Vikash Dhorasoo dla ‘Forza Milan!’

Kolejny przedstawiciel francuskiej szkoły piłkarskiej, który trafił do Milanu. I pomyśleć, że od czasu Nestora Combina w zasadzie żaden francuski piłkarz nie zawiódł przywdziewając czerwono-czarne barwy. Nawet Bruno N'Gotty pozostawił po sobie dobre wspomnienie dzięki bramce zdobytej w meczu z Bologną, w sezonie, w którym sięgnęliśmy po 16-te scudetto. A przecież jeszcze przed nim Jean Pierre Papin i Marcel Desailly zapisali się złotymi zgłoskami w historii Milanu. Teraz nadszedł jego czas, Vikasha Dhorasoo, pomocnika wszechstronnego i utalentowanego. Jednego z najlepszych piłkarzy ligi francuskiej ostatniego sezonu, gdy przywdziewał barwy Olympique Lyon. A według Marco Simone i prestiżowego dziennika L'Equipe, nawet najlepszy. Całkiem niezła wizytówka...

Kiedy rozpocząłeś przygodę z piłką?
Urodziłem się niedaleko Le Havre, miasta położonego na północy Francji i już w dzieciństwie trenowałem w trampkarzach Le Havre, klubu grającego obecnie w pierwszej lidze francuskiej.

Kiedy zrozumiałeś, że piłka może stać się dla ciebie czymś więcej, niż tylko młodzieńczą pasją?
Już w wieku 14 lat podpisałem swój pierwszy kontrakt. Zdałem sobie wówczas sprawę, że piłka może stać się ważnym rozdziałem mojego życia.

Jak długo pozostałeś w Le Havre?
Do 24. roku życia, kiedy przeszedłem do Olympique Lyon, w którym grałem do teraz. Za wyjątkiem sezonu 2001/02, gdy zostałem wypożyczony do Bordeaux. Do Lyonu powróciłem w odpowiednim momencie, dzięki czemu sięgnąłem po dwa tytuły mistrza Francji.

Opuściłeś zespół mistrza Francji, by trafić do mistrza Włoch.
Wiele zawdzięczam Lyonowi, ale kiedy zrodziła się szansa gry w tak wielkim klubie, nie miałem ani chwili zawahania. Już teraz śnię o wielkich podbojach w pucharach, w tle gra piękna muzyka, hymn Ligi Mistrzów.

Wracając do czasów młodości, kto był twoim idolem?
Bardzo cierpiałem, gdy dowiedziałem się, że Van Basten musi rozstać się z piłką, gdyż był wielkim piłkarzem. Ceniłem bardzo także Maradonę, piłkarza z innej planety. Jego bramkę w meczu z Anglią podczas mistrzostw świata w 1986 roku uważam za najpiękniejszą, jaką kiedykolwiek widziałem.

Jest jakiś zespół, który uważasz, za warty naśladowania?
Pozostając we Francji podobała mi się Marsylia z początku lat 90. Zespół grający z fantazją, klasą, skutecznie. To był czas chwały Enzo Francescoliego, Chrisa Waddle'a, Basile Boli, później dołączyli do nich Jean Pierre Papin i Marcel Desailly, których wy - milaniści - znacie bardzo dobrze.

Jaką pozycję na boisku lubisz najbardziej?
We Francji określa się ją jako 'jouer sul l'axe' - lubię grać na środku pomocy, choć w razie konieczności mogę grać też na jej boku.

Jeden z członków sztabu szkoleniowego Milanu zdążył już powiedzieć, że jesteś piłkarzem inteligentnym, kochającym grać szybką piłkę, na góra dwa dotknięcia, potrafiącym zawsze znaleźć się w odpowiednim miejscu na boisku...
Dziękuję za te słowa. Prawdą jest, że lubię grać prostą, konkretną piłkę, ale zarazem przynoszącą korzyść zespołowi. Mam nadzieję, że spotka się to z aprobatą także we Włoszech.

Czego oczekujesz od tej nowej przygody?
Mam nadzieję, że dane będzie mi przeżyć te same emocje i osiągnąć te same wyniki, co we Francji. Do tej pory piłka była dla mnie pięknym i szczęśliwym doświadczeniem. Mam nadzieję, że w Milanie, w którym zostałem przyjęty bardzo ciepło mimo bariery językowej, będzie tak nadal. Z biegiem czasu może być tylko lepiej.

Jak udało ci się połączyć naukę z uprawianiem sportu?
Bez większych problemów. Wymagało to jednak pewnego poświęcenia. Uczęszczałem do liceum, które we Francji określane jest jako 'Mat-Filo-Francais'. Podstawowymi przedmiotami były więc matematyka, filozofia, za którą nigdy nie przepadałem, i język francuski. Później zapisałem się na studia, na ekonomię.

Co lubisz robić w czasie wolnym?
Lubię kino akcji. Przepadam za filmami Tarantino.

Ulubione książki?
Te autorstwa Jamesa Ellroy'a: "L.A. Confidential", czy "Amerykański Spisek".

Zespół muzyczny?
Lubię słuchać Velvet Underground.

Jak na Francuza przystało, zapewne jesteś wielkim smakoszem?
Nie potrafię odmówić sobie lampki Bordeaux podczas konsumpcji mojego ulubionego dania, główki cielęcej.

Gdzie lubisz spędzać wakacje?
Na Korsyce, wyspie, na której w jednym miejscu spotkać można wspaniałe morze i pasma górskie.

Zakończmy naszą rozmowę na rodzinie i twoich odczuciach po pierwszych tygodniach spędzonych w Mediolanie.
Ożeniłem się i mam córkę, Różę, która ma dwa i pół roku. Zdecydowałem się zamieszkać w centrum Mediolanu. Także w Lyonie zdecydowałem się na apartament w samym sercu miasta, gdyż lubię poznawać obyczaje i realia, w jakich żyją inni ludzie. Mediolan jest eleganckim i bogatym w wydarzenia kulturalne miastem. Jestem przekonany, że będę się tu czuł znakomicie.



tłumaczenie: dezali



© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone