Alessandro Costacurta dla ‘Forza Milan!’

W którym momencie kariery w Milanie przeżyłeś największą radość?
Nie mam co do tego wątpliwości. Największe emocje w trakcie tych wielu lat obfitujących w silne przeżycia, towarzyszyły pamiętnemu wieczorowi w Barcelonie, gdy w obecności 80 tysięcy kibiców Milanu sięgnęliśmy po Puchar Mistrzów.

A z kolei chwila, o której chciałbyś zapomnieć?
Także w tym przypadku nie ma problemów ze wskazaniem jednego wydarzenia: mecz o Puchar Interkontynentalny rozegrany 1 grudnia 1994 roku z Velezem Sarsfield. Staliśmy przed szansą sięgnięcia po wspaniałą potrójną koronę po wcześniejszym tryumfie w Serie A i Lidze Mistrzów, jednak przytrafił nam się fatalny dzień i zostaliśmy pokonani 2:0 przez przeciętny zespół.

Moment w karierze, gdy byłeś najbardziej zawstydzony?
Niestety ma to związek z tym fatalnym japońskim popołudniem. Spotkanie to było dla mnie niezwykle pechowe. Sprokurowałem karnego, który pozwolił rywalom wyjść na prowadzenie, a później nieszczęśliwym podaniem do bramkarza Rossiego ułatwiłem rywalom podwyższenie prowadzenia. Wreszcie na koniec spotkania zostałem usunięty z boiska. Właśnie wówczas byłem najbardziej zawstydzony.

Najbardziej emocjonujący mecz, w jakim grałeś?
Zwycięstwo 7:3 nad Fiorentiną z 4 października 1992 roku. Milan i Fiorentina walczyły wówczas na początku sezonu o najwyższe miejsca w tabeli. Prezydent Cecchi Gori publicznie zagrzewał swoich piłkarzy do walki z Milanem Berlusconiego. Baiano wyprowadził rywali na prowadzenie, ale jeszcze przed końcem pierwszej połowy prowadziliśmy 4:1. Po zmianie stron zdobyliśmy kolejne trzy bramki i ostatecznie wygraliśmy 7:3.

Najpiękniejsze spotkanie spośród tych rozegranych na włoskich boiskach?
Tu z kolei trudno jest wskazać tylko jedno, gdyż na moje szczęście Milan przez te lata rozegrał wiele wspaniałych spotkań. Spośród nich chciałbym wspomnieć jedno z rozegranych stosunkowo niedawno, wygraną 4:1 z Deportivo zeszłej wiosny na San Siro. Szczególnie pierwsze dziesięć minut drugiej połowy były niezapomniane. Zdobyliśmy trzy bramki w trzy minuty. Wspaniała sprawa!

A spośród spotkań rozegranych na arenie międzynarodowej?
Bardzo spodobała mi się atmosfera panująca na Celtic Park. Nie zawsze należy wspominać jedynie piękne zwycięstwa, wspaniałe bramki, wzniesione do góry prestiżowe trofea. Może zdarzyć się i tak, że szczególnie utkwi ci w pamięci atmosfera panująca na danym obiekcie. Piękny był widok dzieci, które u boku swoich ojców śpiewały You'll never walk alone podczas gdy oba zespoły rozgrzewały się przed meczem. Moje serce momentalnie się rozgrzało.

Najgorsze spotkanie rozegrane za granicą z Milanem?
Pamięć wskazuje na kolejne rozegrane w Japonii, znów przeciw zespołowi z Argentyny przy naszej słabej postawie. Mowa o meczu z Boca Juniors rozegranym w grudniu 2003 roku. To prawda, że przegraliśmy dopiero po serii rzutów karnych, ale prawdą jest również to, że ani przez chwilę nie panowaliśmy na boisku.

A ze spotkań rozegranych we Włoszech?
Jako klubowi mistrzowie Europy zmierzyliśmy się jesienią 1989 roku z Napoli, ulegając gładko 0:3. Rywale zażartowali sobie z nas tego popołudnia.

Najdziwniejsza lub najbardziej specyficzna bramka, jaką straciłeś?
W 1996 roku graliśmy z Atalantą. Napastnikiem rywali był wówczas Pippo Inzaghi. W trakcie pierwszy minut żartowaliśmy sobie. Grałem na lewej obronie, udało mi się dwukrotnie zażegnać w szczęśliwy sposób niebezpieczeństwo, na koniec jednak pokonałem Sebę Rossiego strzałem pod poprzeczkę.

Jakiego piłkarze nie grającego w Milanie podziwiasz najbardziej za jego profesjonalizm i umiejętności?
Ciro Ferrarę, gdyż przez całą swoją długą karierę utrzymywał wysoką dyspozycję. Udało się mu również bez problemów zaaklimatyzować w Juventusie, do którego przybył z południa, z silnego Napoli.

A z kolei pod względem ludzkim?
Alessandro Del Piero, który z powodu kontuzji przeżył wiele ciężkich momentów, zawsze jednak zachowywał powagę. Podoba mi się również jego postawa w stosunkach z mediami.

Jaki stadion, obok San Siro, przyprawia cię o największe emocje?
Wszystkie brytyjskie. Publiczność jest tam bardzo kulturalna, wyedukowana, kocha piłkę.

Trener i sędzia, których uważasz za najbardziej sympatycznych?
Spośród trenerów Marcello Lippiego, którego znam najlepiej spośród innych, gdyż często wspólnie wypoczywamy w Versilli. Jeśli chodzi o arbitrów najbardziej cenię Farinę, także dlatego, iż zawsze był wobec mnie fair.

Zagraniczne barwy, które najbardziej cię pociągają?
Ajaxu, w którym grał Cruyff.

Co podoba ci się w twojej grze najbardziej, a co z kolei najmniej?
Nigdy nie posiadałem sztuki gry głową, z kolei za swoją mocną stronę uważam koncentrację w trakcie spotkania.

O czym jeszcze marzysz na polu zawodowym?
Chciałbym pozostać w klubie i być może któregoś dnia zająć miejsce Ariedo Braidy, kiedy postanowi odejść.

W jaki sposób chciałbyś zostać zapamiętany przez kibiców?
Jako piłkarz, który w trakcie tych dwudziestu wspaniałych lat miał niemały wkład w grę zespołu.

Twoje motto?
Snoose you loose co w przetłumaczeniu na włoski oznacza Kto śpi, nie złapie nic na wędkę.



tłumaczenie: dezali



© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone