STEPHAN EL SHAARAWY DLA LA GAZZETTA DELLO SPORT


Jeśli padnie jutro, będzie to gol o dużym ciężarze gatunkowym. Siódma pieczęć Faraona, chwytliwy tytuł dla remake'u filmu Bergmana. W tym przypadku Stephan El Shaarawy nie gra w szachy ze śmiercią, lecz przeciwko wszystkim koszmarom, które zakłócają czerwono-czarny sen. Tak więc z Genoą pada siódmy gol w sezonie mogący przynieść : 1) wygraną Milanu, nieodzowną dla rozpoczęcia wspinania się w górę tabeli; 2) potwierdzenie Allegriego - rzecz, której Stephan dokonał już kilka razy w tym roku; 3) sobotni wieczór w roli doskonałego niewdzięcznika przeciwko "jego" Genoi - klubowi, który wprowadził go do wielkiej piłki; 4) zimowy urlop opłacony przez Ambrosiniego, który obiecał to w przypadku zdobycia przez Faraona siedmiu goli do Bożego Narodzenia. Ale przede wszystkim, jeśli Stephan trafi jutro, zrobi to w dniu swoich dwudziestych urodzin.

To ważny dzień, którego świętowanie Stephan postanowił rozpocząć w siedzibie Gazzetty, opuszczając na kilka godzin zamknięte zgrupowanie w Milanello. Zasady nagięto za potrójną zgodą: Gallianiego, Allegriego i Ambrosiniego. Bo zgrupowanie to poważna sprawa, ale dwadzieścia lat kończy się tylko raz, a w tej chwili to "Pokolenie 92" jest najcenniejszym dobrem, jakie może zaprezentować Milan. Razem ze Stephanem miał tu być wczoraj Mattia De Sciglio - 20 lat skończył w zeszłą sobotę - ale grypa zmusiła go do pozostania na zgrupowaniu. Milan "zmusza" ich do dorastania w pośpiechu, ale Stephan i Mattia pokazują, że są wystarczająco dojrzali, by stawić czoła odpowiedzialności. "W tej chwili musimy pozostać zjednoczeni - mówi Faraon - i być blisko trenera".

El Shaarawy, los Allegriego jest ewidentnie w waszych rękach.
"Jesteśmy z nim od pierwszego do ostatniego członka kadry. Tak jest od początku i nadal będzie. Tylko to się liczy, reszta to plotki".

Po takim opisie mogłoby się wydawać, że atmosfera jest sielankowa...
"Wiem, że ciężko w to uwierzyć, ale zapewniam was, że atmosfera w szatni jest spokojna. Trener jest pełen wiary, zespół również i wiemy, że to samo dotyczy kierownictwa. Jesteśmy świadomi tego, że jesteśmy wspaniałą grupą i na pewno nie taką na miarę trzeciego miejsca od końca".

Czy w tym okresie trener zachowuje się inaczej niż zwykle?
"Teraz jeszcze bardziej stara się przekazać nam właściwą energię. Zatrzymuje się często, aby rozmawiać z nami o motywacji i bodźcach".

Pan jest szczególnie wdzięczny Allegriemu.
"Zawsze obdarzał mnie zaufaniem, również po pierwszych występach poniżej oczekiwań. Przez te półtora roku doskonale mną kierował. Potrafił mi bardzo dobrze dozować".

W wieku 20 lat jest pan punktem odniesienia w Milanie: zawroty głowy?
"To wspaniałe uczucie, ale koledzy i rodzina pilnują, abym stąpał twardo po ziemi. Zresztą indywidualne liczby interesują mnie tylko do pewnego stopnia. Cieszę się również wtedy, kiedy strzelają inni. Lubię pracować dla drużyny".

Ciężko temu zaprzeczać, skoro operuje pan praktycznie na całym skrzydłe.
"Trener wymaga ode mnie udziału w dwóch fazach aż do granicy naszego pola karnego i do tego się stosuję. Być może tracę troszkę na jasności umysłu, ale chętnie się poświęcam".

Gole strzelone w tym sezonie nie potwierdzają wcale mniejszej jasności umysłu. Który jest najpiękniejszy?
"Ten z Sankt Petersburga. Jest tam wszystko: drybling, przyspieszenie i precyzja. Atak z piłką przy nodze to moja największa zaleta. Tak jak u Kaki, mojego największego idola..."

Niedawno przedłużył pan kontrakt, co Brazylijczyk robił każdego roku. Chce pan robić jak on?
"Przyjmuję to jako życzenie. Moim celem jest doskonalić się i wodzić Milan na pokuszenie..."

Ulubione ustawienie? Próbujecie wszystkiego...
"Głosuję na system z trzema napastnikami, gdzie mogę startować szeroko. Ważne jest to, bym był na lewej stronie".

Zamierza pan nadać regularność powołaniom od Prandellego?
"Moim celem jest Mundial, ale wcześniej są mistrzostwa Europy do lat 21, na których bardzo mi zależy. Jestem bardzo wdzięczny Prandellemu, który wprowadził mnie w delikatnym momencie. Balotelli? Mamy na siebie dobry wpływ, możemy stworzyć piękny duet".

A czerwono-czarne cele?
"Grać jak najwięcej, osiagnąć dwucyfrowy wynik w lidze i dojść do 15 goli w całym sezonie. Na poziomie zespołowym nie ma sensu stawiać sobie na razie celów: trzeba po prostu starać się zacząć znów wygrywać, mecz po meczu. Apeluję do kibiców: chciałbym, aby przybyli licznie wspierać nas przeciwko Genoi".

Jaki jest największy problem tej drużyny?
"Musimy poprawić się pod względem konstruowania akcji, wykończenia, a także uwagi w obronie. Natomiast podejście i duch były właściwe: zawsze dajemy z siebie wszystko".

A Boateng?
"Jest przyjacielem i mówię wam, że nie odbiła mu woda sodowa. To wielki piłkarz, wszyscy wiecie, co może dać. On i Nocerino cierpią z powodu mniejszej niż w poprzednim sezonie ilości wolnego miejsca na boisku, ale będą musieli poradzić sobie z tym problemem. Jeśli są w Milanie, to dlatego, że obaj mają umiejętności".

Wywiad dobiega końca. Stephan ogląda zdjęcia i pyta, czy może zabrać (cały) tort urodzinowy. Pozwolenie udzielone, ale tylko po to, by osłodzić mu trochę zgrupowanie.


tłumaczenie: TomekW
 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone