Wywiad sprzed pięciu miesięcy - WYWIAD Z FRANCESCO COCO (Piłka Nozna, nr 36, 1997)

Pamiętasz mecze Milanu z Zagłębiem Lubin?
Tak, to był mój debiut w europejskich pucharach.

Co się zmieniło od tamtego czasu?
Cóż, spoważniałem. Mogę zaryzykować nawet stwierdzenie, że dojrzałem piłkarsko.

Nie przesadzasz? W końcu nie zdołałeś wywalczyć miejsca w podstawowym składzie Milanu i chciałeś go opuścić!
Ale to było kilkanaście tygodni temu. Teraz jest zupełnie inaczej, znacznie lepiej.

Nie rozumiem. Nadal w klubie grzejesz ławę...
Pozornie nadal jest tak, jak choćby rok temu. Nadal nie jestem podstawowym graczem Milanu, grywam ogony. Tyle tylko, że zmienił się klimat wokół mojej osoby. A przede wszystkim udało mi się z Milanem podpisać kontrakt do 2001 roku, z czego jestem bardzo zadowolony.

Możesz nieco przybliżyć powód tego zadowolenia?
W końcu dopiero drugi sezon jestem w szerokiej kadrze pierwszego zespołu, mam raptem 20 lat i cała piłkarska kariera jeszcze przede mną. W połowie rundy jesiennej zamierzałem zmienić klub, rozmawiałem z wiceprezydentem Adriano Gallianim i głównym menedżerem - Ariedo Braidą. Powiedziałem im wtedy, że chcę, by mnie sprzedali. Interesował się mną wówczas Arsenal Londyn i Paris Saint Germain. Ku mojemu zaskoczeniu spotkałem się z odmową. Galliani stwierdził, że Milan ma wobec mnie plany i nie widzi możliwości, bym odszedł. Na dowód tego zaproponowano mi podpisanie kontraktu, w któym znalazła się między innymi klauzula, że w przyszłym sezonie będę podstawowym graczem Milanu. Żeby jednak nie było żadnych niedomówień - podstawowy nie oznacza wcale mający miejsce w podstawowym składzie. Tego nikt nie może mi zagwarantować. Na pewno w każdym razie będzie dla mnie miejsce na ławce rezerwowych.

Niewykluczone, że przede wszystkim tam. Bo przecież do Milanu trafią Christian Ziege z Bayernu Monachium i Winston Bogarde z Ajaxu, a i tak na twojej pozycji, lewego obrońcy, gra już Paolo Maldini...
I co z tego, jestem młody. Nie boję się konkurencji. Ziege, z tego co wiem, będzie występował raczej jako pomocnik, Maldini zaś... Cóż, może to nie zabrzmi zbyt skromnie, ale nie czuję się teraz gorszy od niego. Mogę z nim walczyć o miejsce w składzie.

Reprezentujesz w Milanie nowe pokolenie. W zeszłym roku razem z toba trafili do drużyny jeszcze dwaj inni członkowie młodzieżówki - Massimo Ambrosini i Tomas Locatelli, który teraz gra w Udinese.
Rzeczywiście, w ubiegłym sezonie, jak nigdy wcześniej, w Milanie pojawiło się trzech nastolatków, mieliśmy wtedy bowiem po osiemnaście, dziewiętnaście lat. Mało tego, nawet zadebiutowaliśmy wszyscy w Serii A i w europejskich pucharach. To był naprawdę powód do dumy. Inna sprawa to szanse na zrobienie kariery w Milanie. Jestem przekonany, że właśnie ja mam największe. Przyczyna jest prosta. W Milanie zaczęła się przebudowa zespołu. Dotyczy to zwłaszcza defensywy. Przecież Baresi ma już prawie 36 lat, a Vierchowod 38. Dlatego też Galliani nie pozwolił mi odejść. Poza tym łatwiej jest za granicą wypatrzeć dobrego pomocnika czy napastnika, a potem wkomponować go w zespół. Z obroną bywa znacznie gorzej, potrzeba na jej zbudowanie więcej czasu, by tworzyła monolit. Ale jestem przekonany, że zarówno Ambrosini, który teraz leczy kontuzję, jak i Locatelli będą odgrywać w przyszłości znamienną rolę w Milanie. Tomas został bowiem do Udinese tylko wypożyczony do końca obecnego sezonu. To mu się przyda, nabierze bowiem doświadczenia.

Może się jednak okazać, że Locatelli nie będzie chciał wracać do Milanu, gdy ten zajmie w lidze miejsce gorsze od Udinese...
Rzeczywiście, przeżywamy teraz z klubem trudne chwile. Żaden z piłkarzy nie myśli jednak, by z tego powodu uciekać. Wręcz przeciwnie, ambicją każdego jest pokazać, że Milan wciąż jest wielki. Do tego jednak, by tak się stało, potrzeba nie tylko wspaniałych piłkarzy. Ogromnym problemem jest u nas trener. Milan potrzebuje szkoleniowca, który czasami potrafiłby uderzyć pięścią w stół. Oscar Tabarez był wspaniałym człowiekiem i naprawdę dobrym szkoleniowcem. Tyle tylko, że był dla nas za miękki. Poza tym był kiepskim psychologiem. Z moich obserwacji wynika, że Milanowi trzeba kogoś takiego na ławce, jak Sacchi czy Capello. Z Sacchim jest jeszcze inny problem. Wiadomo, że nie przepada za Roberto Baggio, zresztą z wzajemnością. Capello zaś się już u nas wypalił. Myślę jednak, że skoro jest coraz głośniej o jego powrocie z Realu, to wcale nie bez podstaw. To idealny człowiek dla nas, twardy, z autorytetem, ale i obiektywny. Jeśli jednak zostanie Sacchi, to chyba poza odejściem Baggio nic się nie zmieni. Ja w każdym bądź razie zostaję w Milanie na dobre, bo mam nadzieję, że złego w tym klubie nie doświadczę...

Wywiad ten został przeprowadzony pod koniec marca tego roku, przy okazji wizyty młodziezowej reprezentacji Włoch w Polsce. 20-letni Francesco Coco miał wtedy ambitne plany, związane z Milanem. Jednak nie potrafił tam przebić się i odszedł do Vicenzy, gdzie ma podobne problemy. Do Vicenzy trafił też Ambrosini, a Locatelli został w Udinese. Wszyscy trzej zatem stali się potencjalnymi rywalami polskich drużyn w pierwszej rundzie europejskich pucharów 1997-98...





© Copyright 2002-2016 by ACMilan.PL  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone