ADRIANO GALLIANI DLA LA STAMPA


Adriano Galliani, w niedzielny wieczór nowy stadion Juventusu ugości pierwszy w swojej historii pojedynek o scudetto.
"Byłem na inauguracji i byłem pod wrażeniem. Kto zmienia stadion, zmienia także swoją publiczność. Od kiedy odnowiono na przykład Allianz Arena, zawsze był komplet widzów, bo ludzi nie interesuje tylko mecz, ale także sam obiekt. Gratuluję więc działaczom Juve, którzy od czasów Antonio Giraudo pracowali nad wprowadzeniem tego projektu w życie".

Nie ma płotów. Kiedy zobaczył pan, jak kibic uderza Di Vaio, zaniepokoił się pan?
"Mam nadzieję, że imbecyle zostaną odizolowani, bo inaczej nigdzie nie dojdziemy. Smuci mnie to, że sami komplikujemy sobie życie i to nie tylko na tej płaszczyźnie".

Do czego się pan odnosi?
"Za każdym razem, gdy gra Liga Mistrzów, każę sobie wydrukować aktualny ranking UEFA. Pomimo trzech wygranych Interu, Milanu i Napoli, jesteśmy na jedenastym miejscu, a przed nami jest nawet Cypr. Wiecie dlaczego? Ze względu na brak zainteresowania niektórych klubów Ligą Europejską. W Lega ustaliliśmy nawet premię, aby ich umotywować, ale kiedy przychodzą mecze, robią sobie rotacje składu".

Pan chciał rozdzielić ranking.
"Moja propozycja została odrzucona przez władze wykonawcze, ale nikt zdaje się tym nie przejmować. Problemem calcio nie jest to, kto wygra mecz Juve - Milan, lecz te 22 punkty, które dzielą nas w rankingu od Anglików".

Gdyby włoskie kluby miały własne stadiony, to co by się zmieniło?
"Najważniejszy aspekt: wpływy. Ale niestety są to dyskusje, które do niczego nie prowadzą. Od tego punktu zwrotnego dzielą nas lata świetlne. To, co stało się w Turynie, jest niepowtarzalne. Jedyną rzeczą, którą mogę zrobić, to spróbować zmodernizować San Siro, by spełnić marzenie: stać się wkrótce gospodarzem jednego z finałów Ligi Mistrzów".

PierSilvio Berlusconi wypuścił sygnał: jeśli nie poprawicie produktu, telewizje zamkną sejfy.
"Na szczęście publiczność nadal bardzo kocha ten sport i dopóki tak będzie, telewizja nie zmęczy się nami, bo musi brać pod uwagę to, czego chcą ludzie. Oczywiście musimy umieć rozpieszczać widzów i dawać im coraz lepsze usługi".

Jakie relacje wiążą pana z nowymi władzami Juventusu?
"Szanuję Andreę Agnellego. Jest młody, jest juventino i ma pasję".

Jakieś analogie z 'Avvocato' Agnellim?
"'Avvocato' był wielkim znawcą piłkarzy. Pamiętam anegdotę dotyczącą Van Bastena. Po operacji kostki Agnelli zapytał mnie, czy mógłby go odwiedzić w Saint Moritz. Kilka dni później zadzwonił do mnie i powiedział: nie łudźcie się, on już nie wróci do gry. Niestety miał rację".

Nowy Juventus zaczyna od Antonio Conte, członka rodziny.
"Ktoś, kto spisywał się dobrze w klubie, ma większe szanse i przede wszystkim jest lepiej przyjmowany przez kibiców, bo może liczyć na bonusy. Kiedy Ancelotti trenował Juventus, dostawał więcej pozytywnych przyśpiewek od naszych fanów niż od bianconerich".

Jest ryzyko, że będziecie płakać za Pirlo?
"W przeciwieństwie do innych klubów, u nas w momencie wygasania umowy obie strony muszą być zadowolone. Pirlo chciał trzyletniej umowy, a my postanowiliśmy się na to nie zgodzić. I tak oto po dziesięciu cudownych latach, w czasie których wygraliśmy - również dzięki niemu - dwie Ligi Mistrzów, pożegnaliśmy się bez pretensji".

Abbiati, Nocerino, Inzaghi, Aquilani, Ibra. Macie zespół pełen byłych juventinich.
"W przeszłości byli też inni. Wszystko to wynika ze świetnych relacji, jakie zawsze mieliśmy z tym klubem. Od 1994 roku nasze więzy nigdy się nie zerwały".

Ibra mógł przyjść w 2006.
"Długo go zachęcaliśmy, przybył o cztery lata za późno, ale od razu zdobyliśmy scudetto. Kto ma Ibrę, zdobywa tricolore - potwierdzają to liczby".

Teraz, gdy wrócił do grupy, wydajecie się wszyscy spokojniejsi.
"Jego siła fizyczna daje się odczuć, zobaczcie ponownie drugiego gola przeciwko Viktorii Pilzno. Bez jego kontuzji bylibyśmy liderem Serie A".

Kiedy będzie mógł pan powiedzieć, że wygrał zakład pod tytułem Cassano?
"Nigdy nie wątpiłem w jego umiejętności. Technicznie jest niedoścignionym mistrzem, a z Ibrą tworzy idealny duet".

Kiedy rozwiążecie zagadkę dotyczącą stanu Pato?
"Nie ma żadnej zagadki. W 2011 odniósł mniej urazów niż w 2010. Jestem pewien, że pozbiera się szybko, ale nie przestanę dociekać, jeśli zobaczę, że coś nie gra".

Chwila prawdy: próbowaliście kiedykolwiek kupić Buffona?
"Tak, ale jeszcze kiedy grał w Parmie. Potem już nie. Kosztował zbyt wiele".

A Del Piero?
"To był mój błąd. Piero Aggradi proponował go nam w 1993. Ale kosztował 5 miliardów lirów, co było potwornie wysoką ceną za 16-latka. Poszli więc do Bonipertiego, a on nie pozwolił mu się już wymknąć. Chapeau!"

Juve może walczyć o scudetto?
"Na pewno, a fakt, że nie grają w Lidze Mistrzów, wydaje mi się sporą przewagą".

Platini powiedział, że Juve zrobiłoby lepiej, oszczędzając na znaczku i nie wysyłając skargi do UEFA w sprawie Calciopoli. Co pan o tym myśli?
"Myślę o moim przyrzeczeniu: nie będę już więcej mówił o tym, co wydarzyło się w 2006. Nakazałem to sobie".




tłumaczenie: TomekW
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone