Gennaro Gattuso dla ‘Forza Milan!’


W moim bagażu doświadczeń nie ma w tej chwili niestety goli, ale to nieważne, będę dalej ich poszukiwał. To kwestia nastawienia i formy fizycznej. Oczywiście, byłoby rzeczą ważną, gdyby pomocnicy zdobywali nieco więcej bramek, i w ten sposób pomagali napastnikom. To czynnik zaskoczenia, który w pewnych momentach naprawdę przynosi efekty.

Za nami lato pełne odpoczynku i rozrywki.
Kilka wyjazdów za granicę, piękna podróż do Dubaju, wiele czasu spędzonego w moim domu w Kalabrii, odczuwałem potrzebę doładowania baterii.

Jaki zespół zastałeś po powrocie do Milanello?
Bardzo podbudowany, palący się do stawienia czoła ciężkiemu, ale interesującemu sezonowi, pełnemu nowych wyzwań i celów. Zdobycie dwóch pucharów otworzyło przed nami drogę do ważnych trofeów. Także ja czuję się dobrze, jestem gotowy, chociaż praca jaką wykonaliśmy w ostatnich tygodniach w wielkim upale, była bardzo ciężka, w pewnych momentach wymagała od nas wielkiego wysiłku.

W jakiej kolejności pod względem trudności ułożyłbyś pięć czekających nas rozgrywek, które pozostają po Superpucharze Włoch w Nowym Jorku?
Mistrzostwo Włoch, Puchar Interkontynentalny i Liga Mistrzów. Pojedyncze finały to przywilej jaki sobie wywalczyliśmy, można je wygrać, albo przegrać, ale zawsze będziemy gotowi do walki przez pełne 90 minut. Charakteryzuje nas umiejętność osiągnięcia odpowiedniego poziomu koncentracji i determinacji, które musimy później umiejętnie wykorzystać w lidze i rozgrywkach, nazwijmy je, złożonych z etapów. W mojej klasyfikacji, muszę to przyznać, na czele pozostaje Liga Mistrzów: wynagradza cię i jest szanowana dużo bardziej niż jakiekolwiek inne rozgrywki. Ale Milan nigdy nie może pozwolić sobie na wybieranie, tylko walczy o wszystko.

Odpowiedziałeś także na jedno z pytań jakie zadaliśmy ci tego lata, przedłużyłeś kontrakt do 2008 roku, podpisując go in blanco.
Wyznam ci jedną rzecz. Rozpoczynam swój piąty sezon w Milanie, a już cztery razy przedłużałem kontrakt, raz chciała mnie Barcelona, co zmusiło mnie do pobiegnięcia do stolika i podpisania nowego kontraktu. To świadczy o wzajemnym zaufaniu. W dniu, kiedy moi agenci wybierali się do Gallianiego, powiedziałem im: róbcie co chcecie. Ja i Milan potrafimy patrzeć sobie w oczy i mówić do siebie bez owijania w bawełnę. To jest sposób bycia, jaki preferuję także poza boiskiem. Pieniądze na tym poziomie, czy jest ich nieco więcej, czy mniej, nie stanowią wielkiej róznicy, można żyć dobrze także zarabiając mniej: większą wartość ma radość z przywdziewania barw klubu. Milan daje ci możliwości, jakich nie masz w żadnym innym klubie świata.

Kibice zadają sobie pytanie: czy zbyt wielka euforia nie okaże się niebezpieczna? A być może Milan po zwycięstwie w Manchesterze i na San Siro 31. maja, zrozumiał wreszcie co daje zwyciężanie?
A więc tak: zwyciężanie to rzecz piękna, bajeczna, gdyż wymaga wielkiego wysiłku. Tak więc jest rzeczą piękną i właściwą świętować sukces. Ponadto dodam, że według mnie klub prowadził właściwą politykę transferową, potwierdzając skład, który wygrał i dając nam w ten sposób silne podstawy, zezwalając trenerowi na dokonywanie najlepszych, precyzyjnych wyborów. Teraz znamy już bardzo dobrze jakie mechanizmy towarzyszą tym wyborom. Znamy swoje ograniczenia, słabsze strony, wiemy nad czym musimy popracować więcej. Ale moim mottem i hasłem przewodnim na początku tego sezonu jest: zapomnieć; zapomnieć i to szybko. Każdy z nas musi myśleć o przyszłości, musi jasno określić cele. Przeszłość jest piękna, nikt jej nam nie odbierze, ale teraz naczelnym hasłem jest: naprzód!

Czyli?
Mieliśmy i natychmiast znów będziemy mieli ważne spotkania, które mogą zdecydować o powodzeniu całego sezonu. Od pierwszego dnia wiemy, co do nas należy. O scudetto myślimy, w karierze każdego piłkarza nie może go zabraknąć, ale Liga Mistrzów gwarantuje wyjątkowe emocje, niezapomniene, już o tym mówiłem. Musimy to powtórzyć. Jeśli chodzi o ligę nie możemy pozwolić sobie na stratę tych wszystkich punktów, jakie zgubiliśmy w rundzie rewanżowej. Nie możemy odpuścić tych wszystkich punktów, które podarowaliśmy Juventusowi. Jest faktem, ze od kiedy gram w Milanie mamy problemy ze slabymi zespołami. Na jesień tak się jednak nie działo. Ale nie do końca jest tak. Faktem jest, że w kilku spotkaniach przy wyniku 0:0 potrzebowaliśmy uderzenia jednej z naszych gwiazd, które odblokowało wynik i od tego momentu wszystko toczyło się łatwiej. Tego brakowało od stycznia do kwietnia i wypłynęły na powierzchnie wszystkie nasze minusy. Rui Costa w wielu momentach zeszłego sezonu zapewniał nam jakościowy skok, w tych rozgrywkach wiele spodziewam się po Rivaldo. Ma się naprawdę bardzo dobrze, jest zmotywowany, silny, pokorny, przyjemnością jest oglądanie go na treningach. To tylko przykład, zresztą teraz także on zna swoje miejsce w zespole.... no i mój przyjaciel Ambrosini, on jest wielki, zobaczysz, będzie grał więcej i zdobędzie ważne bramki, niezwykle ważne. On jest tym, który zawsze ma swój wielki wkład w grę zespołu, a jego bramki są nam potrzebne niczym woda, podobnie jak gole zdobywane przez innych pomocników. W każdym bądź razie jestem wielkim optymistą, gdy myślę o Milanie, jaki rysuje się przed nami.

Wypowiadasz się szczerze o swoich celach, partnerach z zespołu, o sobie, niczym kapitan.
Ależ skąd.. to jest pytanie, które zadano Maldiniemu, a on odpowiedział: cieszę się z twoich komplementów, ale gdy pomyślę o kapitanach Milanu z ostatnich 40 lat, Cesare Maldini, Rivera, Baresi i Paolo Maldini, lepiej bym o tym nie myślał, bo przeszyją mnie dreszcze. Poza tym łatwo jest mówić o moich partnerach, przykładowo o Clarencie, Andrei i Massimo, moich kolegach z formacji, tak jak o Cristianie Brocchim.

Kto stanowi największe zagrożenie w Europie?
Jak zwykle. Na tym samym poziomie postrzegam Juventus, Real, Manchester i Bayern.

A we Włoszech?
Inter. Moja głowa podpowiada mi to nie tylko przez pryzmat uroku jaki na nich padł. Są bardzo silni i zmotywowani. Stołeczne zespoły poczynają sobie bardzo dobrze, Chivu to wielkie wzmocnienie, jednak mi bardziej podoba się Lazio, które może do samego końca toczyć walkę z faworytami rozgrywek.

Czyli 5 zespołów powalczy o tylko jedno scudetto. Takiej walki nie ma nigdzie indziej na świecie.
A później mówią, że nieprawdą jest, że to najpiękniejsze rozgrywki... tu we Włoszech żyje się i odżywia piłką, poziomu jaki prezentujemy nie znajdziesz nigdzie indziej, to prawda. Były słabsze lata, ale trwało to krótko i mamy to już za sobą.

To będzie rok Twojego pojednania z reprezentacją?
Myślę przede wszystkim o Milanie. Zostałem ukształtowany w taki sposób, że jeśli muszę coś powiedzieć, mówię to. Zawsze wymagam szacunku do własnej osoby, gdyż jestem jedym z tych, którzy zawsze darzą nim innych. Mojemu trenerowi muszę móc spojrzeć głęboko w oczy, ze szczerością, w każdej chwili. Sam lepiej wiesz jak bardzo cenię błękitne barwy i jednym z moich marzeń jest występ na mistrzostwach Europy w Portugalii.




tłumaczenie: dezali



© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone