MATHIEU FLAMINI DLA CORRIERE DELLA SERA


Zaginiony. Po francusku disparu. Kto go widział? Pośród lasków i boisk Milanello zaginął ślad po Mathieu Flaminim, pomocniku z Marsylii: 28 lat, ostatni występ dla rossonerich 22 maja 2011 w Udinese - Milan. Niemal rok temu. A przecież Mathieu nie jest postacią anonimową. Na ostatnim etapie prowadzącym ludzi Allegriego do 18. scudetto wychodził w podstawowym składzie w 9 z 13 ostatnich kolejek. Mathieu strzelił też kluczowego gola, przesądzając o wyniku meczu u siebie z Bologną - spotkania trudnego, pełnego napięcia i obaw: 1-0, był 1 maja. Poważna kontuzja, uszkodzenie więzadła krzyżowego prawego kolana podczas Milan - Juve 21 sierpnia (Trofeo Berlusconi), zmiotła go z czerwono-czarnej planety, ale teraz - uwaga - minęło 8 pełnych miesięcy i nikt niczego o nim nie wie. Dlatego chwycił za telefon i poprosił o pomoc, o możliwość udzielenia wywiadu, bo Mathieu - pomocnik oferujący bieg i intensywność - żyje i chciałby znów walczyć.

Niech pan nam opowie swoją historię milanisty-ducha.
"Mam się znakomicie. I chciałbym, by wszyscy o tym wiedzieli. Czuję się bardzo dobrze i od ponad miesiąca trenuję na pełnych obrotach z drużyną".

A co z kolanem, które odmówiło posłuszeństwa?
"Historia z kolanem jest stara. Już pod koniec lutego grałem z Primaverą. Potem miałem drobny problem mięśniowy, ale od miesiąca, jak już mówiłem, robię wszystko to, co robią inni. Trenuję i daję z siebie wszystko".

Jak przebiegało leczenie? W tym roku w Milanie wielu woli odpukać w niemalowane, gdy przydarzy się im kontuzja.
"Wszystko przebiegało bardzo dobrze. Przez trzy miesiące byłem we Francji, zostałem zoperowany w Lionie przez profesora Bertranda Sonnery'ego Cotteta i nigdy nie miałem żadnego problemu".

Dlaczego więc zniknął pan z pola widzenia?
"To, że nie gram, nie wynika z kontuzji, lecz z decyzji trenera, które oczywiście szanuję. Jednak chcę, by wiedziano, że nie jestem połamany".

Skoro czuje się pan w pełni sprawny, to czemu nie porozmawia pan o tym z Allegrim?
(cisza)

Rozmawia pan z Allegrim czy nie?
"Niezbyt wiele".

I nie pytał pan o wyjaśnienia?
"Nie. Nie lubię rozmawiać. Jeśli mam coś do powiedzenia, wolę wykorzystać do tego boisko. Odpowiedzi udzielam każdego dnia podczas treningów".

Przedstawił pan swoją sprawę klubowi?
"Nie".

Czyli ani trener, ani klub, nie wyjaśnili panu, co się dzieje?
"Dokładnie".

A pana zdaniem, jak doszło do tej sytuacji?
"Nie mam pojęcia. Wiem tylko, że jestem już gotowy na 100% i nie mogę grać, bo trener dokonuje innych wyborów".

Jak się czuje człowiek w takich warunkach?
"Źle. Chciałbym pomóc moim kolegom i nie mogę tego zrobić. Widzę zespół w kłopotach, bo Milan ostatnio się męczy, choć wielkie kluby zwykle ruszają powoli, a na koniec prą mocno. Oto dlaczego dziś potrzeba wszystkich jeszcze bardziej, potrzeba świeżych sił".

Czyli pana...
"Chcę pomóc, czuję się świeży. Nadal jest możliwość zdobycia scudetto, ja w to wierzę".

Co w tej historii najbardziej pana drażni?
"Frustrujące jest już samo zepchnięcie na margines drużyny, kiedy pracujesz sam przez pół roku. A co dopiero wtedy, kiedy czujesz, że wróciłeś na najwyższy poziom, ale nie możesz tego pokazać".

Wie pan, że prezydent Berlusconi, kiedy wspomina o przeraźliwych kosztach utrzymania Milanu, często odnosi się do pańskiej pensji?
"To dla mnie nowość. Ja w każdym razie przyszedłem na zasadzie wolnego transferu, byłem wolnym graczem. Mogłem przejść do wielu europejskich drużyn, ale wybrałem Milan, bo to było moim marzeniem".

Jak to?
"Kiedy byłem mały, widziałem jak Milan grał z Marsylią i od tego czasu stał się dla mnie wyjątkowym zespołem".

Mathieu, pański kontrakt wygasa. Jest pan gotowy przenieść się gdzie indziej?
"Moi agenci rozmawiają z Milanem. Zobaczymy, jak potoczą się sprawy. Dla mnie ważny jest przede wszystkim projekt sportowy. Chcę grać w Lidze Mistrzów, chcę grać w wielkim klubie... Chcę grać".




tłumaczenie: TomekW
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone