MATTIA DE SCIGLIO DLA LA GAZZETTA DELLO SPORT


De Sciglio, boi się pan, że obudzi się z tego snu i spadnie z łóżka?
"Lubię myśleć, że jestem we właściwym miejscu o właściwej porze. Piłkarze tacy jak ja mieli szczęście, że przytrafiło im się znaleźć w klubie, który - również ze względu na kryzys - stawia mocno na młodzież. Jestem dumny, bo pokazujemy, że we Włoszech są wartościowi młodzi piłkarze".

Przytrafiło się to niezbyt dokładne określenie: jest pan jedynym po Baresim i Maldinim, którzy dotarli do pierwszej drużyny bez wcześniejszego wypożyczenia.
"Historia mojej kariery jest prosta: szkółka Ponte Sesto, rok w Cimiano, a potem Milan. To, że przez cały czas pozostawałem u rossonerich, jest oznaką wielkiej estymy ze strony klubu. A także trochę moją zasługą..."

Prosty jest też pański charakter: czego chciałby pan od wielkiego futbolu?
"Pokazać, że mogę być jego częścią. W tym roku moim celem było rozegranie 10-15 meczów. Tymczasem idzie znacznie lepiej. Poza tym za dwa lata jest Mundial w Brazylii i postaram się załapać. Ale najpierw mistrzostwa Europy do lat 21".

Mieszka pan z rodzicami. Jak oni to wszystko przeżywają?
"Zawsze dawali mi swobodę wyboru. Dla nich ważne jest to, abym był zadowolony. Mój tata jest juventino, ale kiedy jest mecz Milan - Juve, staje się rossonero..."

A komu kibicuje Mattia?
"Jestem milanistą od dziecka dzięki mamie i dziadkowi".

Galliani bardzo to ceni. Uważa się pan za wzór syna?
"Na poziomie szkolnym bardzo się angażowałem. Mam dyplom szkoły publicznej w zakresie turystyki. Bardzo ciężko było pogodzić szkołę z piłką. Groziło mi, że nie będę dopuszczony do matury, ale dałem radę. Teraz chciałbym zapisać się na studia. Najlepiej na jakiś kierunek związany z lingwistyką".

A ile studiuje pan jako piłkarz?
"Bardzo dużo. Brakuje mi doświadczenia, więc muszę poprawić wszystko, zwłaszcza utrzymywanie koncentracji przez cały mecz. W Serie A wystarczy chwila i już cię wykiwali".

Przychodzi nam do głowy gol Samuela w derbach.
"Nadal mnie to drażni. Nie zdążyłem, on mnie trochę pociągnął, upadłem, a piłka wylądowała w bramce".

Pomówmy o pięknych akcjach.
"Ta, po której doszedłem do strzału przeciwko Juve po paru minutach. Szalenie mnie naładowała i właśnie dlatego potem grałem tak dobrze. Poza tym decydujące podania: do El Shaarawy'ego w Neapolu i Brukseli, do Robinho w Turynie ".

Nie prowadza pana w zakłopotanie to, że jest pan na murawie jako 20-latek, a bardziej doświadczeni koledzy siedzą na ławce?
"Nie, bo decyzje są podejmowane przez trenera. Wiem tylko, że kiedy przeniosłem się z sektora młodzieżowego, grupa przyjęła mnie jak członka rodziny. I nie jest to tylko slogan. Dlatego właśnie przejście do pierwszego zespołu było tak łatwe. Nesta był tym, który pomógł mi najbardziej. Na początku chciałem grać z numerem 13".

Pomogło panu to, że ma Tassottiego jako mentora.
"Jest dla mnie w pewnym sensie punktem odniesienia - takim, jakim był w mojej wyobraźni Maldini, kiedy byłem mały. Tassotti bardzo wiele mnie uczy. Po treningu często zostaję z nim, aby poćwiczyć dośrodkowania obiema nogami. Muszę jednak poprawić swoją wybuchowość, nabrać masy mięśniowej".

A jakich rad udzielił panu Berlusconi?
"Powiedział mi, że odpowiada mu mój wygląd. I zasugerował, aby próbował medoty Garrinchy, który dochodził do linii, markował dośrodkowanie i zagrywał do piłkarzy, którzy podłączali się do akcji".

Allegri jest tego samego zdania?
"Wiem jedynie, że Allegri pokazuje odwagę w stawianiu na młodych. Ja, żeby zagrać, stanę choćby na bramce".

Który z napastników sprawiał panu najwięcej problemów?
"Cristiano Ronaldo latem tego roku. Ma warunki fizyczne, technikę, wszystko. Zwykle przed meczem obserwuję grę swoich rywali w telewizji. W ten sposób pojmuję, jak się ustawiać, kiedy atakują".

A jeśli Ronaldo przytrafi się panu w Lidze Mistrzów?
"Nadal zdarzają nam się drzemki, ale osiągnęliśmy już pewną dojrzałość. Jeśli będziemy tak grali, w 1/8 finału możemy powalczyć z każdym. A trzecie miejsce w lidze nie jest już tematem tabu".

Rzym będzie kluczowym etapiem.
"Może dojść do minięcia. Roma jest drużyną będącą w stanie strzelać dużo goli, ale jednocześnie tracącą bramki w bardzo prosty sposób. A nasz atak umie narobić szkód".

tłumaczenie: TomekW


 


© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone