywiście powiedzieć również w odniesieniu do mojej mamy.

Jaką z kolei matką jest Monika?
To dla mnie wielka niespodzianka, cudowna sprawa. Mówię prawdę: nie spodziewałem się, że będzie tak wspaniała. Chciałbym jej podziękować publicznie, na łamach miesięcznika Milanu. Wkłada w to, co robi, wiele pasji, przy czym jest uważna i opiekuńcza. Zanim urodziła się Gabriela mieszkałem razem z Moniką i psem. Nie można było wówczs przewidzieć, jak się odnajdzie w nowej roli. Jest jednak cudowną matką.

Nie boicie się świata, w jakim przyszło żyć waszej córce?
Tak, oczywiście, w szczególności ja sam, ale chcę powiedzieć ci jedną rzecz. Problemy były, są i będą, każda epoka zmagała się z nimi. Każdego dnia dziękuję Bogu z tego, w jakich warunkach mogę żyć. Mamy dużo szczęścia. Jakiś czas temu poznałem ojca, który przyprowadził do Milanello syna, by mógł zebrać autografy piłkarzy, mimo, iż sam był interistą. Jego syn miał operację jądra, które zostało zaatakowane przez nowotwór. Pomimo tego ojciec powiedział mi, że wciąż wierzy w to, że kiedyś doczeka się wnuka. Cóż można powiedzieć? W obliczu tego typu problemów, wojen, ludzkich dramatów, jakim problemem jest dylemat: zagram, czy usiądę na ławce? Także ja urodziłem się i wychowywałem w trudnych czasach: narkotyków, strachu przed terroryzmem. Nie jest łatwo, potrzeba nam siły i szczęścia.

W jaki sposób będziesz wychowywał swoją córkę? Będziesz surowym, czy potulnym ojcem?
Zapamiętałem metody stosowane przez mojego ojca, resztę dołoży Monika. Wolałbym, by jednak przeważyły jej metody wychowawcze. Gabriela jest piękną małą kobietką, nie chciałbym, by kiedyś przeobraziła się w takiego typa jak ja... musi być dziewczyną z klasą.

Pierwszego chłopaka, którego ci przedstawi...
Nie będzie ich więcej niż dwóch. Dzisiejsza młodzież bardzo się spieszy. Wracając do pytania, myślę, że zachowam się podobnie, jak moi rodzice: kiedy między nimi a dzieckiem jest miłość, jest też również miejsce na szacunek. I zaufanie. Dopóki mieszka się razem, należy przestrzegać określonych reguł. Można jednak zrobić podobnie jak starsza z moich sióstr: przekonać rodziców. Kiedy mówi o osobach niepełnoletnich trzeba postępować bardzo ostrożnie.

Myślicie o braciszku dla Gabrieli?
A jakże. Gabriela będzie go miała. Nawet jeśli wpierw musiałbym spłodzić dziesięć córek.




tłumaczenie: dezali



© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone