MATHIEU FLAMINI DLA FORZA MILAN!


Wracam do korzeni. Mój ojciec pochodzi z Valcupoli, nieopodal Rzymu. Jest najszczęśliwszą osobą z powodu moich przenosin do Milanu. Często będzie pojawiał się na naszych meczach. Mieszka w Marsylii, więc Mediolan jest dla niego bez wątpienia łatwiej osiągalny, niż Londyn, a język włoski jest mu bliższy, niż angielski.

Twoje pierwsze słowa, gdy pojawiłeś się na zgrupowaniu zespołu, brzmiały „Gra dla Milanu jest spełnieniem moich marzeń”. Z czego wynika ta miłość do czerwono-czarnych barw?

Milan jest najwspanialszym klubem świata. Jestem dumny mogąc zakładać jego koszulkę. Włoskie korzenie powodowały, iż zawsze z zainteresowaniem śledziłem przebieg włoskich rozgrywek piłkarskich, a w szczególności grę Milanu. Z wypiekami na twarzy śledziłem przed laty wielkie starcia Milanu z Olympique Marsylia. Być może to także jeden z powodów mojego przywiązania do Milanu.

Pierwsze wrażenia z pobytu w klubie, Milanello i kontaktów z piłkarzami zespołu?
Byłem już wcześniej w ośrodku Milanello. Uderzyły mnie jego nowoczesne struktury. Wszystko jest tu dopracowane w najmniejszym szczególe. Piłkarze mają wszystko, by rozegrać wielki sezon.

A propos wielkiego sezonu. Po zwycięstwie nad Milanem wydawało się, że Arsenal może sięgnąć po zwycięstwo w Lidze Mistrzów, polepszając przy okazji twoją pozycję w kadrze narodowej. Tymczasem spotkało cię rozczarowanie zarówno w klubie, jak i na płaszczyźnie osobistej. Co takiego się stało?
Jeśli chodzi o brak powołania na mistrzostwa Europy oczywiście byłem z tego powodu nieco rozczarowany, uszanowałem jednak decyzję Domenecha. Musiał dokonywać niełatwych wyborów, ma wszak do dyspozycji wielu klasowych piłkarzy. Na co dzień moim pracodawcą jest klub i to tu muszę prezentować się z jak najlepszej strony. Każde powołanie do kadry narodowej sprawi mi oczywiście wielką radość. Powtórzę jednak, że najważniejsza jest jak najlepsza postawa w rozgrywkach ligowych i pucharach.

A jeśli chodzi o Arsenal?
Wydaje mi się, że o naszej porażce zadecydowały drobnostki. Odniosłem kontuzję pod koniec pierwszej połowy, a w pierwszym meczu sędzia nie podyktował dla nas ewidentnego karnego. Z kolei w rewanżu arbiter podyktował przeciwko nam dość wątpliwą jedenastkę. Wpływ na porażkę miało pewnie także nasze mniejsze doświadczenie.

Co czułeś po zwycięstwie na San Siro z Milanem?
Zawsze potrafiłem docenić świetną organizację na boisku i grę piłką tego zespołu.

Jak zmienił się Flamini od czasu przenosin do Anglii do teraz, gdy dołącza do Milanu?
Jestem już w pełni ukształtowanym piłkarzem, te cztery lata spędzone w Londynie na pewno miały ogromny wpływ na mój rozwój, tak piłkarski, jak i czysto ludzki. Kiedy Wenger sprowadzał mnie do Londynu byłem bardzo młodym zawodnikiem, miałem przed sobą bardzo wiele nauki. W trakcie pobytu w Anglii miałem okazję mierzenia się z wieloma znakomitymi piłkarzami, grałem w silnej lidze. Czuję się w pełni gotowy do nowego rozdziału mojej kariery.

Wspomniałeś osobę Wengera. Co jest jego najsilniejszą stroną?
To trener znakomicie pracujący z młodymi piłkarzami. Znajduje czas na rozmowy ze swoimi podopiecznymi, a przede wszystkim dąży do tego, by jego zespół grał ładnie dla oka. Potrafi stwarzać spektakle. 

Jakie różnice dostrzegasz pomiędzy ligą angielską, francuską i włoską?
W Anglii gra się szybko i twardo, z kolei we Francji poziom rozgrywek wydaje mi się niższy. Tu we Włoszech jesteście z kolei mistrzami taktyki. Spodziewam się, że mocno rozwinę się na tym polu pod bacznym okiem trenera Ancelottiego i partnerów z zespołu.

Wracając do twojej osoby, wymień swoje atuty i wady.
Jestem zawodnikiem silnym fizycznie, odbieram dużą liczbę piłek, muszę jednak popracować nad finalizowaniem akcji. W ostatnich latach zdobyłem niewiele bramek, choć kilka z nich było naprawdę spektakularnych. Muszę trafiać do siatki zdecydowanie częściej.

Którego pomocnika cenisz najbardziej?
Mam to szczęście, iż są moimi kolegami z zespołu. Mam na myśli Gattuso, Ambrosiniego i Pirlo.

W młodości miałeś swojego idola?
Być może idol to za dużo powiedziane, podobała mi się charyzma i osobowość Roya Keane’a, a przede wszystkim szacunek, jakim darzyli go rywale.

Twoje największe hobby?
Lubię słuchać muzyki, często chodzę też do kina. Ostatnio oglądany film, który przypadł mi do gustu to „Infiltracja” z Leonardo Di Caprio i Mattem Damonem.

Ulubiony aktor francuski?
Jean Reno.

A propos kina francuskiego, widziałeś „23” Daniela Auteuil’a?
Nie, nie zdążyłem. Skoro twierdzisz, iż jest warty obejrzenia, kupię DVD, mimo, iż to nie mój numer na koszulce. 23 pozostaje w posiadaniu Massimo Ambrosiniego.



tłumaczenie: dezali
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone