DIDA dla 'FORZA MILAN!'

Nelson, rozwijałeś się dzień po dniu, rok po roku. Twoi koledzy mówili, że nawet w czasach wpadki w Leeds, gdy pojawiło się wiele głosów, mówiących że błędem było zatrudnienie brazylijskiego golkipera, dodawałeś im pewności. Przebywali z tobą na co dzień, mówili, że pracowałeś nad wyeliminowaniem błędów, nie poddawałeś się. Teraz, gdy dokonujesz czegoś wielkiego, nie robi to na tobie wrażenia.
Robię tyle, ile mogę. Każdego dnia pracuję nad tym, by być jeszcze lepszy, staram się zrozumieć gdzie popełniam błędy i w czym mogę się jeszcze poprawić. Nie mam jednak żadnego przepisu na sukces, czy złotego środka. Jeśli na boisku i w trakcie codziennych treningów prezentujesz właściwą postawę, wszystko przychodzi samo z siebie, w prosty sposób. Każdy z nas ma jakieś problemy i zmartwienia poza boiskiem, dodatkowe obowiązki, jednak w pracy myślimy tylko o niej. Jeśli chodzi o zasługi, nigdy nie uważałem, że są tylko moje. Nigdy nie myślę w kategoria ja, czy dla mnie. Silny jestem tylko wówczas, gdy cały zespół jest silny.

I gdy masz wolny umysł.
W jakim sensie?

By móc jak najlepiej wykonywać swoją pracę, należy mieć spokój poza nią.
Ach tak, to prawda. Dotyczy to także naszego zawodu, bez wątpienia. Czuję się dobrze w towarzystwie żony i dzieci. Lubię również atmosferę panującą w Milanello, gdzie wszystko jest perfekcyjnie poukładane, znajduje się na miejscu itd., lecz również panuje tu świetny klimat. Mam tu na myśli właśnie atmosferę, stosunki międzyludzkie, począwszy od kolegów z zespołu, na pracownikach ośrodka i dziennikarzach kończąc. Tak, także z nimi nie mam żadnych problemów. Wzajemnie darzymy się szacunkiem, wielu z nich pracuje na co dzień w Milanello i mam do nich zaufanie. Oczywiście drzwi do Milanello są otwarte także dla innych, to idealne miejsce do przygotowań, poszukiwania koncentracji i spokoju.

A Mediolan?
Czuję się tu znakomicie. Wiesz, nie jestem typem człowieka, który często wychodzi wieczorami z domu, czy robi w trakcie dnia zakupy na mieście. Wolę przebywać w domu z rodziną, w ich towarzystwie czuję się dobrze. Często razem wybieramy się do jakiegoś brazylijskiego lokalu w towarzystwie kolegów z Milanu i innych włoskich drużyn. Stanowimy grupę, łączy nas przyjaźń. Przez te wszystkie lata dobrze poznałem miasto, ludzi. Mogę bez problemów poruszać się po Mediolanie, ludzie są przyjaźni, sympatyczni. Mediolan wiele od ciebie wymaga, ale i wiele daje od siebie. Jest idealnym miejscem do życia.

Odczuwasz tęsknotę za Brazylią?
Nie można jej nie odczuwać. W ojczyźnie pozostawiłem rodziców, rodzeństwo, przyjaciół. Na szczęście problemem nie jest pozostawanie z nimi w kontakcie, czy to poprzez telefon, czy internet. Przynajmniej możemy wymienić się zdjęciami, w ten sposób spoglądać na siebie, dowiadywać się o samopoczucie, o to, co robią. Mają możliwość śledzenia najważniejszych europejskich lig, przede wszystkim włoskiej.

Wy Brazylijczycy odczuwacie duże przywiązanie do barw narodowych, czerpiecie ogromną radość z reprezentowania kraju.
To prawda. Jesteśmy z racji tego bardzo dumni, to naturalne. Większość z nas gra w Europie, daleko od ojczyzny. Możliwość gry w reprezentacji i dla niej, jest sposobem na poczucie się jak w domu, nawet jeśli gramy w Argentynie, Urugwaju, czy gdzie indziej. Słyszałem, że Włosi nie odczuwają tego samego, jednak to nieprawda. Świetnie wiem, jak moi koledzy z klubu cenią sobie powołania do kadry i jak cierpią, gdy ich nie otrzymują.

Co symbolizuję dwa pasy wycięte na głowie?
Ilość turniejów finałowych mistrzostw świata, w których brałem udział, ani razu jednak będąc członkiem pierwszego zespołu. W kolejnym chcę być pierwszym bramkarzem i sięgnąć po tytuł.

Nie istnieje przypadkiem legenda o czarnoskórych bramkarzach? Mówi się, że selekcjonerzy reprezentacji Brazylii by nie kusić losu nie powoływali ich od ponad 55 lat, odkąd w 1950 r. przegraliście mundial na własnych śmieciach, ulegając w decydującym spotkaniu Urugwajowi.
Nigdy o tym nie słyszałem. To prawda, że w bramce grał wówczas Barbosa i że od tego czasu żaden bramkarz o innym niż biały kolorze skóry nie bronił bramki Brazylii. Moim zdaniem wytłumaczenie jest jednak bardzo proste: żaden nie zasługiwał na koszulkę z numerem jeden.

Czy walka z Juve o scudetto i równolegle gra w Lidze Mistrzów jest bardzo stresująca?
Powiedziałbym raczej, że pełna entuzjazmu. Walczymy z wielkim zespołem, w którym nie brakuje umotywowanych zawodników dających z siebie wszystko za każdym razem, gdy stawia na nich trener. Dzięki temu Capello i Ancelotti mają duże możliwości stosowanie rotacji w składzie i dokonywania zmian w trakcie spotkań. To rywalizacja toczona na ostrzu noża, komu wydaje się, że decydować będzie szczęście, myli się. Potencjał Milanu i Juve jest ogromny. Myślę, że dublet scudetto - Liga Mistrzów będzie bardzo trudny do osiągnięcia, jednak jest to możliwe. Na pewno żaden z piłkarzy Milanu nie dokonywał wyboru jednego z dwóch trofeów.

W Lidze Mistrzów ustanowiłeś rekord minut bez straconej bramki.
Nie byłoby to możliwe bez pomocy całego zespołu. Gdybym grał w innym, nie ustanowiłbym tego rekordu.

Nigdy nie denerwujesz się na kolegów? Nawet gdy tracicie bramkę, jak zdarza się to wielu innym bramkarzom?
Gdy zachowuje się spokój, istnieje więcej możliwości rozmowy, wyjaśnienia sobie pewnych rzeczy. Tak jak mówiłem, taki już jestem, nie mam jakieś określonej metody. Nie przypominam też sobie, bym kiedykolwiek zdenerwował się na sędziego. Gdy gwiżdżą karnego przeciwko nam, natychmiast zastanawiam się jak go obronić zamiast protestować.

Która spotkanie było najtrudniejsze?
Derby to mecz, któremu towarzyszą największe emocje. Dla nas Brazylijczyków to chwila, gdy podobnie jak wy czujemy się mediolańczykami i Włochami, przeżywamy te same emocje, co kibice. Rywalizacja jest taka sama bez względu na to, czy grają Real z Barceloną, czy Flamengo z Fluminese.

Ostatnie derby Mediolanu nie przyczyniły się do budowy dobrego wizerunku futbolu i zachwiały twój spokój. Raca, która uderzyła cię w bark musi być przykrym wspomnieniem?
Nie, wcale tak nie jest. Wiesz, panuje duża presja, każdy chce wygrać, nikt zaś przegrać i napływ nadmiernych emocji staje się nieunikniony. Szkoda mi przede wszystkim publiczności, która płaci za obejrzenie widowiska. Podobny incydent zdarzył się po raz trzeci od kiedy jestem we Włoszech.

Kraju, w którym tego typu epizody zdarzają się najczęściej?
Nie są to zjawiska charakterystyczne tylko dla włoskiej piłki. Na pewno zdarzają się także w innych krajach, ponadto nie jest to również w żadnym stopniu zjawisko nowe.

Należałoby także popracować nad poprawą postaw niektórych piłkarzy na boisku. Dużo mówi się o użyciu w większym stopniu powtórek video.
Czasem irytacja doprowadza ludzi do myślenia, że pewne wejścia są brutalne, pewne gesty niekulturalne. Myślę, że powtórki video są wykorzystywane w odpowiednim stopniu. Także inne zasoby technologiczne są wykorzystywane tylko w pewnym stopniu, gdyż nie może być tak, że są one stosowane tylko w Serie A, a w niższych ligach już nie. By i tam mogły zagościć, trzeba by zainwestować sporo pieniędzy. Wszystkie tego typu działania nowinki mogą być jednak postrzegane pozytywnie.

Masz marzenia?
Poza spokojem, zdrowiem i dobrobytem rodziny interesują mnie jeszcze zwycięstwa. By móc je osiągnąć muszę nadal żyć tak, jak do tej pory.

tłumaczenie: dezali

 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone