DIDA dla CALCIO 2000

Od wpadki w Leeds, po rzuty karne w Manchesterze. Od bliskiego pozbycia się go z klubu, aż po stanie się jednym z niepodważalnych filarów zespołu mistrzów Włoch. Nelson Dida, być może najlepszy brazylijski bramkarz wszech czasów. Tytularny bramkarz Milanu obala tezę mówiącą, iż najsłabszym elementem reprezentacji Brazylii jest zawsze bramkarz. Do Milanu przybył z Corinthias via Lugano i już na dzień dobry w drugiej serii spotkań fazy grupowej Ligi Mistrzów wychodzi na murawę Ellan Road, gdzie Leeds Utd. podejmuje Milan z nożem na gardle. W końcówce spotkania przepuszcza absurdalną bramkę po strzale Bowyera, która daje Anglikom zwycięstwo 1:0. Wydaje się, że to koniec jego kariery w Milanie, także dlatego, iż również w lidze nie radzi sobie najlepiej. Debiutuje kilka dni później w 4. kolejce, 1. listopada w Parmie. Nie mijają trzy minuty, jak zostaje pokonany przez Mbomę, który w drugiej połowie zdobywa jeszcze jedną bramkę. Po drugiej stronie w bramce Parmy stoi jego przyszły rywal Gianluigi Buffon, już wówczas kuszony przez Juventus. Dida powraca do swojego azylu w Corinthias, by ponownie pojawić się w Milanie w sezonie 2002/03, gdy rozpoczął się nowy cykl czerwono-czarnych. Pojawiają się głosy o jego rychłej sprzedaży, w końcu to tylko brazylijski bramkarz. Dida jest jednak człowiekiem o zimnej krwi, słowa krytyki wzmacniają go...

Kiedy zacząłeś grać w piłkę?
W Brazylii stałem się zawodowcem na początku lat 90., grałem wówczas w małym klubie z mojego stanu, Vitorii Bahia, gdzie zadebiutowałem w wieku 19 lat i grałem przez dwa sezony. W 1994 roku przeszedłem do Cruzeiro di Minais Gerais, który swoje mecze rozgrywa w Belo Horizonte. W jego barwach sięgnąłem po Copa Libertadores, grając tam przez pięć kolejnych lat. Podobnie jak większość brazylijskich dzieci po raz pierwszy kopnąłem piłkę, gdy na dobrą sprawę nie potrafiłem jeszcze chodzić. Pierwsze profesjonalne uderzenia piłki miały jednak miejsce dopiero w Cruzeiro, ale z Alagoas, w stanie, gdzie dorastałem. Co prawda urodziłem się w Irarze, w stanie Bahia, jednak dzieciństwo spędziłem w Lagoi, właśnie w stanie Alagoas.

Kto sprowadził cię do Europy?
W 1999 roku wygasł mój kontrakt z Cruzeiro Belo Horizonte. Otrzymałem propozycję gry w Milanie, jednak kiedy przybyłem i okazało się, że nie mam szans na występy od razu zostałem wypożyczony do Lugano. Pozostałem tam przez cztery-pięć miesięcy, po czym wróciłem do Corinthias, a następnie ponownie do Milanu.

Jaka była pierwsza rzecz, która uderzyła cię po przybyciu do Mediolanu?
Sympatia, jaką obdarzyli mnie wszyscy Włosi, ludzie, którzy cię rozumieją, są blisko ciebie. Zafascynowani piłką, ale nie tak, jak w Brazylii. Bardziej spokojni, śledzący poczynania swojego zespołu, ale darzący cię szacunkiem.

Miałeś problemy z aklimatyzacją?
Nie, nie miałem, choć na początku pewnym problemem była bariera językowa. Pod każdym innym względem nie miałem jednak problemów.

Wygląda na to, iż w przeciwieństwie do innych swoich rodaków nie dotknęła cię tęsknota za ojczyzną.
Niezupełnie, tęsknota za ojczyzną jest zawsze. Brak rodziny, przyjaciół, którzy dobrze ci życzą, pewnego stylu życia. Muszę jednak powiedzieć, że grając z ciągłością, angażując się i wraz z profesjonalnym podejściem jest to odczuwalne w mniejszym stopniu.

Zarówno w Milanie, jak i samym Mediolanie jest jednak dużo brazylijska kolonia.
Tak, to prawda, jest nas w Milanie wielu i to jest piękne. Kiedy spożywamy posiłek w Milanello mamy cały stolik dla siebie, podobnie jak Argentyńczycy. Do tego w mieście są brazylijskie lokale, dwie, czy trzy restauracje, gdzie często się spotykamy, także z innymi Brazylijczykami mieszkającymi w Mediolanie. Dla tych z nas, którzy przybyli później, proces aklimatyzacji był bez wątpienia łatwiejszy.

Gdzie mieszkasz i jak wygląda twój wymarzony wieczór?
Przebywam w Mediolanie z żoną i dziećmi. Mój wymarzony wieczór? Ech, kiedy gram i wygrywam rozgrywając dobre spotkanie. Wówczas wychodzę z moją rodziną i przyjaciółmi i świętujemy zwycięstwo. Jednak nie robimy niczego specjalnego.

Powróćmy na boisko i ten nieprzyjemny wieczór na Ellan Road. Kiedy puściłeś tą bramkę nie przeszła ci przez głową myśl, że właśnie wydałeś na siebie wyrok, przynajmniej w Milanie?
Nie, ani razu tak nie myślałem. Udało mi się zachować spokój i zaufanie, dzięki którym udało mi się wiele innych rzeczy. Bez wątpienia wszystkie te głosy krytyki spadły na mnie, gdyż grałem w Milanie bardzo krótko, miałem za sobą góra dwa-trzy spotkania. Gdyby zdarzyło się to dzisiaj, nikt nie powiedziałby złego słowa. Udało mi się to zrozumieć, nie stracić zaufania we własne umiejętności, uwierzyć, że otrzymam kolejną szansę. Dzięki Bogu tak się stało.

Kiedy dorastałeś który bramkarz był twoim idolem?
W Brazylii był nim Taffarel, ale również Gilmar, który grał we Flamengo. Ponadto Leao, bramkarz z lat 70.

Zdajesz sobie sprawę z tego, że już przebiłeś osiągnięciami Taffarela?
Nie wiem, czy tak się faktycznie stało, w każdym bądź razie pozostaje dla mnie wielkim człowiekiem i idolem.

Próbowałeś kiedykolwiek grać na innej pozycji na boisku? Podobało ci się?
Nie, nigdy się to nie zdarzyło. Byłoby trudno, jednak chciałbym kiedyś posmakować gry w ataku. Nie wiem, jakbym sobie poradził, trzeba by spróbować.

Twoja najpiękniejsza parada?
Trudno powiedzieć. Ta z zeszłego sezonu z meczu z Juve po strzale Di Vaio bez wątpienia była piękna. To samo można jednak powiedzieć również o interwencji z meczu z Bayernem Monachium w Lidze Mistrzów. Była naprawdę trudna, ale podobnych pamiętam wiele innych.

Masz jakieś przesądy?
Nie, myślę jedynie o jak najlepszym przygotowaniu się i skoncentrowaniu się na spotkaniu. Zawsze wykonuję te same rzeczy, ale to żaden przesąd.

Czym jest piłka dla Didy?
To świetna rozrywka i praca, której wykonywanie u boku kolegów sprawia mi przyjemność. Miłe jest już same oglądanie innych z boku.

Myślisz, że także po zakończeniu kariery pozostaniesz przy piłce? Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się już nad tym?
Nie, nie wiem. Myślę tylko o tym, by dać jak najwięcej z siebie zespołowi w chwili obecnej i o tym, by jak najlepiej przeżyć ten okres.

Kino, telewizja, książki. Co najbardziej cię relaksuje?
Niewiele oglądam telewizji, czasem jakieś mecze. Wolę obejrzeć jakiś dobry film na DVD. Ulubieni aktorzy? Nie mam takich. Lubię za to kino akcji. Oczywiście oglądam również programy sportowe, myślę, że każdy powinien być na bieżąco.

Jak to jest grać w tak wieloetnicznym zespole jak Milan? Nie ma przykładowo jakieś rywalizacji z Argentyńczykami?
Nie, to nasi przyjaciele, nie ma żadnej rywalizacji. Ta zradza się dopiero, gdy wychodzimy na boisko i gramy w przeciwnych zespołach. Ta wielonarodowość Milanu jest piękna. Oczywiste jest też, że większość czasu my, Brazylijczycy, przebywamy w swoim towarzystwie, ale nie tylko.

Myślisz, że jest coś, czego piłka nauczyła się w życiu codziennym?
Dzięki niej mogłem zwiedzić świat, odwiedzić wiele różnych miast, poznać piękne rzeczy... oczywiście kiedy mieliśmy na to czas. Myślę, że przez cały czas uczymy się lepszego zachowania w odniesieniu do innych. Chcę przez to powiedzieć szacunku dla rywali, opinii, które wyrażają. Myślę, że to bardzo ważne.

Nie miałeś nigdy problemów z powodu koloru twojej skóry?
Nie, nigdy nie odczułem tego osobiście. Problem rasizmu jednak istnieje, nie tylko w Europie, również w Brazylii. Czasem przy okazji spotkań wyjazdowych zdarza się, że kibice gospodarzy buczą na ciebie, jednak nie zwracam na to uwagi.

Powiedziałeś, że dzięki piłce zwiedziłeś świat. Czy któreś z europejskich miast szczególnie cię uderzyło?
Uważam, że Rzym jest piękny. Starożytne rzeźby i pomniki wywołały na mnie duże wrażenie. Nie jestem jakimś wielkim pasjonatem archeologii, jednak nie mogłem pozostać na to obojętny. W Brazylii tego typu zabytków nie ma, nasza historia zaczęła się ok. 1500 roku.

W jakim klubie jest twoja przyszłość? Myślisz, że zakończysz karierę w Milanie?
Nie wiem, nie potrafię przewidzieć przyszłości. W piłce zdarza się wiele nieoczekiwanych rzeczy, niczego nie można przewidzieć.

Spodziewałeś się, że staniesz się tak ważnym piłkarzem Milanu?
Jestem człowiekiem, który nie unika pracy, tak więc ciągle trenuję nad poprawą swoich umiejętności. Myślę, że to, że tak daleko zaszedłem, zawdzięczam właśnie swojej pracy. To oczywiste, że moja pozycja w klubie sprawia mi przyjemność, przez cały czas zachowywałem spokój.

Najgorsza bramka, której żaden bramkarz nie powinien wpuścić?
W ogóle nie lubię tracić bramek, niezależnie od tego, w jaki sposób są zdobywane.

Także dlatego, że często prowadzą one do publicznej krytyki w prasie i telewizji? Czy to mocno dokucza?
Nie, wcale. Każdy może powiedzieć to, co chce, ja z kolei mam prawo do własnego zdania.

tłumaczenie: dezali

 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone