Harvey Esajas dla ‘Forza Milan!’
Kiedy po raz pierwszy zawitał do Milanello ważył 100 kg i od prawie czterech lat nie grał w piłkę. Odniósł kontuzję w Hiszpanii, lekarze zalecili mu zmianę zawodu. Pracował w dyskotece i sklepie z antykami. Spotkanie z Seedorfem pozwoliło mu rozpocząć treningi z Milanem, by wreszcie w meczu z Palermo w Pucharze Włoch zaliczyć debiut.
"Istniała kiedyś piłkarska kraina, w której istniało państwo o nazwie Milanello. Najwspanialsi rycerze tej krainy wywodzili się właśnie z tego miejsca..." - w ten sposób mogłaby rozpocząć się bajka, którą wam opowiemy. Jej bohaterem jest 30-letni sportowiec, który zarabia na życie kopaniem piłki, czy raczej zaczął to na powrót robić po długim okresie zawieszenia kariery. Dzięki kilku minutom rozegranym w spotkaniu z Palermo, Harvey Esajas stał się 811-tym piłkarzem w historii Milanu, który wystąpił w oficjalnym spotkaniu. Opowieść o tym Holendrze jest piękną kartą w historii piłki, pełną sentymentów, przyjaźni, zaufania i wielkiego serca. Historią Milanu.


Jakbyś określił swoją historię: mianem baśni, czy marzenia?
Wiele osób marzy o tym, by przeżyć coś podobnego do tego, co stało się moim udziałem. Każdy pasjonat piłki chciałby zagrać w Milanie. Określiłbym ją mianem oryginalnej baśni.

O kim pomyślałeś w momencie, gdy pojawiłeś się na murawie w meczu z Palermo?
O mojej córce, która ma siedem lat i mieszka w Holandii. Chciałbym, by mogła zrozumieć, jaką radość czuł jej ojciec z tego, co osiągnął. Była pierwszą osobą, do której zadzwoniłem zaraz po spotkaniu.

Spoglądając na to wydarzenie z perspektywy czasu, jakie masz wspomnienia?
Przede wszystkim pamiętam publiczność. Przyjęcie, jakie mi zgotowała, było wspaniałe: w chwili, gdy pojawiłem się na boisku i gdy po raz pierwszy dotknąłem piłkę. Powiedziałem wówczas sobie: udało mi się. Wygrałem los na loterii, zyskałem przychylność kibiców.

Tym samym zakończył się najtrudniejszy okres w twoim życiu?
W 2000 roku przytrafiła mi się ta kontuzja, które zahamowała rozwój mojej kariery. Od tego momentu zdarzyło się wiele rzeczy. Nie żałuję niczego. Słuszne, czy nie, podjąłem wiele decyzji, które doprowadziły mnie do tego miejsca. Lubię myśleć, że w dłuższej perspektywie czasu moje decyzje okazały się trafne.

Jakie masz plany na przyszłość?
Najważniejszy cel to pozostanie w Milanie i rozegranie jak największej ilości spotkań.

Jeśliby jednak nie wyszło z Milanem, gdzie chciałbyś grać?
Bez wątpienia we Włoszech. Dzięki temu krajowi na powrót stałem się piłkarzem i to właśnie tu chciałbym kontynuować moją karierę. Jeśli jednak nie miałbym takiej możliwości, szukałbym klubu w Hiszpanii.

Jakie są twoje silne i słabe strony?
Uważam się za osobę otwartą, szczerą, wesołą, silną, pewną siebie. Moją wadą być może jest właśnie zbytnia dyspozycyjność wobec innych. Drzwi mojego domu są zawsze otwarte dla innych, czasem zdarza się, że niektórzy wykorzystują ten fakt w niecnych celach.

W przeszłości kilka osób rozczarowało cię, utraciło twoje zaufanie. Jak wspominasz takie osoby?
Winny jestem im podziękowania, wszystkim bez wyjątku. Właśnie między innymi dzięki nim stałem się silniejszy. Wszystko, co przytrafia ci się w życiu ma jakiś cel. Jeśli poszukasz całym sercem, dostrzeżesz w każdym zdarzeniu coś dobrego, ale też i złego. Byłem impulsywnym człowiekiem, jednak nauczyłem się wpierw myśleć, a dopiero później działać.

Opowiedz pokrótce co zdarzyło się pomiędzy twoją kontuzją, a przybycie do Włoch.
Grałem w Zamorze, zespole drugiej ligi hiszpańskiej. Po tym, jak odniosłem kontuzję, powiedziano mi, że już nigdy nie będę mógł grać w piłkę. Musiałem zmienić swoje życie, szukać pracy. Stałem się właścicielem dyskoteki, otworzyłem sklep z antykami. Na sam koniec miałem zamiar zrobić kurs przewodnika turystycznego.

A później?
Przyjechałem do Włoch, by obejrzeć derby rozgrywane w rewanżowej rundzie zeszłego sezonu. Milan wygrał 3:2 dzięki decydującemu trafieniu Clarence'a Seedorfa. Dzień później spotkałem się z nim w Milanello i na nowo poczułem atmosferę piłki.

Co wówczas sobie pomyślałeś?
Że to niewiarygodne miejsce, gdzie musisz myśleć jedynie o grze w piłkę. Na nowo poczułem pasję do piłki. Głowa podpowiadała mi, że muszę podjąć jeszcze jedną próbę.

Powiedziałeś o tym Clarence'owi?
Wyznałem mu, że gdybym mógł znów trenować, powróciłbym do zawodu piłkarza. Spojrzał na mnie i powiedział: Nie grasz od trzech lat, ważysz 100 kilo, jesteś szalony. Pół żartem, pół serio powiedział później o mnie trenerowi, który chciał bliżej poznać moją historię. Jedyne co mógł mu zagwarantować Clarence, to fakt, że gdy byliśmy młodzi byłem od niego lepszym piłkarzem. Rozmawiał o mnie również z Adriano Gallianim, który zezwolił mi na pracę z zespołem i próbę dojścia do pełnej sprawności.

Ile kilogramów straciłeś od tamtej pory?
Musiałem ćwiczyć nie tylko po to, by zrzucić zbędne kilogramy, ale także, by odbudować masę mięśniową. W tej chwili ważę około 80 kilogramów.

Nie miałeś problemu z dotrzymaniem kroku rzeczywistości, jaką napotkałeś w wielkim Milanie?
Milan jest jednym z największych klubów świata. Trzeba wielu poświęceń, by móc być jego częścią. Robię to z wielkim entuzjazmem, w żaden sposób mi to nie przeszkadza. Jestem przekonany o swojej klasie i że mogę na dłużej zadomowić się w zespole.

Co najbardziej podoba ci się we Włoszech?
Moje stosunki z ludźmi są fantastyczne. Poznałem wiele osób gotowych do niesienia pomocy w zrozumieniu waszego stylu życia. Włosi są bardzo dumni ze swojego kraju.

Co zaś ci się nie spodobało?
By w pełni odpowiedzieć na to pytanie muszę poznać inne zakątki Włoch. W chwili obecnej mogę powiedzieć tylko jedną rzecz: zgrozą są korki na ulicach Mediolanu. Mieszkałem w Amsterdamie i Madrycie, ale myślę, że tylko na ulicach Nowego Jorku jest gorzej, niż w Mediolanie.

W jaki sposób spędzasz swój wolny czas?
Bardzo lubię czytać. Jestem wielkim pasjonatem historii starożytnej, w szczególności starożytnego Rzymu. Ostatnia książką, jaką przeczytałem, poświęcona była życiu Marka Aureliusza. Kolejna poświęcona będzie Aleksandrowi Wielkiemu.

Telewizja?
Oglądam tylko wiadomości, by wiedzieć, co dzieje się we Włoszech. Preferuję muzykę towarzyszącą lekturze dobrej książki.

O czym będziesz kiedyś opowiadał swoim wnukom?
Że jestem przykładem tego, w jaki sposób można zrealizować wszystkie życiowe marzenia. Mi się to bowiem udało.

Pozostały ci jeszcze jakieś do zrealizowania?
Zawsze żyję marzeniami, jestem marzycielem.


tłumaczenie: dezali



© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone