UMBERTO GANDINI DLA MILANNEWS.IT


Co oznacza dla pana Milan i przede wszystkim bycie dyrektorem organizacyjnym najbardziej utytułowane klubu na świecie?
"To mój dom od dwudziestu lat i pasja od dziecka. To połączenie sportowej pasji z aspektem zawodowym. Dlatego bycie dyrektorem organizacyjnym Milanu jest przywilejem, który uważam za wysoce kwalifikujący. Mam możliwość pracować w klubie, który był i jest jednym z liderów światowej piłki".

Czy Milan będzie miał w przyszłości własny stadion?
"Trudno jest odpowiedzieć, bo to pociąga za sobą różne opcje. Jeśli mowa o nowym stadionie, to pytanie należy zadać głównie naszym właścicielom. To decyzja strategiczna, która zostanie podjęta w przyszłości, a obecnie nie jest rozważana. Jeśli zaś posiadanie własnego stadionu ma oznaczać bycie jedyną drużyną grającą na San Siro, to jest to inna kwestia. Zależy od serii czynników, a przede wszystkim od Interu. Głównym powodem, dla którego mówi się o własnym stadionie, jest możliwość prowadzenia aktywności i generowania zysków, co w tej chwili jest niemożliwe ze względu na dzielenie obiektu z innym klubem. San Siro jest postrzegane jako jeden z najbardziej fascynujących stadionów Europy. Niewątpliwie bycie jedynym zespołem, który gra na tym stadionie, niesie za sobą serię plusów, które zależą jednak od rozwoju sytuacji u kogoś innego. Inwestycja w nowy stadion wymaga z kolei setek milionów i wielu lat oczekiwania, zanim nowy obiekt stanie się rzeczywistością".

Czy spadek frekwencji na trybunach jest w głównej mierze konsekwencją mercato?
"Faktem jest to, że frekwencja spadła dramatycznie w całych Włoszech, nie tylko na San Siro. W przypadku Milanu pamiętam kilka badań, które wskazały kryzys finansowy i trudności ekonomiczne rodzin jako główny powód nieobecności na stadionie. Wydawanie pieniędzy na pasję stało się trudne. Poza tym są aspekty związane z samym otoczeniem, poziomem komfortu na obiekcie, trudnościami z dojazdem i innymi niedogodnościami. W mniejszym stopniu wpływają również wyniki sportowe. W tym konkretnym przypadku przeważają aspekty ekonomiczne i wady obiekty".

Nowa polityka Milanu opiera się na młodzieży. To konieczność ekonomiczna, ale również planowanie...
"Tak, to decyzja strategiczna podjęta przez klub w duchu czasów, w jakich żyjemy. To próba przywrócenia kosztów futbolowego systemu do granic rozsądku. Taka decyzja nie może przynieść natychmiastowych wyników, lecz potrzeba okresu o średniej długości, aby wywołać zakładane konsekwencje".

Finansowe Fair Play wprowadzone przez UEFA już przyniosło sankcje dla niektórych drużyn. Jak te przepisy przekształcą mercato?
"Finansowe Fair Play jest zbiorem przepisów i wskaźników ekonomicznych. Część wprowadzana obecnie, która doprowadziła do ukarania Malagi, dotyczy zaległości z płatnościami. UEFA zażądała od klubów europejskich, aby dostosowały się w sposób natychmiastowy. Taka interwencja jest mile widziana, bo przynajmniej wywiera presję na drużynach, które są bardzo swobodne podczas mercato, lecz przestają takimi być, kiedy trzeba płacić pensje. To wszystko jest nastawione na osiągnięcie większej solidności w piłkarskim systemie. Chodzi o ograniczenie wydatków poszczególnych drużyn. Pensje piłkarzy będą musiały ulec zmniejszeniu i wrócić w granice parametrów, które pozwalałyby na przetrwanie systemu. To coś, co zobaczymy w nadchodzących latach. Będzie potrzeba kilku lat, zanim te przepisy wejdą w życie".

Był pan obecny w dniu losowania Ligi Mistrzów w Szwajcarii. Los po raz kolejny przedzielił Milanowi Barcelonę...
"To osobliwa sprawa, bo są drużyny, z którymi się nie gra przez lata i którymi od bardzo wielu sezonów nie mieliśmy okazji się zmierzyć, a przytrafia ci się grać 6 razy w ciągu 18 miesięcy z Barceloną. Jest wiele technicznych czynników, które sprawiły, że drogi Milanu i Barcelony znów się przecięły. Ze statystycznego punktu widzenia ta para była jedną z najbardziej prawdopodobnych. To bardzo trudny mecz, znacznie bardziej skomplikowany niż inne, ale mogę zapewnić, że to starcie spędza sen z powiek nie tylko milanistom, ale również katalońskim kibicom".

Kibice Milanu niepokoją się o przyszłość klubu. Pan widział wiele przez te lata. Co może pan powiedzieć na podstawie swojego dwudziestoletniego doświadczenia?
"Mam szczęście być częścią tego klubu od 20 lat i przywilej bycia częścią zwycięskiego Milanu, który jednak miał również mniej chwalebne sezony i kończył rozgrywki na miejscu dziesiątym czy jedenastym. Jedyną rzeczą, jaką mogę powiedzieć, jest to, że na dłuższą metę ten klub nigdy nie zawodził. Jest wysoce profesjonalny i prowadzony przez osoby, które dobrze znają swój fach i spisywały się dobrze przez 25 lat prezydentury pana Berlusconiego. Zasługują na wielkie zaufanie. Była bardzo jasna wiadomość od prezydenta w kwestii wyników sportowych tej drużyny i okresu przebudowy, więc mogę jedynie stwierdzić fakt, że klub taki jak Milan zasługuje absolutnie na wsparcie i zaufanie ze strony swoich kibiców".

To jest rok przebudowy dla Milanu. Mówi się o 2-3 latach, jakie będą musiały upłynąć, aby powrócić do europejskiej i włoskie czołówki. Jak Milan zamierza poruszać się po mercato, nie tylko tym obecnym...?
"Na pewno trzeba podążać drogą odmłodzenia. Znaleźć młodych i obiecujących piłkarzy, którzy będą mieli możliwości rozwoju i wielki głód sukcesów. Jednocześnie nie można myśleć jedynie o metryce piłkarzy, ale rozważyć właściwą mieszankę. Dziś mamy bardzo młodych piłkarzy jak Niang, De Sciglio i El Shaarawy, a także kilku z większym doświadczeniem i charyzmą jak Ambrosini, Montolivo, Yepes i inni. Celem jest to, by w jak najkrótszym czasie mieć konkurencyjną drużynę, która przetrwać wiele w trakcie sezonu. Myślę, że konieczne jest stawianie na scouting - co właśnie robimy - i wyszukiwanie jak największej liczby talentów w określonej grupie wiekowej. Jednocześnie klub taki jak Milan musi być uważny i znajdywać okazje, które mogą ulepszyć drużynę, nawet jeśli nie są zgodne z wytycznymi odnośnie wieku".





tłumaczenie: TomekW
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone